Stary samochód lub motocykl, wyrejestrowany jeszcze w czasach PRL, może wymagać kilku lat odbudowy. Mimo to obecne przepisy mogą wymuszać na właścicielu rozpoczęcie procedury rejestracyjnej już w ciągu 30 dni od zakupu. Posłanka Paulina Matysiak zwraca uwagę na absurdalność takiej sytuacji i apeluje do Ministerstwa Infrastruktury o stworzenie specjalnego trybu dla pojazdów zabytkowych i unikatowych.
Kilka lat odbudowy, 30 dni na rejestrację
Do biura poselskiego Pauliny Matysiak zgłosił się obywatel, który kupił stary pojazd z myślą o jego odbudowie. To sytuacja dobrze znana miłośnikom historycznej motoryzacji: pojazd został wyrejestrowany kilkadziesiąt lat temu, nie ma kompletu dokumentów, jest niekompletny lub niesprawny, a przywrócenie go do dawnego stanu wymaga czasu, pieniędzy i ogromnej cierpliwości.
Oryginalnych części często nie da się po prostu zamówić w sklepie. Trzeba ich szukać na motobazarach, giełdach, wśród kolekcjonerów i specjalistycznych warsztatów. Dochodzą do tego konsultacje z rzeczoznawcą, kwestie konserwatorskie, badania techniczne i kompletowanie dokumentacji. Cały proces może trwać nie kilka tygodni czy miesięcy, ale kilka lat.
Tymczasem art. 73aa Prawa o ruchu drogowym nakłada na właściciela obowiązek złożenia wniosku o rejestrację pojazdu w ciągu 30 dni od jego nabycia na terytorium Polski.
Wniosek, którego nie da się skutecznie załatwić
Problem polega na tym, iż przepis nie uwzględnia specyfiki pojazdów wyrejestrowanych wiele dekad temu i kupowanych właśnie po to, by dopiero w przyszłości je odbudować.
W praktyce właściciel może więc zostać zmuszony do złożenia wniosku o rejestrację pojazdu, który w danym momencie nie spełnia jeszcze warunków pozwalających tę rejestrację zakończyć. Urząd wzywa później do uzupełnienia brakujących dokumentów, termin trzeba przedłużać, a postępowanie może być zawieszane.
Zdaniem Pauliny Matysiak taki mechanizm jest sztuczny i niepotrzebnie komplikuje życie zarówno właścicielom zabytkowych pojazdów, jak i urzędnikom.
Państwo uruchamia w ten sposób postępowanie administracyjne nie dlatego, iż samochód czy motocykl rzeczywiście jest gotowy do rejestracji, ale dlatego, iż obywatel musi zabezpieczyć się przed możliwością otrzymania kary. Potem przez miesiące, a czasem lata, urząd prowadzi sprawę, której od początku nie da się gwałtownie zakończyć.
Prawo pozwala odbudować zabytek, ale nie daje na to czasu
Sytuacja jest szczególnie paradoksalna, ponieważ polskie przepisy przewidują możliwość ponownej rejestracji pojazdów wcześniej wyrejestrowanych. Dotyczy to między innymi pojazdów zabytkowych oraz co najmniej 25-letnich pojazdów uznanych przez rzeczoznawcę za unikatowe lub mające szczególne znaczenie dla historii motoryzacji.
Prawo uznaje więc, iż warto takie pojazdy ratować i przywracać do ruchu. Jednocześnie procedura dotycząca terminu rejestracji została skonstruowana tak, jakby każdy kupowany pojazd był sprawnym samochodem używanym, gotowym niemal od razu wyjechać na drogę.
W przypadku zabytkowej Warszawy, Syreny, motocykla czy innego pojazdu odnalezionego po kilkudziesięciu latach takie założenie rozmija się z rzeczywistością.
Potrzebny specjalny tryb
Paulina Matysiak wystąpiła w tej sprawie z interpelacją do Ministerstwa Infrastruktury. Posłanka pyta, czy resort zamierza zmienić przepisy i stworzyć rozwiązanie dostosowane do realiów odbudowy historycznych pojazdów.
Jednym z możliwych rozwiązań byłoby wprowadzenie prostego zawiadomienia o nabyciu pojazdu. Właściciel informowałby urząd w ciągu 30 dni, iż kupił wyrejestrowany pojazd przeznaczony do odbudowy. adekwatny wniosek o rejestrację składałby dopiero wtedy, gdy samochód lub motocykl zostałby odbudowany i miał komplet wymaganych dokumentów.
Inną możliwością jest wstrzymanie biegu 30-dniowego terminu do chwili, w której właściciel faktycznie może rozpocząć procedurę powtórnej rejestracji.
Takie rozwiązania nie oznaczałyby rezygnacji państwa z informacji o tym, kto kupił pojazd. Pozwoliłyby natomiast uniknąć fikcyjnych postępowań, administracyjnych przepychanek i ryzyka karania ludzi za to, iż ratują fragment polskiej historii motoryzacji.
Przepisy powinny odpowiadać rzeczywistości
Interwencja Pauliny Matysiak ma zwrócić uwagę Ministerstwa Infrastruktury na niewielką z punktu widzenia całego rynku, ale bardzo konkretną grupę właścicieli pojazdów, dla których obecne przepisy oznaczają niepotrzebne problemy.
Miłośnik zabytkowej motoryzacji, który przez kilka lat kompletuje części i własnymi siłami przywraca do życia samochód wyrejestrowany jeszcze w latach 70. czy 80., nie powinien być traktowany tak samo jak osoba kupująca sprawny, kilkuletni samochód z drugiej ręki.
Prawo powinno zabezpieczać interes publiczny, a nie produkować procedury, które nie służą ani obywatelowi, ani administracji. Dlatego posłanka domaga się od resortu odpowiedzi, czy możliwe jest stworzenie dla takich przypadków jasnego i rozsądnego wyjątku.

1 godzina temu





![NABU zatrzymało wysokiego urzędnika Prokuratury Generalnej Ukrainy [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/09/NABU-fot.-nabu.gov_.ua_.jpg)



