KUMOR: USA mają sprawstwo w Kanadzie

goniec.net 4 godzin temu

Czego Kanada może się spodziewać po Stanach Zjednoczonych? w świetle nowej goepolitycznej eskalacji – komentarzy prezydenta Trumpa o zajęciu Grenlandii, a także ekstrakcji prezydenta Maduro z Wenezueli? Podporządkowania się i „skrócenia smyczy”. W sytuacji kiedy Stany Zjednoczone zakładają ostrogi imperium a prezydent Trump stwierdza iż jedynym co ogranicza jego działanie jest własna moralność, Kanada nie ma zbyt dużego pola manewru.

Kraj nie ma armii, bo ta, która jest nadaje się do misji policyjnych, ale nie walki na nowoczesnym teatrze działań wojennych.
Kanada jest również sprzęgnięta swoimi systemami gospodarczymi, infrastrukturalnymi i finansowymi ze Stanami Zjednoczonymi. o ile Stany Zjednoczone zdecydowanie nie wyrażą na coś zgody, to w Kanadzie nie będzie to miało miejsca.

Dlatego na obecną wizytę premiera Marka Carneya w Chinach należy patrzeć właśnie przez pryzmat tego uzależnienia. Co ciekawe, strona chińska bierze tutaj Kanadyjczyków pod włos i w artykule redakcyjnym China Daily stwierdza, iż Kanada powinna się uniezależnić od Stanów Zjednoczonych i wybrać Chiny.

Czy Kanada jest w stanie grać pomiędzy interesami Chin i USA? To raczej pytanie retoryczne. Waszyngton w obecnym rozdaniu konsoliduje swoją władzę nad kontynentem. W świetle tego choćby zacieśnienie kanadyjskich więzów z krajami Europy może być niemile widziane i storpedowane przez jeden dekret prezydenta Trumpa.

Kanada dawno temu powinna była zwiększyć swoje możliwości zarabiania pieniędzy poza Stanami Zjednoczonymi tak by nie być uzależniona od bieżących kierunków polityki gospodarczej USA. Powinna była odrzucić walkę z klimatem, zbudować bazę rafinacji ropy naftowej kilka ropociągów i gazociągów na wybrzeża Atlantyku i Pacyfiku aby eksportować węglowodory na różne rynki. Powinna mieć również więcej portów zdolnych do obsługi eksportu płodów rolnych i surowców mineralnych.

Niestety od kilku dekad Kanada rządzona jest przez ludzi którzy myślą w kategoriach globalizmu a nie interesu własnego społeczeństwa. Dlatego dzisiaj Kanadyjczycy skazani są na to co im skapnie od Amerykanów.

Nasz sąsiad postanowił rozmontować dotychczasowy porządek prawa i instytucji międzynarodowych, na którym zasadzały się kanadyjskie kalkulacje. Tak więc próby niezależnego działania wbrew amerykańskim interesom czy to w Chinach czy w Indiach i Europie zostaną storpedowane jeżeli tylko przybiorą antyamerykańskie kształty. W bieżącym roku Kanada będzie musiała renegocjować umowę CUSMA o wolnym handlu z Meksykiem i USA. Stany Zjednoczone już wyrażają niezadowolenie z wielu jej zapisów, a umowa ta to jedyne porozumienie za pomocą którego Kanada wciąż nie odczuwa tak bardzo amerykańskich ceł. To, o czym słyszymy w debacie publicznej na temat taryf to mowa o towarach, które umową nie są objęte.

Prezydent Trump nie wyklucza całkowitego wycofania się z tego porozumienia amerykańsko-kanadyjsko-meksykańskiego. USA do niczego Kanady nie potrzebują oprócz własnego bezpieczeństwa. To bezpieczeństwo same sobie na terenie Kanady zapewniają poprzez NORAD, a także współpracę z organami z kanadyjskimi w ramach porozumienia pięciu ócz.

Kanada jest rozbrojona, nie ma czym pływać i nie ma czym latać mad tak przepastnymi obszarami. Tego nie da się odbudować w ciągu roku czy dwóch.
Ponadto Kanada nie ma idei, która by spajała społeczeństwo a interesy poszczególnych prowincji są coraz bardziej sprzeczne. W tej sytuacji pomysł 51 stanu, o którym ostatnio prezydent Trump przestał jakoś mówić wydaje się całkiem logiczny i godny uwagi.

Dlatego wizyta premiera Carneya oprócz medialnego szumu tak naprawdę nie załatwi niczego na co Stany Zjednoczone wcześniej nie wyraziłyby zgody.
W czasach gdy siła jest coraz bardziej naga, Kanada wygląda wyjątkowo bezsilnie.

Andrzej Kumor

Idź do oryginalnego materiału