Dmitrij Pieskow 5 listopada oświadczył, iż Rosja będzie zabezpieczać swoje interesy dotyczące Ukrainy niezależnie od wyniku wyborów do Kongresu USA. Rzecznik Kremla zaprzeczył też, by doniesienia o zmianie kursu dwóch z trzech tankowców z rosyjskim olejem napędowym wiązały się z wyborami, i odrzucił oskarżenia dotyczące cyberataków na europejskie chłodnie. Dla Polski to sygnał: cyberbezpieczeństwo żywności wymaga czujności.
Kreml nie zmienia kursu po wyborach w USA
Dmitrij Pieskow podczas czwartkowego briefingu odniósł się do zwycięstwa Partii Demokratycznej w wyborach do Kongresu Stanów Zjednoczonych. Demokraci zdobyli większość w Izbie Reprezentantów i Senacie. Rzecznik Kremla przekonywał, iż rosyjskie cele dotyczące Ukrainy nie zależą od układu sił w Waszyngtonie i zostaną zabezpieczone w każdych okolicznościach.
To język politycznej twardości, którym Moskwa próbuje przykryć podstawowy fakt: rosyjskie "interesy" są realizowane na Ukrainie siłą. Zmiana większości w Kongresie może utrudnić władzom USA łagodzenie presji na Rosję, ale sama nie kończy wojny. Kreml wcześniej odrzucał także zamrożenie działań na Ukrainie, stawiając warunki zgodne z celami Moskwy.
Spór o tankowce z rosyjskim olejem napędowym
Drugi wątek briefingu dotyczył dostaw rosyjskiego oleju napędowego do Stanów Zjednoczonych. "Financial Times" podał, iż dwa z trzech tankowców zmierzających do amerykańskich portów zmieniły kurs lub deklarowany cel podróży. Interfax relacjonował odpowiedź Kremla, według której ruch jednostek nie miał związku z wyborami do Kongresu. Pieskow stwierdził, iż wysłane paliwo znajdzie nabywców.
Kiriłł Dmitrijew, doradca Władimira Putina, nazwał doniesienia brytyjskiego dziennika fałszywą informacją i utrzymywał, iż tankowce płyną zgodnie z planem. Obie wypowiedzi służą temu samemu celowi: przekonać odbiorców, iż polityczna zmiana w USA nie osłabia rosyjskiego handlu. Tymczasem wojna coraz mocniej obciąża rosyjską gospodarkę, a sprzedaż surowców pozostaje dla Moskwy ważnym źródłem pieniędzy.
Cyberataki na europejskie systemy chłodnicze
Pieskow odrzucił również oskarżenia łączące Rosję z atakami na urządzenia chłodnicze w Europie. Nazwał te zarzuty bezpodstawnymi i wskazał na brak przedstawionych dowodów. Na podstawie dostępnych informacji nie można przesądzić, kto przeprowadził ataki. Rosyjskie zaprzeczenie także nie stanowi rozstrzygającego dowodu.
Sam problem jest realny. Associated Press opisała zakłócenia w supermarketach kilku państw Europy, gdzie zdalnie zmieniano ustawienia lodówek i zamrażarek. W jednym z przypadków w Estonii temperaturę podniesiono do 50 stopni Celsjusza. Część sklepów musiała usuwać zepsutą żywność. Była to kolejna fala podobnych incydentów po październikowych atakach na setki placówek we Francji.
Stawka dla Polski: żywność i infrastruktura
Atak na chłodnie może wyglądać jak techniczny incydent, ale uderza w dostawy żywności, portfele przedsiębiorców i zaufanie klientów. Polska musi traktować zdalne systemy sterowania w handlu, magazynach i transporcie jako część infrastruktury wymagającej ochrony. Potrzebne są aktualizacje urządzeń, odcięcie zbędnego dostępu z internetu, kopie ustawień oraz sprawne procedury awaryjne.
Równie ważna jest dyscyplina informacyjna. Państwo powinno gwałtownie badać takie zdarzenia i publicznie wskazywać sprawców dopiero wtedy, gdy ma dowody. Kreml wykorzystuje każdą lukę w ustaleniach do budowania własnej narracji. Polski interes wymaga dwóch rzeczy naraz: odporności na cyberataki i odporności na propagandę.
Źródła: PAP za pośrednictwem Bankier.pl, Associated Press, Interfax
Źródło: Bankier.pl















