Kto naciska na prezydenta Nawrockiego? Kontrowersje wokół kluczowej ustawy

1 godzina temu
Polska przesadza z regulacjami, a może wreszcie zaczyna traktować bezpieczeństwo na poważnie? Jedna z najbardziej kluczowych ustaw ostatnich lat budzi ogromne emocje, a jednocześnie łączy PiS i KO oraz koalicjantów z rządu. Ostatni krok to podpis prezydenta Karola Nawrockiego, dokument jest już na jego biurku. Jednak pojawiają się naciski, a czas mija 19 lutego. ABW ostrzega o niebezpiecznym lobby, a Konfederacja mówi o uderzeniu w wolność gospodarczą. O co chodzi w tym zamieszaniu i kto ma rację?


Chińskie lobby naciska na prezydenta Karola Nawrockiego? A do tego Konfederacja im wtóruje w myśl obrony "wolności gospodarczej"? Niby zwykła, nudna ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa (KSC), która potrafiła pogodzić najbardziej zwaśnione strony politycznego sporu, a tu takie emocje.

Gdy to piszę, prezydent ma niespełna dwa dni na decyzję w sprawie ustawy. Już sama nazwa "Krajowy System Cyberbezpieczeństwa" działa jak usypiacz. Jest technokratyczna, bez emocji, bez politycznego pazura. Idealna, żeby ją zignorować.

A to błąd. Bo to jedna z tych ustaw, które nie robią hałasu, ale decydują o tym, czy państwo działa. Albo czy przestaje działać w najmniej oczekiwanym momencie.



Polska szkoła reagowania po fakcie


Mamy w Polsce powtarzalny schemat. Najpierw lekceważenie, potem zdziwienie. Na końcu panika i pytanie: „jak do tego doszło?”.

Cyberbezpieczeństwo idealnie się w to wpisuje. Dopóki systemy działają – temat nie istnieje. Gdy przestają – okazuje się nagle, iż to sprawa fundamentalna. Ta ustawa jest dokładnie o tym, żeby nie budzić się dopiero po fakcie.

Kilka dni temu pojawiła się historia, która dobrze pokazuje skalę problemu. Żołnierz Wojska Polskiego próbował wjechać do jednostki chińskim samochodem. Nowoczesnym, naszpikowanym elektroniką, kamerami, systemami. Nie wjechał. Decyzja była prosta: zbyt duże ryzyko.

I nikt nie miał z tym problemu. Przeciwnie – to był odruch zdrowego rozsądku. Nikt nie chce, żeby potencjalnie obcy wywiad, służby czy po prostu inne państwo miało dostęp do obrazu czy danych z terenu jednostki wojskowej. Ani innych wrażliwych miejsc.

Idźmy dalej. Gdy myślimy o sobie, własnym zdrowiu, pieniądzach, ale przede wszystkim bliskich, rodzinie, dzieciach – czy chcielibyśmy narażać ich na niebezpieczeństwo w imię rzekomej wolności gospodarczej?

Bankowość, szpitale, przychodnie, komunikacja miejska, energetyka, choćby rozrywka. Mogę wymieniać i wymieniać, ale właśnie dla tych obszarów bezpieczeństwo ma zapewniać ustawa, która już jest i czeka na podpis prezydenta Nawrockiego.

Co więcej, tu rzecz niemal niespotykana, za przyjęciem ustawy głosowało aż 407 z 434 obecnych tego dnia w Sejmie posłanek i posłów. Z PiS – 169 na "tak", 6 osób się wstrzymało, a jeden zgłosił sprzeciw. Cała koalicja rządząca niemal jednogłośnie "za", wyłamał i wstrzymał się tylko jeden poseł PSL.

Za to w jednej i drugiej Konfederacji (Brauna i Mentzena) – sprzeciw lub bezpieczne, ale jednak wstrzymanie się od głosu. A to prowadzi do kolejnych pytań.

ABW na niejawnym posiedzeniu komisji


Sprawa z wdrożeniem Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa w Polsce jest wielowątkowa. A ponadto jest o tyle wrażliwa, iż choćby agenci ABW pojawili się w Sejmie na specjalnym i utajnionym posiedzeniu komisji ds. cyfryzacji.

Posiedzenie było niejawne, więc niewiadomo co konkretnie padło, ale wiemy, iż mowa była o "niebezpiecznym lobby", które stosuje naciski na prezydenta RP Karola Nawrockiego. Jedno pytanie, to jak na te naciski zareaguje sam Nawrocki, drugie – co to za lobby, iż zajmuje się nim ABW?

19 lutego okaże się, czy prezydent – z poparciem własnego środowiska – ustawę podpisze. A może jednak skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, gdzie utknie. Ewentualnie choćby zawetuje. Dalsze pytania brzmią, czy bliższa jest mu Konfederacja, czy wciąż jeszcze PiS, które go wylansowało.

Co do przedstawicieli Konfederacji, twierdzą oni, iż ustawa o KSC może uderzyć w wolność gospodarczą i w polskich przedsiębiorców, którzy zostaną zmuszeni do wymiany drogiego sprzętu na nowy.

Ba, to nie wszystko. W tle jest choćby blokada przez Chiny szlaku dla drobiu z Polski. A drób z Polski jadący do Chin to duża rzecz w polskiej gospodarce.

Czytając, nie trudno wpaść na to, iż sprawa ma tak wiele wątków, iż trudno się w tym wszystkim połapać.

Dlatego, by wyjaśnić najprościej jak się da, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi – potrzeba eksperta. To Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska, który zapisy z ustawy o KSC zna od podszewki.

Mity wokół ustawy o KSC. Jak jest naprawdę?


Ustawa doprowadzi do nadregulacji i obciąży przedsiębiorców? – Nie możemy mówić o przeregulowaniu. To jeden z największych mitów wokół tej ustawy, powielany przez jej przeciwników. Mówimy o wdrożeniu europejskich regulacji, które w wielu krajach funkcjonują już od dawna. Często w znacznie bardziej restrykcyjnej formie niż ta proponowana w Polsce. Nasze przepisy na tym tle są wręcz łagodne i liberalne – tłumaczy Michał Kanownik.

Jednym z najgłośniejszych argumentów przeciwników ustawy są potencjalne koszty – choćby miliardy złotych i wzrost cen usług.

– Straszenie Polaków miliardowymi kosztami czy wzrostem cen internetu to granie na emocjach. Te wyliczenia są niewiarygodne, bo nie wiemy jeszcze, jaki sprzęt będzie podlegał wymianie i kogo dokładnie obejmą regulacje. Nie ma żadnych podstaw, by twierdzić, iż przeciętny użytkownik odczuje negatywnie skutki tej ustawy – dodaje prezes Związku Cyfrowa Polska.

Ponadto decyzja nie wywoła konieczności zmiany sprzętu z dnia na dzień.

– choćby jeżeli jakiś sprzęt zostanie uznany za niebezpieczny, rynek będzie miał od 4 do 7 lat na jego wymianę. Mówimy więc o naturalnym cyklu technologicznej modernizacji, a nie o nagłym przewrocie, który miałby destabilizować przedsiębiorstwa – tłumaczy Kanownik.

Polska potrzebuje zabezpieczeń


Ponadto, jak przypomina Kanownik, Polska jest w tej chwili najczęściej atakowanym krajem w Europie w cyberprzestrzeni. Jesteśmy krajem przyfrontowym, który jest narażony na ogromne ryzyko ze strony wrogich nam państw. Poddawani jesteśmy różnego rodzaju atakom, presji i prowokacji.

– Dlatego musimy mieć odpowiednie narzędzia do skutecznej obrony naszej infrastruktury – podkreśla.

Jak dodaje, sam nie pamięta, na pewno nie w tej kadencji, tak szerokiego poparcia dla jakiejkolwiek ustawy.

– To pokazuje, iż w sprawach bezpieczeństwa państwa możliwe jest porozumienie ponad podziałami. I to powinien być istotny sygnał przy podejmowaniu ostatecznej decyzji – mówi.

– To nie jest ustawa o interesie jednej czy drugiej firmy. To jest regulacja dotycząca bezpieczeństwa państwa i wszystkich obywateli. W takich sprawach nie możemy kierować się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym, tylko realnym ryzykiem dla infrastruktury krytycznej – podsumowuje Michał Kanownik.

Pełen komentarz na temat Krajowego Systemu Cyberbezpieczeństwa zobaczysz na naszym kanale YouTube.

Idź do oryginalnego materiału