OKO.press opisało 20 sierpnia, jak propaganda Kremla dokleja Polsce i Ukrainie etykietę banderyzmu, by podważyć pomoc dla Kijowa i skłócić oba narody. Dla Polski wniosek jest prosty: pamięć o Wołyniu musi być twarda, ale nie może stać się narzędziem Moskwy.
Rosyjski chwyt na polską pamięć
OKO.press w cyklu Goworit Moskwa zwraca uwagę na świeży mechanizm rosyjskiego przekazu: do obrazów niszczonej rakietami Ukrainy Kreml dokłada sugestię, iż Kijów zostanie sam, a Polska ma w tej opowieści odegrać rolę wygodnego straszaka. Słowo banderyzm działa tu jak wytrych. Ma odciąć Polaków od racjonalnej rozmowy o bezpieczeństwie i historii.
Nie wolno dać się w to wciągnąć. Polska prawica nie potrzebuje lekcji od rosyjskich propagandystów, czym była OUN-UPA, kim był Stepan Bandera i czym była rzeź wołyńska. Pamięć o polskich ofiarach jest obowiązkiem państwa, Kościoła, szkoły i rodziny. Ale Moskwa chce czegoś innego: żeby polska pamięć przestała być aktem sprawiedliwości, a stała się pałką uderzającą w aktualny interes Polski.
Ten interes jest dzisiaj jasny. Rosja prowadzi wojnę przeciw państwu ukraińskiemu i równolegle wojnę informacyjną przeciw Polsce. Gdy rosyjska propaganda rozmywa odpowiedzialność za własne zbrodnie i ataki, próbuje przerzucić uwagę na spory między narodami, czego przykładem były już wcześniejsze operacje narracyjne Kremla opisywane przez Dziennik Narodowy.
Prawda o Wołyniu, bez prezentu dla Putina
Rzeź wołyńska nie jest rosyjskim argumentem. Jest polską raną i polskim zadaniem. Domaganie się ekshumacji, prawdy, nazwania sprawców i godnego upamiętnienia ofiar nie jest prorosyjskie. Prorosyjskie staje się dopiero wtedy, gdy ktoś pozwala Kremlowi dopisać do tej pamięci wniosek: Polska ma odwrócić się od własnego bezpieczeństwa, zostawić wschodnią flankę bez bufora i udawać, iż Moskwa nie jest agresorem.
Właśnie dlatego trzeba mówić dwie rzeczy naraz. Po pierwsze: banderyzm jako kult zbrodniczej ideologii jest dla Polaków nie do przyjęcia. Po drugie: rosyjskie imperium jest dla Polski zagrożeniem realnym tu i teraz. Kto usuwa którykolwiek z tych elementów, robi Polakom intelektualną krzywdę.
Rządowe służby już w meldunku o dezinformacji przeciw Polsce wskazywały, iż Rosja i Białoruś próbują poróżnić Polskę i Ukrainę, a Kreml stale wykorzystuje spory historyczne, społeczne i gospodarcze. Warsaw Enterprise Institute w raporcie z 30 stycznia 2023 r. pisał z kolei o badaniu postaw Polaków wobec wojny na Ukrainie i tez, które mogą służyć rosyjskiej propagandzie. To nie są abstrakcyjne ostrzeżenia. To jest opis pola walki.
Moskwa chce Polaków bez realizmu
Najwygodniejszy Polak dla Kremla to Polak słusznie oburzony na ukraiński kult Bandery, ale pozbawiony chłodnej oceny rosyjskiego imperializmu. Taki człowiek ma pamiętać tylko pół prawdy. Ma widzieć Wołyń, ale nie widzieć Buczy, Mariupola, rakiet lecących na Kijów i rosyjskich planów wypchnięcia USA z Europy Środkowej.
Polska polityka narodowa nie może tak działać. Dmowski uczył realizmu, a nie emocjonalnego najmu u obcych imperiów. Realizm każe bronić polskiej pamięci przed Kijowem, gdy Kijów ucieka od odpowiedzialności. Ten sam realizm każe bronić polskiego bezpieczeństwa przed Moskwą, gdy Moskwa próbuje skłócić narody żyjące między Bałtykiem a Morzem Czarnym.
Nie ma sprzeczności między tymi zadaniami. Sprzeczność powstaje dopiero wtedy, gdy ktoś żąda od Polaków wyboru między pamięcią a bezpieczeństwem. To fałszywy wybór. Państwo poważne bierze jedno i drugie.
Polska stawka
Stawką nie jest dobre samopoczucie komentatorów. Stawką jest odporność narodowa. o ile Kreml zdoła wmówić Polakom, iż każda pomoc dla broniącej się Ukrainy jest zdradą Wołynia, Moskwa wygra kawałek wojny bez jednego czołgu pod Przemyślem. o ile Kijów uzna, iż polska pamięć to tylko rosyjska narracja, sam zniszczy zaufanie, którego potrzebuje na Zachodzie.
Polska odpowiedź musi być twarda i własna: prawda o rzezi wołyńskiej, ekshumacje, koniec z relatywizacją UPA, a zarazem żadnego prezentu dla Kremla. Rosja nie ma prawa przemawiać w imieniu polskich ofiar. Niech najpierw odpowie za własne zbrodnie i własną imperialną politykę.
Źródła: OKO.press, Służby specjalne Gov.pl, Warsaw Enterprise Institute.
Źródło: OKO.press











