Robert Kropiwnicki zaprzecza, jakoby miał zostać członkiem Trybunału Konstytucyjnego. Takie informacje pojawiły na początku listopada, kiedy legnicki polityk odszedł ze stanowiska wiceministra aktywów państwowych, a premier Donald Tusk zapowiedział powołanie nowych członków TK.
Od momentu przejęcia władzy rządząca koalicja ignorowała wakaty w Trybunale Konstytucyjnym powstające po zakończeniu kadencji sędziów nominowanych przez PiS. Teraz, po dwóch latach, sytuacja ma się zmienić.
Trybunał Konstytucyjny liczy 15 członków. Po odejściu Krystyny Pawłowicz i grudniowym wygaśnięciu mandatu Michała Warcińskiego do obsadzenia będzie sześć stanowisk, a w 2026 roku – w związku z końcem kadencji – pojawią się dwa kolejne.
Rząd ma niedługo rozpocząć stopniowe uzupełnianie składu trybunału swoimi ludźmi, a wśród potencjalnych kandydatów wymieniany jest m.in. legnicki poseł, prawnik z wykształcenia dr Robert Kropiwnicki.
– 77. raz zaprzeczam, nie wybieram się do Trybunału Konstytucyjnego. Będą rozmowy na szczeblu koalicyjnym, poszczególne kluby będą zgłaszać kandydatów. Obowiązkiem Sejmu jest wybrać sędziów i Sejm to zrobi. Myślę, iż w pierwszym kwartale przyszłego roku trybunał będzie już adekwatnie obsadzony – powiedział poseł Robert Kropiwnicki w programie „7. Dzień Tygodnia” w Radiu Zet.
Polityk podkreślił, iż rok 2027 będzie czasem uzdrawiania praworządności w Polsce.
Robert Kropiwnicki pozostaje członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Z funkcją wiceministra aktywów państwowych pożegnał się na początku listopada tego roku. Jak sugerował wówczas Business Insider o jego nagłym odejściu z rządu zadecydowało „inne spojrzenie na funkcjonowanie resortu” niż miał Wojciech Balczun, minister aktywów państwowych.










