Rosyjskie drony uderzyły 21 sierpnia w największe centrum handlowe Krzywego Rogu. Według Ołeksandra Ganży, szefa Dniepropetrowskiej OWA, zginęło 6 osób, a 91 zostało rannych, w tym dzieci. To kolejny dowód, iż Moskwa świadomie bije w cywilów i testuje odporność całego regionu.
Cywile pod ogniem
Rosja uderzyła w piątek po południu w Krzywy Róg, rodzinne miasto Wołodymyra Zełenskiego. Celem był zwykły obiekt handlowy, miejsce codziennych zakupów, pracy i spotkań rodzin. Według najnowszego komunikatu Ołeksandra Ganży, szefa Dniepropetrowskiej Obwodowej Administracji Wojskowej, w samym mieście zginęło 6 osób, a 91 zostało rannych. W całym regionie liczba rannych po rosyjskich atakach wzrosła do 96.
Wcześniejsze doniesienia, na których opierały się pierwsze depesze w Polsce, mówiły o co najmniej 5 ofiarach śmiertelnych i 52 rannych, w tym sześciorgu dzieciach. Bilans rósł z godziny na godzinę. Taki jest mechanizm wojny prowadzonej przez Moskwę: najpierw uderzenie, potem chaos, ratownicy, szpitale i kolejne nazwiska dopisywane do listy ofiar.
Dwie fale uderzenia
Wołodymyr Zełenski napisał, iż rosyjskie drony zaatakowały w dwóch falach. Najpierw doszło do trafienia i pożaru w centrum handlowym. Po około pół godzinie nastąpił kolejny atak, już wtedy, gdy na miejscu pracowały służby ratunkowe. To nie jest przypadkowa dramaturgia pola walki. To metoda wyniszczania miasta i łamania morale.
Zełenski nazwał uderzenie w zwykłe centrum handlowe aktem terroru i wezwał świat do realnej presji na Rosję. Tę ocenę trzeba czytać bez złudzeń. Państwo, które uderza w cywilną infrastrukturę i naraża ratowników, wysyła sygnał nie tylko Kijowowi. Sygnał idzie do Warszawy, Wilna, Rygi i całej wschodniej flanki NATO.
Lekcja dla Polski
Dla Polski ta wiadomość ma bardzo praktyczne znaczenie. Wojna na Ukrainie pokazuje, iż drony stały się narzędziem masowego terroru wobec zaplecza cywilnego. Nie chodzi wyłącznie o front. Chodzi o miasta, energetykę, logistykę, centra handlowe, dworce i magazyny. Kto lekceważy obronę powietrzną, obronę cywilną i odporność państwa, ten wystawia własnych obywateli na rachunek cudzej agresji.
DN pisał niedawno o wcześniejszym ataku pod Krzywym Rogiem i północnokoreańskim tropie śledztwa. Dzisiejszy atak wpisuje się w ten sam obraz: Rosja prowadzi wojnę długą, brudną i obliczoną na zmęczenie społeczeństw. Polski interes narodowy wymaga więc trzeźwości. Wsparcie dla obrony przed Rosją musi iść w parze z twardą kontrolą polskich wydatków, granic i zobowiązań. Sentyment nie zastąpi strategii.
Twarda odpowiedź zamiast pustych słów
Polska prawica nie powinna mieć w tej sprawie kompleksów. Rosyjski imperializm jest zagrożeniem dla polskiej suwerenności, a bezpieczeństwo Polaków zaczyna się od uznania tej prostej prawdy. Jednocześnie każde zobowiązanie wobec Kijowa musi być liczone według polskiego interesu, a nie według oczekiwań brukselskich salonów czy medialnych kampanii emocji.
Wojna na Ukrainie nie zwalnia Warszawy z realizmu. Przeciwnie, wymusza go. Potrzebujemy obrony przeciwlotniczej, zdolności antydronowych, schronów, zapasów, dyscypliny informacyjnej i państwa, które nie myli gestów z polityką. Rosja rozumie siłę, koszt i konsekwencje. Reszta jest publicystyką.
Źródło: WP Wiadomości, Bankier.pl, Ołeksandr Ganża / Dniepropetrowska OWA, Wołodymyr Zełenski.
Źródło: WP Wiadomości













