Kto pójdzie siedzieć za SAFE?

6 godzin temu

Tylu wystrzelonych kroków korków od szampana na Kremlu nie widziano od dawana! Dyżurna riposta polityków, głównie tych u władzy, zawsze jest wyrazem bezsilności albo próbą kamuflażu rozmaitych wpadek, nieudolności, czy łamania prawa. Po zawetowaniu ustawy SEFE przez prezydenta, co zostało zakomunikowane we wczorajszym orędziu, lawiną wystrzeliły „korki od szampana na Kremlu” i cały pakiet inwektyw połączony z czarnymi wizjami. Takiej reakcji należało się spodziewać i do takiej kampanii koalicja rządząca była przygotowana, dość powiedzieć, iż pierwsze spoty potępiające prezydenta, pojawiły się 6 minut po orędziu, czyli zostały zdjęte z półki, bo w tak krótkim czasie choćby jednominutowego filmiku zmontować się nie da.

Skoro wiadomo, iż rząd uruchomił rytualną ripostę, to warto się zastanowić, co chce ukryć i w jaki sposób naruszyć prawo. Cofnijmy się na chwilę do kontrowersyjnej propozycji Donalda Trumpa, którą była Rada Pokoju. Pierwszy komunikat, jaki popłynął od premiera Tuska brzmiał: “Przystąpienie Polski do organizacji międzynarodowej wymaga zgody Rady Ministrów i ratyfikacji przez Sejm”. Wyjątkowo Donald Tusk powiedział prawdę i ta sama zasada dotyczy nie tylko organizacji międzynarodowych, ale też umów międzynarodowych. Program SAFE to nie jest zwykły kredyt, jaki każdy obywatel może wziąć w komercyjnym banku, choć ostatecznie to właśnie takie banki będą SAFE finansować. SAFE to nic innego jak umowa międzynarodowa i to oznacza, iż rząd musi przestrzegać poniższego artykułu konstytucji:

Art. 89. [Ratyfikacja umów międzynarodowych]
1. Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, o ile umowa dotyczy:
(…)
4) znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym.

Cała Polska wielokrotnie słyszała, iż mamy „dostać” od Unii Europejskiej gigantyczne pieniądze na dozbrojenie polskiej armii, ale to nie jest prawda. Polska ma zaciągnąć gigantyczny kredyt na 185 miliardów złotych i drugie tyle trzeba będzie spłacić w odsetkach. Nie może być zatem wątpliwości, iż mamy do czynienia z umową międzynarodową, która „znacząco obciąża państwo pod względem finansowym”. W konsekwencji ratyfikowanie takiej umowy wymaga ustawy, a ta właśnie została zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Zgodnie z prawem i konstytucją nie da się, w innym niż ustawowym trybie, dołączyć do unijnego programu SAFE. Propozycja rządu sprowadzająca się do przegłosowania uchwały, w sposób ewidentny łamie konstytucję i chociaż łamanie konstytucji jest równie popularnym argumentem, jak strzelające korki od szampana na Kremlu, to jednak istnieje znacząca różnica.

W przypadku ustawy rządowej odpowiedzialność rozkłada się na: rząd, Sejm, Senat, Prezydenta RP, a sygnatariuszem umowy międzynarodowej jest po prostu Rzeczpospolita Polska, co swoim podpisem potwierdza Minister Spraw Zagranicznych. Tryb uchwały teoretycznie czyni odpowiedzialnym większość sejmową, ale na końcu również ktoś będzie musiał podpisać tę umowę z naruszeniem konstytucji. W tym momencie pojawia się pytanie o to, kto będzie siedział? Wielu wskazuje, iż na tę minę zostanie wsadzona była dziennikarka Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. instrumentu na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa Europy. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, bo Magdalena Sobkowiak-Czarnecka jest zaledwie podsekretarzem stanu i podpisanie międzynarodowej umowy przez urzędnika tak niskiej rangi byłoby całkowitym kuriozum. jeżeli umowy nie zgodzi się podpisać Radosław Sikorski, to premier może udzielić pełnomocnictwa innemu ministrowi i to wskazuje na dwie najbardziej prawdopodobne kandydatury: szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz ministra finansów Andrzeja Domańskiego. Donald Tusk z pewnością nie da się w tę aferę wciągnąć, dlatego będzie musiał poszukać kozła ofiarnego.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału