Kreml ogłasza się gwarantem Ukrainy. Cynizm rosyjskiej propagandy

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Kreml ogłasza się gwarantem Ukrainy. Cynizm rosyjskiej propagandy


Marija Zacharowa, rzeczniczka MSZ Rosji, na briefingu 20 sierpnia 2026 r. ogłosiła, iż Rosja była i może być jedynym gwarantem suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. To propagandowy cynizm państwa, które od 2022 r. prowadzi pełnoskalową wojnę na Ukrainie i testuje odporność całej Europy.

Moskwa odwraca znaczenie słów

Marija Zacharowa, rzeczniczka MSZ Rosji, na briefingu rosyjskiego resortu dyplomacji z 20 sierpnia 2026 r. przekonywała, iż to Rosja ma być jedynym gwarantem suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Według relacji Interii oraz rosyjskiej agencji TASS mówiła też, iż Zachód nie potrzebuje niepodległej Ukrainy i traktuje ją użytkowo.

To klasyczna operacja językowa Kremla: agresor przebiera się za opiekuna, a wojna ma zostać opisana jako troska o porządek. Dla Polski taka narracja nie jest akademickim sporem o słowa. To sygnał, iż Moskwa przez cały czas chce narzucać sąsiadom zakres ich suwerenności, a Europie wmówić, iż strefy wpływów są czymś naturalnym.

Propaganda zamiast odpowiedzialności

Rosja od lat próbuje przedstawiać napaść na Ukrainę jako reakcję obronną. Tym razem Zacharowa poszła krok dalej: państwo, które uznało okupowane terytoria, bombarduje ukraińskie miasta i próbuje dyktować Kijowowi warunki polityczne, ogłasza się strażnikiem ukraińskiej państwowości.

Właśnie dlatego takie wypowiedzi trzeba czytać bez złudzeń. Kreml nie mówi tu do prawników międzynarodowych. Mówi do własnego społeczeństwa, do państw zmęczonych wojną i do tych środowisk na Zachodzie, które szukają wygodnego pretekstu do powrotu do interesów z Moskwą.

Na tym tle warto pamiętać, iż rosyjskie uderzenia w Kijów nie są abstrakcyjnym tłem dyplomatycznych sporów. Są ceną płaconą przez cywilów za imperialną politykę, którą Moskwa próbuje przykryć słownikiem gwarancji i pokoju.

Polska nie może kupić tej opowieści

Dla Warszawy stawka jest prosta: jeżeli przyjmiemy rosyjski język, przegramy zanim zacznie się rozmowa o bezpieczeństwie. Suwerenność państwa nie może zależeć od uznania Kremla. To lekcja, którą polska tradycja polityczna, od realizmu narodowego po doświadczenie XX wieku, zna wyjątkowo dobrze.

Nie oznacza to bezkrytycznego przyjmowania każdej decyzji Kijowa ani milczenia w sprawach pamięci historycznej. Polska ma prawo twardo mówić o Wołyniu, o interesie własnych obywateli i o kosztach wojny. Ale czym innym jest polska polityka historyczna, a czym innym rosyjska próba rozbrojenia podmiotowości sąsiadów.

Zacharowa dobrze wie, co robi. Rosja raz grozi, raz kusi, raz udaje jedynego racjonalnego arbitra. Ten sam mechanizm widać było, gdy Moskwa straszyła Polskę za Nord Stream i broniła gazowej osi z Berlinem. To konsekwentna polityka nacisku.

Zachód bez realizmu zostawia próżnię

W wypowiedzi Zacharowej znalazł się także zarzut, iż Zachód nie chce niepodległej Ukrainy, ale używa jej przeciw Rosji. Jest w tym typowa dla Moskwy mieszanka półprawd i kłamstwa. Tak, zachodnie stolice często kierują się własnym interesem, a ich idealistyczny język bywa parawanem dla kalkulacji. Ale z tego nie wynika, iż Rosja ma prawo na Ukrainę.

Polska powinna patrzeć na ten spór trzeźwo. Naszym interesem jest to, by za wschodnią granicą nie stała armia rosyjska oparta o poszerzoną strefę wpływów. Naszym interesem jest też to, by pomoc i polityka wobec Kijowa nie były prowadzone naiwnie, bez rachunku bezpieczeństwa, gospodarki i pamięci.

W najbliższych miesiącach Rosja będzie grała zmęczeniem wojną. Będzie powtarzać, iż Zachód wykorzystuje Ukrainę, iż pokój wymaga ustępstw i iż Moskwa jest gwarantem stabilności. Polska odpowiedź powinna być zimna: gwarantem bezpieczeństwa Polaków jest silne państwo polskie, własna armia, odporne sojusze i pamięć, czym kończą się układy zawierane ponad głowami narodów.

Źródła

Interia, MSZ Rosji, TASS.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału