Szymon Jadczak z Wirtualnej Polski opisał kulisy sprawy, w której blisko 4,5 mln zł pomocy powodziowej z KARR trafiło do trzech podmiotów z jednej miejscowości. W tle są działaczka KO, jej mąż, sąsiedzi i pytanie zasadnicze: czy państwo potrafi pilnować pieniędzy przeznaczonych dla ludzi po tragedii.
Pieniądze dla powodzian i jedna miejscowość
Sprawa Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego stała się testem wiarygodności państwa. Według ustaleń Wirtualnej Polski, 4,5 mln zł pomocy powodziowej z agencji kontrolowanej przez samorząd województwa dolnośląskiego trafiło do trzech podmiotów z Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki. Na liście beneficjentów znaleźli się mąż wiceprezeski KARR i polityczki Koalicji Obywatelskiej Anny Konieczyńskiej, ich sąsiad oraz właściciel lokalnej telewizji.
To nie jest techniczny spór o rubryki we wniosku. Pomoc po powodzi ma trafiać do tych, którzy naprawdę stracili dorobek, narzędzia pracy i poczucie bezpieczeństwa. jeżeli publiczne pieniądze idą tam, gdzie pojawiają się polityczne lub towarzyskie powiązania, zaufanie obywateli pęka szybciej niż urzędowe tłumaczenia.
Dziennik Narodowy pisał już, iż afera powodziowa uderza w KO i zmusza partię rządzącą do reakcji. Teraz dochodzą kulisy pracy dziennikarskiej, które pokazują, jak trudno było uzyskać proste odpowiedzi.
Jadczak opisał rozmowy z bohaterami sprawy
Szymon Jadczak w programie Newsroom WP opowiedział o kontakcie z mężem Anny Konieczyńskiej. Jak relacjonowała WP, chodziło o firmę prowadzącą pensjonat, która miała otrzymać 200 tys. zł, czyli maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego. Dziennikarz mówił, iż rozmówca odwracał uwagę od sedna sprawy i kierował rozmowę na wątki poboczne, w tym swoją działalność aktorską.
Jadczak opisał też kontakt z samą Anną Konieczyńską. Według jego relacji rozmowa nie zaczęła się od pytań o pieniądze, ale od próby rezerwacji pokoju w pensjonacie. To miało być punktem wyjścia do sprawdzenia, czy polityczka KO ma związek z obiektem, którego dotyczyły pytania dziennikarza.
W tej sprawie trzeba zachować precyzję. Mówimy o ustaleniach medialnych, kontrolach i postępowaniach, a nie o prawomocnych wyrokach. Ale precyzja nie oznacza letniości. Gdy chodzi o miliony z pomocy po klęsce żywiołowej, standard powinien być ostrzejszy niż zwykle, bo stawką jest godność ludzi, którym woda realnie zniszczyła życie.
Kwoty, dokumenty i kontrola służb
WP podała, iż firma męża Anny Konieczyńskiej otrzymała 200 tys. zł. Spółka Kadalore sąsiada Konieczyńskich miała dostać 3,2 mln zł z programów pomocowych, a spółka Dami ponad 1,12 mln zł. Według publikacji WP dane straży pożarnej oraz systemów satelitarnych nie potwierdzały zalania wskazanych nieruchomości.
Sprawa nie została na poziomie medialnego oburzenia. Jak informuje RMF24, Centralne Biuro Antykorupcyjne bada procedury dotyczące wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w powodzi z 2024 r., a Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze wdrożyła czynności sprawdzające. RMF24 podało również, iż Anna Konieczyńska została zawieszona w prawach członka Koalicji Obywatelskiej.
KARR w komunikacie przywoływanym przez media wskazywała, iż przyjęto około 1000 wniosków i podpisano blisko 800 umów, a proces miał opierać się na zaświadczeniach adekwatnych gmin oraz szacunkach szkód. To istotny element obrony proceduralnej. Tylko iż właśnie procedury są dziś pod lupą. o ile system opiera się na papierze bez realnej weryfikacji szkody, to system zaprasza do nadużyć.
O tym, iż KARR znalazła się pod lupą śledczych, pisaliśmy przy pierwszych reakcjach po publikacji WP. Teraz widać jeszcze wyraźniej, iż sprawa nie dotyczy jednego lokalnego błędu, ale sposobu zarządzania publiczną pomocą.
Państwo ma służyć poszkodowanym, nie układom
Powódź z 2024 r. była dramatem tysięcy ludzi. Po takich wydarzeniach państwo powinno działać szybko, ale gwałtownie nie znaczy ślepo. gwałtownie nie znaczy też: bez kontroli, bez bezstronności i bez odpowiedzialności osób decydujących o pieniądzach podatnika.
Najbardziej bulwersujące w tej historii jest poczucie asymetrii. Zwykły obywatel musi udowadniać wszystko: dochód, szkodę, termin, podpis, załącznik. Tymczasem przy milionach z funduszy publicznych pojawia się pytanie, czy ktoś naprawdę sprawdził, gdzie była woda, kto decydował i komu przyznano pomoc.
Jeśli CBA i prokuratura potwierdzą nieprawidłowości, konsekwencje powinny być twarde. Nie dla politycznego spektaklu, ale dla elementarnej sprawiedliwości. Publiczne pieniądze po klęsce żywiołowej są moralnym zobowiązaniem wobec poszkodowanych. Kto tego nie rozumie, nie powinien mieć dostępu do żadnej kasy państwa ani samorządu.
Źródło: Wirtualna Polska, RMF24
Źródło: WP Wiadomości
Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.






![Chemiczne odpady wylane do ziemi pod Brwinowem! Cztery osoby z zarzutami [ZDJĘCIA]](https://static2.przegladregionalny.pl/data/articles/xga-4x3-chemiczne-odpady-wylane-do-ziemi-pod-brwinowem-cztery-osoby-z-zarzutami-zdjecia-1786458095.jpg)



