Kukiełka Kaczyńskiego z pałacu prezydenckiego. Oto prawda o Nawrockim

2 godzin temu
Zdjęcie: Kukiełka Kaczyńskiego z pałacu prezydenckiego. Oto prawda o Nawrockim


Jeśli ktoś naprawdę uwierzył w bajeczkę sprzedawaną przez zapłaconych pismaków o „samodzielnym” Nawrockim, to pora zdjąć różowe okulary i wyrzucić je gdzieś na dno szuflady z naiwnymi marzeniami. W polskiej polityce cuda się nie zdarzają, a już na pewno nie w środowisku, w którym prezes z Żoliborza nie wypuszcza nikogo choćby na tysiąc kroków bez smyczy. Nawrocki samodzielny? To brzmi jak żart, który wymknął się spod kontroli.

Cała ta opowieść o „nowym nurcie”, „świeżej linii” i „polityku, który wymyka się starym schematom” jest dokładnie tym, czym była kiedyś legenda o „niezależnym” Andrzeju Dudzie. Marketingowym mirażem, PR-ową zasłoną dymną, próbą zaczarowania opinii publicznej, żeby zapomniała, iż prezydent robił wszystko, co kazała Nowogrodzka — od podpisywania ustaw łamanych na kolanie po udawanie, iż ma własny kręgosłup. Nawrocki powtarza dziś tę samą ścieżkę, w tych samych butach, szytych przez tego samego szewca. Samodzielność? Tyle jej w tym projekcie, co w marionetce wiszącej nad sceną w teatrzyku dla dzieci.

To nie przypadek, iż nagła „emancypacja” Nawrockiego następuje wtedy, gdy PiS dramatycznie traci grunt pod nogami, a Konfederacja i Korona przejmują najbardziej radykalną część elektoratu. Nowogrodzka nie jest głupia – wyczuła, iż potrzebuje kogoś, kto zagra rolę „nowej twarzy”, kogoś, kto ma udawać dystans wobec prezesa, a jednocześnie pozostaje w pełni sterowalny. W politycznym laboratorium PiS powstał więc nowy produkt: bohater gry pozorów. Nawrocki ma przyciągnąć tych, którzy chcą „buntu”, ale boją się wysłać głos do Mentzena. Ma wyglądać na twardego, niepokornego, niesfornego. Ale sznurki wciąż trzyma ten sam człowiek.

W rzeczywistości Nawrocki jest podporządkowany PiS w stu procentach. Ani odrobiny buntu, ani odrobiny odwagi, ani sekundy samodzielnego myślenia. Wszystko, co robi, robi dla partii — nie dla państwa, nie dla wyborców, nie dla jakiejś własnej, autonomicznej wizji. Cała ta inscenizacja o „usamodzielnieniu” jest tylko próbą stworzenia politycznej iluzji, która pozwoli PiS-owi podkraść trochę elektoratu Konfederacji i Korony. Oto kolejny „lider”, który ma być bardziej radykalny niż prezes, bardziej zdecydowany, bardziej odważny. Na niby.

Nawrocki jest dla Kaczyńskiego tym, kim był Duda: narzędziem. Tyle iż tym razem PR-owcy postanowili zacząć od początku, zanim jeszcze opinii publicznej zdąży zmarnieć entuzjazm. Tylko iż teatr jest ten sam, reżyser ten sam, a lalkarz ten sam. Zmieniono jedynie kukiełkę.

Warto wiedzieć jedno – Nawrocki to tchórz. Za jego uśmiechem kryje się strach pomieszany z poddaniem. Taka jest prawda o lokatorze pałacu.

Idź do oryginalnego materiału