Kwota wolna od podatku znów odłożona? Kosiniak-Kamysz odsyła do Domańskiego

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Kwota wolna od podatku znów odłożona? Kosiniak-Kamysz odsyła do Domańskiego


Podniesienie kwoty wolnej od podatku, sztandarowa obietnica rządzącej koalicji, wciąż pozostaje na papierze. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz nazywa je fundamentem współpracy koalicjantów, ale odpowiedzialność za konkretny projekt przerzuca na ministra finansów Andrzeja Domańskiego.

Fundament, na który wciąż się czeka

Wypowiedź szefa PSL w TVN24 brzmiała lojalnie wobec partnerów, ale między wierszami słychać było zniecierpliwienie. Wicepremier określił wyższą kwotę wolną jako fundament dla całej koalicji i zaznaczył, iż nad rozwiązaniem pracuje resort finansów. Jednocześnie sam podkreślił, iż jako rzetelny koalicjant czeka na przemyślaną i dobrą ofertę ministra Domańskiego. To grzeczna formuła, która w praktyce oznacza jedno: ludowcy nie zamierzają brać na siebie ciężaru decyzji, której koszt liczy się w dziesiątkach miliardów złotych.

Obietnica z 2023 roku

Podniesienie progu do 60 tysięcy złotych było jedną z najgłośniejszych zapowiedzi kampanii Koalicji Obywatelskiej. Od zwycięstwa wyborczego minęły ponad dwa lata, a kwota wolna wciąż tkwi na poziomie 30 tysięcy. Kolejne budżety powstawały bez tej zmiany, a rząd tłumaczył zwłokę stanem finansów publicznych i rosnącymi wydatkami, w tym na obronność. Dla milionów podatników, którzy uwierzyli w zapowiedź realnej ulgi, oznacza to następny rok bez obiecanych pieniędzy w portfelu.

Spór o rachunek, nie o kierunek

Co do samego kierunku w koalicji panuje pozorna zgoda. Prawdziwy spór dotyczy rachunku. Pełne wdrożenie obietnicy uszczupliłoby wpływy budżetu o kwotę rzędu kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie, a resort finansów musiałby wskazać, skąd te pieniądze wziąć albo z czego zrezygnować. Publicysta money.pl nazwał licytację ulgami antypodatkowym amokiem i wskazał na ryzyko, iż kolejne obietnice składane są szybciej, niż ktokolwiek liczy ich skutki. To zarzut, który uderza w cały styl uprawiania polityki gospodarczej ostatnich lat.

Gorący kartofel koalicji

W efekcie sztandarowy postulat zamienił się w polityczny gorący kartofel, przerzucany między partnerami. Kosiniak-Kamysz stawia się w roli cierpliwie czekającego koalicjanta, a piłkę odbija na stronę ministra finansów. Domański z kolei musi pogodzić obietnicę z twardymi realiami budżetu na czas wojny za wschodnią granicą i kosztownych zobowiązań społecznych. Ceną tej gry na zwłokę jest wiarygodność. Za każdym rokiem odkładania decyzji rośnie przekonanie wyborców, iż obietnica kwoty wolnej była hasłem na kampanię, a nie planem na rządzenie.

Źródło: Money.pl

Idź do oryginalnego materiału