W najbliższą niedzielę, 24 maja, mieszkańcy Krakowa wezmą udział w referendum dotyczącym odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego (KO) oraz całej rady miasta.
Głosowanie odbędzie się w ponad 450 lokalach wyborczych w godzinach od 7 do 21. Wyborcy otrzymają dwie karty – osobną w sprawie prezydenta i osobną dotyczącą rady miasta.
Aby referendum było ważne, frekwencja musi przekroczyć wymagany próg. W przypadku głosowania nad odwołaniem prezydenta potrzebny jest udział co najmniej 158 555 osób, natomiast przy referendum dotyczącym rady miasta – 179 792 wyborców. To około 27 proc. uprawnionych do głosowania.
Referendum jest efektem inicjatywy przeciwników prezydenta, którzy zarzucają władzom miasta m.in. wzrost zadłużenia, problemy komunikacyjne, politykę transportową oraz decyzje personalne w magistracie. Pod wnioskiem referendalnym zebrano ponad 134 tys. podpisów (wymagany próg ok. 60 tys., nieważnych było ok. 30%).
Sprawa zyskała wymiar ogólnopolski i stała się przedmiotem politycznych sporów. Jak poinformowała dziś PAP głos w sprawie zabrał także wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL, koalicja rządząca). Polityk ocenił, iż mieszkańcy powinni dać Miszalskiemu „drugą szansę” i stwierdził, iż odwołanie go na początku kadencji byłoby „nieroztropne”. Jednocześnie przyznał, iż referendum jest ważnym sygnałem dla władz miasta.
Sam Aleksander Miszalski przekonuje, iż część błędów została już skorygowana i apeluje do mieszkańców, którzy popierają obecny kierunek polityki miasta, aby nie uczestniczyli w referendum.
W zamieszczonym dziś obszernym wpisie w Facebooku wzywa:
Dlatego proszę nie bierzcie udziału w tym referendum. Poczekajcie z oceną mojego urzędowania do wyborów. Wtedy – jeżeli okaże się, iż Was zawiodłem pokażecie mi czerwoną kartę. Dziś chciałbym „wbiec na drugą połowę tego meczu” i pokazać, iż także dzięki referendum i Waszej konstruktywnej krytyce, kolejne trzy lata to będzie bardzo dobry czas dla Krakowa.
Komentarz
Pod wnioskiem o referendum zebrano około 134 tys. podpisów. Liczba uprawnionych do głosowania wynosi około 580 tys. osób, więc podpisy złożyło blisko 23 proc. wyborców.
Referendum w drugim co do wielkości miast w Polsce jest wynikiem spadku poparcia i narastającego rozczarowania wobec polityków Koalicji Obywatelskiej w części głównych ośrodków miejskich.
Podobna inicjatywa pojawiła się wcześniej w Piotrkowi Trybunalskim. Referendum przeciwko prezydentowi miasta Wiernickiemu (KO) i radzie miasta próbował organizować komitet „Mieszkańcy dla Piotrkowa Trybunalskiego”, związany m.in. z radną wojewódzką Dróżdż (PIS). Przedsięwzięcie nie doszło jednak do skutku. Skompromitowany m in. „aferą rozporkową” włodarz pozostaje przez cały czas na stanowisku.
→ (mb)
3.02.2026
• foto / źródło: Facebook / Miszalski
• więcej o Krakowie: > tutaj

18 godzin temu










