Łapacze śmieci na pomoc rzekom

1 godzina temu

Jak radzić sobie z narastającym problemem zanieczyszczania rzek? Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Krakowie i okoliczne gminy postawiły na łapacze śmieci. Okazuje się, iż to proste rozwiązanie sprawdza się na tyle dobrze, iż po półrocznym pilotażu będzie stosowane przez kolejny rok.

Problem dużych ilości odpadów zalegających zarówno w korytach rzek, jak i na ich brzegach dotyczy niestety wielu miejsc w całej Polsce. Szczególnie widoczny staje się on podczas cyklicznych akcji sprzątania, organizowanych przez Zarządy Zlewni – jednostki organizacyjne Regionalnych Zarządów Gospodarki Wodnej. I taka była geneza montażu tzw. łapaczy śmieci, czyli rękawów sorpcyjnych na cieku Prądnik w Krakowie.

ZEBRANE NA RZECE ODPADY TRAFIAJĄ DO SORTOWNI, INSTALACJI ODZYSKU, LUB W OSTATECZNOŚCI NA SKŁADOWISKA, A TO WIĄŻE SIĘ Z KONIECZNOŚCIĄ PONIESIENIA OPŁAT ZA ICH PRZYJĘCIE I UTYLIZACJĘ

– Dodatkowym impulsem do podjęcia działań była rosnąca liczba zgłoszeń dotyczących zanieczyszczenia tego cieku, w szczególności na obszarze użytku ekologicznego. Na tym terenie naturalnym zjawiskiem jest pozostawianie w korycie rzeki wiatrołomów (powalonych drzew), które pełnią wiele funkcji ekologicznych, jednak jednocześnie powodują zatrzymywanie się na nich dużych ilości niesionych przez wodę odpadów – opowiada Magdalena Gala, rzecznik prasowy Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Krakowie.

To właśnie tamtejszy Zarząd Zlewni zaproponował realizację pilotażowego przedsięwzięcia polegającego na montażu łapaczy śmieci w newralgicznych punktach cieku.

NIE CHODZI O SAMO ZBIERANIE ŚMIECI

Ciek Prądnik przepływa przez kilka gmin – Sułoszowa, Skała, Wielka Wieś, Zielonki oraz miasto Kraków, gdzie swoje ujście ma do rzeki Wisły, ale żadna z gmin nie chciała brać na siebie odpowiedzialności za zanieczyszczenia napływające z terenów położonych powyżej. Zarząd Zlewni zaproponował zatem model współpracy międzygminnej. Zakładał on montaż łapaczy śmieci na granicach administracyjnych poszczególnych gmin, tak aby każda jednostka samorządu terytorialnego była odpowiedzialna za wyłapywanie i utylizację odpadów pochodzących z własnego obszaru.

Łapacze na Prądniku to rękawy sorpcyjne, które wyłapują pływające zanieczyszczenia

W efekcie władze wszystkich gmin, przez które przepływa Prądnik zawarły porozumienie w celu ograniczenia transportu odpadów w dół cieku oraz poprawy stanu środowiska wodnego. Projekt ruszył w okresie wakacyjnym ubiegłego roku. Ostatecznie objęto nim cały odcinek Prądnika – od jego źródeł w Sułoszowej do ujścia do Wisły na terenie Krakowa.

Lokalizacje łapaczy musiały spełniać warunki łatwo dostępnych miejsc, tak aby nie narażać na niebezpieczeństwo pracowników odpowiedzialnych za ich nadzór i „opróżnianie”.

Sprawdź koniecznie: GAZ-SYSTEM wspiera lokalne inicjatywy ekologiczne. Aplikuj!

– Celem projektu nie było stworzenie „koszy na śmieci” w rzekach. Założeniem było ograniczenie transportu odpadów w rzece, ale także – a może przede wszystkim – zwiększenie świadomości społecznej.Projekt ma pokazywać, jak duże ilości śmieci trafiają do cieków wodnych i jak istotne jest podejmowanie działań ograniczających to zjawisko – mówi Magdalena Gala i podkreśla, iż inicjatywa montażu łapaczy na ciekach nie powinna być traktowana wyłącznie jako sposób mechanicznego zbierania odpadów.

– Jej najistotniejszym celem jest wymiar edukacyjny – uświadamianie społeczeństwu skali problemu oraz ilości odpadów, które wraz z wodami spływają rzekami do Bałtyku, zanieczyszczając środowisko na całej swojej drodze. Bez tej świadomości nic się nie zmieni – tłumaczy rzeczniczka krakowskiego RZGW.

Cały artykuł przeczytasz w magazynie Zielona Gmina:

Tekst: Lech Bojarski
Zdjęcia: RZGW w Krakowie

Idź do oryginalnego materiału