Rząd chce do 2 grudnia 2026 r. wdrożyć przepisy o pracy za pośrednictwem platform cyfrowych, obejmujące między innymi kurierów, kierowców, księgowych i tłumaczy. Projekt jest w konsultacjach społecznych. Dla pracujących oznacza to mocniejszą ochronę, a dla firm i klientów możliwe zmiany kosztów oraz zasad świadczenia usług.
Projekt trafił do konsultacji
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk poinformowała w czwartek, 27 sierpnia, iż projekt ustawy dotyczącej pracy platformowej znajduje się w konsultacjach społecznych. Rząd chce zakończyć wdrożenie nowych regulacji do grudnia, ponieważ taki termin wynika z prawa Unii Europejskiej.
Zmiany mają objąć osoby wykonujące zlecenia za pośrednictwem aplikacji i platform cyfrowych. Najbardziej widoczną grupą są kurierzy dostarczający jedzenie i kierowcy przewozów, ale regulacja dotyczy też usług wykonywanych zdalnie, w tym pracy księgowych i tłumaczy. Wspólnym mianownikiem jest platforma, która organizuje zlecenia, rozliczenia i dostęp do klientów.
Minister zapowiedziała zebranie opinii związków zawodowych, pracowników, pracodawców i przedstawicieli biznesu. Dopiero po analizie uwag projekt ma przejść dalszą drogę legislacyjną. Ostateczny kształt polskich przepisów nie jest więc jeszcze przesądzony.
Status zatrudnienia i decyzje algorytmu
Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2024/2831 wymaga od państw członkowskich wprowadzenia przepisów do 2 grudnia 2026 r. Jej celem jest poprawa warunków pracy za pośrednictwem platform oraz ochrona danych osób wykonujących takie zlecenia.
Jednym z najważniejszych elementów jest prawne domniemanie stosunku pracy, gdy fakty wskazują na kierownictwo i kontrolę adekwatne dla zatrudnienia. Nie oznacza to automatycznego uznania każdego kuriera czy kierowcy za pracownika etatowego. O kwalifikacji mają decydować realne warunki współpracy, a nie sama nazwa umowy przedstawionej do podpisu.
Regulacja obejmuje również zarządzanie algorytmiczne. Osoba wykonująca pracę ma otrzymać informacje o systemach automatycznego monitorowania i podejmowania decyzji. Istotne decyzje, takie jak zawieszenie konta, mają podlegać nadzorowi człowieka i możliwości zakwestionowania. To ważne, bo utrata dostępu do aplikacji potrafi z dnia na dzień odciąć człowieka od źródła dochodu.
Ochrona pracownika nie może oznaczać blankietu dla Brukseli
Porządkowanie rynku jest potrzebne. jeżeli platforma faktycznie ustala stawki, kontroluje sposób wykonania zlecenia, ocenia pracownika i może jednostronnie odciąć go od pracy, nazywanie tej relacji niezależnym biznesem bywa wygodną fikcją. Państwo powinno bronić ludzi przed obchodzeniem prawa, szczególnie gdy po drugiej stronie stoi podmiot dysponujący technologią, kapitałem i pełną kontrolą nad danymi.
Nie wolno jednak udawać, iż regulacja nie będzie kosztować. Dodatkowe obowiązki, składki i procedury mogą przełożyć się na ceny przejazdów oraz dostaw. Część kosztu poniesie klient, część lokalny partner lub mały przedsiębiorca współpracujący z platformą. Najwięksi gracze łatwiej poradzą sobie z rozbudowaną biurokracją niż polska firma działająca na mniejszą skalę.
Dlatego rząd nie może ograniczyć się do mechanicznego przepisania unijnej dyrektywy. Potrzebna jest polska ocena skutków: ile nowych obowiązków powstanie, kto je sfinansuje, jak zachować elastyczność dla osób, które rzeczywiście chcą pracować na własny rachunek, oraz jak nie dopuścić do wypychania usług poza legalny rynek.
Stawka dla pracujących i klientów
Dobrze napisana ustawa powinna rozdzielić dwie sytuacje. Pierwsza to autentycznie samodzielna współpraca, w której wykonawca ustala czas i sposób pracy oraz może swobodnie obsługiwać wielu klientów. Druga to zależność przypominająca etat, ukryta pod umową cywilną i sterowana przez aplikację. Bez takiego rozróżnienia nowe prawo może albo nie ochronić słabszych, albo odebrać swobodę tym, którzy jej potrzebują.
Dla Polaków stawka jest konkretna: bezpieczeństwo dochodu pracowników, ceny codziennych usług i warunki konkurowania rodzimych przedsiębiorców. Bruksela wyznaczyła obowiązek i termin, ale odpowiedzialność za jakość ustawy ponosi polski rząd. Konsultacje muszą przynieść rozwiązania, a nie służyć za formalną pieczątkę pod projektem napisanym poza realiami naszego rynku.
Źródło: Bankier.pl, EUR-Lex
Źródło: Bankier.pl











