Krasnsytaw. Rynek i jego naturalni „mieszkańcy”. Problem czy znak, iż miasto żyje?

1 tydzień temu
Kłopot z utrzymaniem czystości na rynku w Krasnymstawie znów znalazł się w centrum uwagi. Tym razem za sprawą interpelacji radnego Marcina Worotyńskiego, który powołując się na głosy mieszkańców, zwrócił uwagę na rosnące zanieczyszczenie przestrzeni publicznej, szczególnie to powodowane przez ptaki.- w tej chwili mieszkańcy oraz odwiedzający miasto goście zmuszeni są do poruszania się po znacznie zanieczyszczonej nawierzchni, co negatywnie wpływa zarówno na komfort korzystania z przestrzeni publicznej, jak i na wizerunek miasta. Dodatkowo występuje problem zabrudzeń spadających z góry, co stwarza uciążliwości dla użytkowników rynku - napisał w swojej interpelacji rady Worotyński. Zaapelował o przegląd sytuacji i podjęcie działań, które mogłyby ograniczyć te uciążliwości.- Rynek miejski stanowi wizytówkę naszego miasta oraz miejsce spotkań i wypoczynku mieszkańców, dlatego jego estetyka i czystość powinny być utrzymywane na odpowiednim poziomie. W związku z powyższym proszę o podjęcie stosownych działań mających nacelu rozwiązanie wskazanego problemu. W przypadku, gdy w tej chwili obowiązujące przepisy (np. związane z okresem lęgowym ptaków)uniemożliwiają natychmiastową interwencję, proszę o zaplanowanie odpowiednich działań na przyszłość - komentował radny w złożonej interpelacji. W odpowiedzi burmistrz Daniel Miciuła podkreśla jednak, iż skala oczekiwań musi być realna. - Nie jest możliwe całkowite ograniczenie liczby tzw. ptasich odpadów w przestrzeni publicznej. Rynek miejski, jako centralna i jednocześniezazieleniona część miasta o charakterze spacerowym, stanowi naturalne siedlisko ptaków. Nie sposób z jednej strony oczekiwać utrzymania zieleni, nasadzeń drzew oraz elementów małej architektury sprzyjających wypoczynkowi, a z drugiej całkowitego wyeliminowania zjawiskwynikających z naturalnej obecności ptaków - przyznał burmistrz Miciuła. Magistrat zwraca uwagę, iż podobne zjawiska występują w większości miast i są trudne do całkowitego wyeliminowania bez radykalnych zmian w charakterze takich miejsc. Ograniczenie liczby ptaków oznaczałoby ingerencję w zieleń i funkcję rekreacyjną rynku. - Oczekiwanie całkowitego usunięcia tego problemu pozostaje nierealne bez jednoczesnej rezygnacji z zieleni oraz działań sprzyjających funkcji rekreacyjnej rynku, co byłoby działaniem nieuzasadnionym i społecznie nieakceptowalnym - dodaje Miciuła. Nie oznacza to jednak, iż miasto pozostaje bierne. W odpowiedzi zapowiedziano intensyfikację bieżących prac porządkowych, które mają ograniczyć skutki naturalnej obecności ptaków i poprawić estetykę przestrzeni. Obecność ptaków w centrum miasta nie musi być wyłącznie problemem – to także sygnał, iż w przestrzeni miejskiej wciąż istnieje zieleń i warunki sprzyjające przyrodzie. W czasach, gdy coraz częściej mówi się o „betonozie” i nadmiernym utwardzaniu przestrzeni publicznych, naturalne życie w sercu miasta bywa wręcz jego wartością. Z drugiej strony nie da się ignorować uciążliwości, jakie niesie ze sobą obecność ptaków, zwłaszcza w miejscach intensywnie użytkowanych przez mieszkańców. Dlatego najważniejsze wydaje się nie tyle całkowite ograniczanie ich obecności, co znalezienie rozsądnej równowagi między estetyką, komfortem a zachowaniem miejskiej przyrody.Czytaj także:
Idź do oryginalnego materiału