Jeszcze dekadę temu Polska była przede wszystkim państwem, do którego cudzoziemcy przyjeżdżali do pracy. Dziś coraz wyraźniej widać zmianę charakteru migracji. Obok pracowników przybywających do Polski pojawia się coraz więcej ich małżonków, dzieci i innych członków rodzin. Skala tego zjawiska rośnie bardzo szybko, a zdradzieckei rządy temu przkyklaskują i wręcz ułatwiają stałe osadnictwo z trzeciego świata.
„Łączenie rodzin” imigrantów w Polsce przyspiesza. Najbardziej wymownym wskaźnikiem są dane dotyczące pierwszych zezwoleń na pobyt wydawanych obywatelom państw spoza Unii Europejskiej z powodów rodzinnych. W 2015 roku było ich zaledwie 1010. W 2023 roku liczba ta wzrosła do 19 259, a w 2025 roku – do 40 953. Oznacza to wzrost ponad czterdziestokrotny w ciągu zaledwie dekady i ponad dwukrotny tylko w ciągu dwóch lat. Dane Eurostatu pokazują jednocześnie, iż w 2025 roku zdecydowana większość pierwszych zezwoleń w Polsce przez cały czas dotyczyła pracy – 318 186 wobec 40 953 zezwoleń z powodów rodzinnych.
To istotna zmiana z punktu widzenia charakteru migracji. Przyjazd pracownika może być czasowy. Człowiek przyjeżdża, podejmuje zatrudnienie, a po kilku miesiącach czy latach może wrócić do swojego kraju, bez uszczerbku dla naszego bepzieczeństwa w sferze długofalowej.
Kiedy natomiast do pracownika dołącza małżonek i dzieci, powstaje znacznie bardziej trwała więź z krajem pobytu (finansowa i socjalna, rzadko kulturowa). Dzieci zaczynają chodzić do polskich szkół, rodzina wynajmuje albo kupuje mieszkanie, korzysta z usług publicznych, buduje sieć znajomości. Pojawia się więc pytanie nie tylko o to, ilu cudzoziemców Polska chce przyjąć, ale także o to, jaką skalę długoterminowej imigracji jest w stanie skutecznie integrować. Przykład państw Zachodu pokazuje, iż im większa jest liczba imigrantów, tym integracja ich z tubylcami słabnie i raczej tworzą getta niż się asymilują.
Skala obecności cudzoziemców w polskim systemie edukacji dobrze pokazuje, iż nie jest to już wyłącznie kwestia rynku pracy. W roku szkolnym 2025/2026 w polskich szkołach uczyło się około 246 tys. uczniów-cudzoziemców, w tym około 210 tys. obywateli Ukrainy. To oznacza, iż migracja coraz wyraźniej wpływa również na szkoły, samorządy, mieszkalnictwo, ochronę zdrowia i inne usługi publiczne.
Szczególnie widoczne jest to w przypadku Ukraińców. Wojna sprawiła, iż Polska stała się jednym z głównych państw przyjmujących osoby uciekające przed rosyjską agresją. Część z nich wróciła na Ukrainę, część wyjechała dalej, ale znaczna grupa pozostała w Polsce. Badania i dane dotyczące migracji pokazują, iż Polska w ciągu ostatnich lat przeszła bardzo szybką przemianę z państwa emigracyjnego w państwo imigracyjne. Rządowa strategia migracyjna szacowała, iż około 2,5 mln cudzoziemców przebywa w Polsce z zamiarem długoterminowego pobytu.
W tym miejscu zaczyna się zasadniczy spór o przyszłość polskiej polityki migracyjnej. Z jednej strony rządy POPiS i współpracujący z nimi szefowie zagranicznych kocernów wskazują, iż imigranci są „potrzebni gospodarce” (pracują za grosze). Z drugiej, większa liczba imigrantów oznacza spadek bezpieczestwa na ulicach i konieczność odpowiedzi na pytanie, jak państwo chce zarządzać procesem integracji w stanie nadmiernego obciążania usług publicznych i powstawania trwale odseparowanych społeczności (gettoizacja).
Nie jest przy tym tak, iż Polska w ogóle nie posiada strategii migracyjnej. W październiku 2024 roku Rada Ministrów przyjęła dokument „Odzyskać kontrolę. Zapewnić bezpieczeństwo. Kompleksowa i odpowiedzialna strategia migracyjna Polski na lata 2025–2030”. Dokument zakłada m.in. kontrolowanie skali i kierunków migracji, selektywne podejście do polityki wizowej oraz działania integracyjne. Problem polega więc w tej chwili nie na całkowitym braku dokumentu strategicznego, ale na fakcie, iż stalnowi on wydmuszkę propagandową, zbiór pobożnych życzeń i nie odpowiada skali zachodzących zmian.
Szczególnego znaczenia nabiera kwestia integracji dzieci. o ile kolejne rodziny osiedlają się w Polsce, to właśnie szkoła staje się jednym z najważniejszych miejsc, w których rozstrzyga się, czy migracja zakończy się rzeczywistym wejściem nowych mieszkańców w polskie społeczeństwo, czy też powstaną równoległe środowiska funkcjonujące w znacznej mierze obok niego. Już dziś widać, iż są z tym poważne problemy, choćby z integracją rzekomo bliskich nam kulturowo Ukraińców (którzy w rzeczywistości przynależą do innego, turańskiego kręgu cywilizacyjnego).
Polska ma zatem do czynienia z procesem, którego konsekwencje będą odczuwalne nie przez rok czy dwa, ale przez całe pokolenia. Pracownik, który przyjeżdża samotnie, jest zupełnie innym zjawiskiem demograficznym niż pracownik, który sprowadza małżonka i dzieci, a następnie pozostaje w Polsce na stałe.
Dlatego gwałtowny wzrost zezwoleń pobytowych wydawanych z powodów rodzinnych powinien być dla Polaków sygnałem alarmowym i skutkować powiedzeniem STOP! Stoimy dziś nie tylko przed wyborem modelu swojej polityki migracyjnej ale przed wyborem czy Polska ma pozostać Polską, z naszą kulturą, tradycją, wiarą i stylem życia. Naprawdę nie musimy kopiować przykrych doświadczeń z Europy Zachodniej, która podejmowała decyzje dotyczące migracji wyłącznie pod presją bieżącego zapotrzebowania na tanią siłą roboczą wielkich koncernów. Zwłaszcza, iż te koncerny nie są choćby polskie.
Kiedy migracja zarobkowa przekształca się w masowe ściąganie rodzin, zmienia się również jej charakter naszego społeczeństwa i nie jest to już wyłącznie kwestia tego, ilu pracowników brakuje polskiej gospodarce. Staje się to pytaniem o demografię, szkołę, mieszkalnictwo, integrację, obywatelstwo i kształt polskiego społeczeństwa w kolejnych dekadach. W efekcie za kilkanaście lat możemy spodziewać się wydarze podobnych do tych ze Szwecji, gdzie naturalizowani imigranci pomogli lewicy wygrać wybory nad prawicą, czyli mieć zasadniczy wpływ na losy kraju osiedlenia.
Polecamy również: Niemiecki sanitariusz ujawnia prawdę. „Zaraz nas zlinczują”

2 godzin temu





![Ostrołęka pożegnała Wojciecha Kraszewskiego. Ostatnia droga zasłużonego artysty [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dsc04333.jpg)




