
KRÓL PATOLI
Oblazły nas ślizy, ćwiki, paszyki
Z szamba tępej jak trele motyki -
Wylazł ubrany na biało
Fryc rudy – nie z różdżką ale z pałą…
Niczego on wam nie podpisze
Bo w mafii on ma aktywiszcze
Co kradną w junty imieniu
Nie będzie więc łez na sumieniu…
Korupcję kto wciąż tu wypala?
Kto pedziom obcinał już jaja?
Kto króla grodzkiego obroni?
To fryc przecież - to król jest patoli!
Patolom się dobrze powodzi,
Bo kradną też na powodzi -
Tu żurka wciąż leje się zupa
W kostnicy okradli też trupa!
W Polsce więc nie ma „piniędzy”
Gdyż fryc znów nas prowadzi do nędzy –
Bo fryca w tym kraju popiera
Polactwo i junta…
Jak syf i cholera!











