Masowe przekroczenia granicy z Maroka do hiszpańskiej Ceuty wywołały polityczny wstrząs w Europie. Włochy rozważają przywrócenie kontroli wobec Hiszpanii, Finlandia popiera zdecydowaną odpowiedź, a Madryt protestuje. Kryzys pokazuje prostą prawdę: swoboda wewnątrz Europy przetrwa tylko wtedy, gdy państwa skutecznie strzegą jej granic zewnętrznych.
Granica puściła, Europa reaguje
Tysiące ludzi przedostały się z Maroka do Ceuty, hiszpańskiego miasta autonomicznego położonego w Afryce Północnej. Część pokonała drogę morzem, inni korzystali z prowizorycznych środków wypornościowych. Hiszpańskie władze skierowały do miasta dodatkowe siły, a premier Pedro Sánchez udał się na miejsce. W trakcie niebezpiecznych prób przeprawy zginęli ludzie. O ofiarach trzeba mówić z powagą: polityczny chaos na granicy ma realną cenę ludzką.
Skala wydarzeń uruchomiła reakcję poza Hiszpanią. Premier Włoch Giorgia Meloni zapowiedziała rozważenie nadzwyczajnych środków, w tym czasowego przywrócenia kontroli wobec Hiszpanii. Argumentowała, iż chodzi o ochronę granic oraz bezpieczeństwo obywateli. Minister spraw zagranicznych Antonio Tajani połączył kryzys z kierunkiem hiszpańskiej polityki migracyjnej.
Do stanowiska Rzymu przyłączyła się minister spraw wewnętrznych Finlandii Mari Rantanen. Uznała, iż Hiszpania nie wypełniła obowiązku ochrony zewnętrznej granicy strefy Schengen i wezwała inne państwa europejskie do poparcia włoskiej inicjatywy. Francja zapowiedziała z kolei wzmocnienie kontroli na granicy z Hiszpanią. To już nie lokalny problem Madrytu. Skutki rozchodzą się po całej strefie swobodnego przepływu.
Spór o odpowiedzialność
Rząd Hiszpanii odrzuca zarzuty Włoch. Minister spraw zagranicznych José Manuel Albares wezwał włoskiego ambasadora i oskarżył Rzym o partyjną demagogię. Madryt twierdzi, iż bezpośrednim impulsem do masowych przekroczeń była interpretacja niedawnego orzeczenia hiszpańskiego Sądu Najwyższego dotyczącego zawracania osób docierających do Ceuty drogą morską. Według władz informacja o wyroku została wykorzystana przez siatki przemytnicze.
Premier Sánchez broni swojej polityki i odcina ją od wydarzeń w Ceucie. Jego krytycy wskazują jednak na szerszy sygnał wysyłany przez państwo. Hiszpania uruchomiła nadzwyczajny proces legalizacji pobytu dla części cudzoziemców przebywających już w kraju bez zezwolenia. Procedura nie obejmuje osób, które dopiero teraz przekroczyły granicę, ale polityka migracyjna działa również przez oczekiwania. Państwo musi brać pod uwagę, jak jego decyzje są odczytywane daleko poza gabinetami ministrów.
Nie wolno przy tym przerzucać zbiorowej winy na ludzi podejmujących desperacką i śmiertelnie ryzykowną drogę. Odpowiedzialność polityczna spoczywa na rządach, które mają strzec granic, rozbijać sieci przemytu i prowadzić skuteczne powroty osób bez prawa pobytu. Humanitaryzm bez porządku gwałtownie staje się bezradnością, z której korzystają przestępcy.
Schengen nie jest automatem
Włochy nie mogą samodzielnie usunąć Hiszpanii ze strefy Schengen. Państwo może jednak czasowo przywrócić kontrole na swoich granicach wewnętrznych, o ile wykaże poważne zagrożenie dla porządku publicznego lub bezpieczeństwa. Takie kontrole nie są w Europie nowością. Komisja Europejska wymienia wiele państw, w tym Polskę, Niemcy, Francję i same Włochy, które stosują je w związku z konkretnymi zagrożeniami.
Spór ma więc wymiar większy niż prawna wykonalność hasła o „zawieszeniu Schengen”. Chodzi o zasadę odpowiedzialności. o ile jedno państwo traci kontrolę nad zewnętrzną granicą, ryzyko przejmują pozostali członkowie strefy. Swoboda podróżowania nie może oznaczać swobody przerzucania kosztów cudzych zaniedbań.
Lekcja dla Polski
Dla Polski stawka jest bezpośrednia. Nasz kraj już utrzymuje kontrole na granicach z Niemcami i Litwą, wskazując na presję migracyjną oraz zagrożenia dla porządku publicznego. Kryzys w Ceucie potwierdza, iż państwo narodowe pozostaje ostatnim realnym gwarantem bezpieczeństwa obywateli. Europejska kooperacja ma sens tylko wtedy, gdy wzmacnia tę odpowiedzialność, a nie ją rozmywa.
Bruksela powinna wymagać skutecznej ochrony granic zewnętrznych, sprawnych procedur azylowych, rozbijania szlaków przemytniczych i egzekwowania decyzji powrotowych. Polska nie może zgodzić się na mechanizm, w którym błędy jednego rządu stają się obowiązkowym rachunkiem dla innych społeczeństw. Solidarność bez odpowiedzialności jest pustym słowem. Bezpieczne Schengen zaczyna się od granicy, której naprawdę się strzeże.
Źródło: Apollo News












