oraz symptomy regionalnych i globalnych zmian
.
.
Refleksje na linii czasu
Poniższy tekst jest rozwinięciem tez zawartych w moich dwóch wcześniejszych artykułach:
1)https://wiernipolsce1.wordpress.com/2025/02/25/konfederacja-2025-czyli-solidarnosc-1980-redivivus/
2) https://wiernipolsce1.wordpress.com/2025/02/23/slawomir-mentzen-kandydat-politycznie-i-umyslowo-niepelnosprawnych-pokolen-post-socjalistycznych/
Obserwujemy zmierzch, a choćby upadek partii pookrągłostołowych. Poświęcanie im uwagi, to, moim zdaniem, w tej chwili strata czasu.
W wyraźnym kryzysie i w zasadzie w trakcie rozpadu jest także Konfederacja, co było do przewidzenia.
——————–
Konfederacja, to zbiorowisko różnych politycznych kukieł i błaznów, gdzie grupa młodszych i bardziej bezczelnych błaznów i konformistów robi całkowite szambo – udając „narodowców”. Żydowska hucpa, w wydaniu Mentzena, Bosaka na jednym biegunie i Grzegorza „szczęść Boże” Brauna na drugim, trwa na całego. Obecność marginesowego środowiska „wolnościowego” skupionego wokół J.K. Mikke, to jedynie pewien końcowy epizod spektaklu odgrywanego na naszych oczach. Bliżej niezdefiniowany „elektorat prawicowy”, nazywający siebie nieraz „suwerenem”, podąża na zatracenie w „konfederacyjne bagno” bez żadnej refleksji.
Stare „transformacyjne” kadry kompradorskie zużywają się, tracą swój autorytet na polu tocznej wewnętrznej walki o ochłapy zaoferowane przez kuratorów polskiego majątku narodowego. Potrzebna jest pokoleniowa zmiana kompradorskich „elit władzy”. Istnieje naturalny proces chęci awansu i uczestniczenia we „władzy”, która wobec umiejętnej obróbki socjalno-psychologicznej oraz sprawdzonych od wieków narzędzi i mechanizmów korupcji i wasalności – jest władzą w pełni dyspozycyjną, zaprzedaną woli i interesom zewnętrznych kuratorów.
Konfederacja, to idealna, stworzona przez zagranicznych kuratorów-kuźnia kompradorów i wasali anglosasko-syjonistycznego zwierzchnictwa nad Polską. Część mało świadomych i przez to naiwnych członków Konfederacji ( na wzór szeregowych członków wielomilionowego ruchu „Solidarność” sprzed 45 lat) tego nie rozumie. Natomiast grupa przywódcza, skrajnie konformistyczna i skorumpowana materialnie i politycznie, znakomicie rozumie i wypełnia rolę społeczną i polityczną jaką stworzyli dla nie zagraniczni kuratorzy i nadzorcy.
Sławomir Mentzen – jak i wielu innych działaczy z wierchuszki konfederacyjnej, obecnych w ławach sejmowych i Parlamentu Europejskiego, to laboratoryjny efekt działania zewnętrznych ośrodków decyzyjnych – w tej chwili pod wpływem pseudo konserwatystów, tradycjonalistów, heroldów pseudo narodowo-ojczyźniano-suwerenistycznych programów, których autorami są: Waszyngton, Nowy Jork- Watykan i ciągle niedoceniany, stojący w cieniu Londyn.
Obecnie 38-letni Mentzen, ma uwodzić współczesnych 20-30-40 latków, wykreowanym wizerunkiem – odnoszącego sukcesy prywatnego przedsiębiorcy, eksperta w „optymalizacji podatkowej” i „ cyfrowej inżynierii finansowej” pod hasłem: „inwestycje w kryptowaluty, gwarancją sukcesu biznesowego i życiowego”. Dla dodatkowego uwiarygodnienia, Mentzen- jak i drugi „społeczny mag”, Grzegorz Braun -przywdział na siebie szaty wyznawcy „cudu Gietrzwałdzkiego” – mającego być gwarancją ocalenia Polski, za sprawą opieki Maryi – Królowej Polski i Chrystusa Króla jako rządcy polskich dusz i gwaranta ziemskiego ładu społecznego- opartego na własności i przedsiębiorczości prywatnej, kapitalizmie oraz odrzucającego „komunizm” – w dorozumieniu „wschodni, ruski” ( co nota bene od ponad 35 lat nie ma nic wspólnego z „ruską rzeczywistością” we współczesnej Rosji i na Ukrainie).
Mentzen i Braun, to rodzaj politycznej przynęty, przygotowanej przez anglosasko-syjonistyczne ośrodki analityczno-decyzyjne, dla kolejnego zmanipulowania i ogłupienia Polaków, którzy nie potrafią wyciągnąć wniosków z niedawnej przecież, bo mającej jedynie 45 lat, antypolskiej operacji o kryptonimie „Solidarność”. Mentzen i Braun, to współczesne wydanie Wałęsy, Geremka, Michnika, Kuronia, Frasyniuka, Modzelewskiego, Bujaka, Morawieckiego seniora, itd.
Treść i przekaz emocjonalny kampanijnego startu Mentzena w Bełchatowie oraz aktualny przebieg kampanii prezydenckiej potwierdza wcześniejszą opinię o nim. Jest to prostacki populista, który definiuje przeciętnego Polaka według swojego wzorca- jako chytrego na kasę niepełnosprawnego politycznie i umysłowo „spryciarza”, który posługuje się uproszczoną wizją świata.
Obłudnik Mantzen, udając szacunek do pracy Polaków, wielokrotnie sam „dowodził” publicznie na antenie telewizyjnej, iż aby być bogatym , nie trzeba pracować, a jedynie wystarczy „sprytnie” wykorzystać instrumenty współczesnej cyfrowej inżynierii finansowej i takie instrumenty jak kryptowaluty, m.in. bitcoin, którego posiadanie w ilości 33 sam ujawniał w oświadczeniu finansowym posła na sejm.
Nie okazał się pod tym względem oryginalny, bo podobny pogląd głosi jego obecny, koniunkturalny idol -Donald Trump, „ bezwysiłkowy inżynier” od kryptowalut oraz chytrus na cudzy majątek narodowy, jak w przypadku zasobów naturalnych Ukrainy, zrujnowanej przy udziale anglosasko-syjonistycznych „biznesmenów” . Jak widać spekulacyjny, finansowy kapitalizm, to świat, w którym został wychowany, i w którym żyje Sławomir Mentzen.
Nieprzypadkowo zresztą, kandydat Konfederacji w wyborach prezydenckich, gwałtownie dokonał konformistycznego zwrotu w kierunku podziwu i pochlebstw dla politycznego „geniuszu” D. Trumpa. „Spryciarz” Mentzen, jako kolejny z listy „prawicowo-patriotycznych” kandydatów na prezydenta Polski, liczy na poparcie ambasady USA w ambicjach sprawowania funkcji „gubernatora” na terenie „bezwarunkowego i nie zachwianego sojusznika USA w Europie” – przy okazji okupowanego przez „światowego szatana”.
„Spryciarz” Mentzen zaczął od Bełchatowa, aby się ogrzać przy żarzącym się ognisku wydumanego zielonego ładu- innego z pomysłów żydowsko-anglosaskich spekulantów globalnych. Obrzydliwe jest to -, iż odgrywanie roli „troskliwego patrona” zdegradowanych górników i energetyków bełchatowskiego zagłębia,- spotkało się aplauzem otumanionych 40-latków, niezdolnych do logicznego i analitycznego myślenia. Ale taki jest efekt bolońskiej rewolucji edukacyjnej, której jak widać i słychać sam Mentzen jest ofiarą. To właśnie braki w wykształceniu, ale powiązane z arogancją polityczną i roszczeniową postawą społeczną i życiową, stały efektem końcowym bolońskiej rewolucji edukacyjnej. Nie, wiedza fundamentalna, praca, weryfikacja kwalifikacji na podstawie wymiernych osiągnięć młodego człowieka, ale powierzchowna „ogólna orientacja” poparta biurokratycznymi procedurami i upstrzona certyfikatami stały się normą zawodową i społeczną oraz trampoliną do kariery i zaszczytów.
Tak powstają całe stada „formalnie wykształconych”, bezczelnych i roszczeniowych, niepełnosprawnych intelektualnie, umysłowo, zawodowo i społecznie, a w konsekwencji – naiwnych politycznie „indywidualistów-wolnorynkowców”, których wytresowano na „antykomunistów”, „wolnościowców”, „liberałów” i rozkrzyczanych, „polskich patriotów” na pokaz.
Sławomir Mentzen to laboratoryjny i kliniczny przypadek współczesnego, politycznego oportunisty i „prawicowego” populisty. A większość jego wyznawców, czy fanów, to już nie współcześni „piękni dwudziestoletni”, ale „naiwni dwudziesto-, trzydziesto – i czterdziestoletni” z pokoleń „X,Y,Z”.
Czy jest jakaś droga wyjścia poza świat kompradorstwa i zaprojektowanej z zewnątrz fikcji suwerenności nie tylko Polski, ale i innych państw?
Pod koniec XIX wieku wyjście z narzuconej polskim patriotom straceńczej mitologii powstańczej i zastąpienie jej nie tylko gospodarczym, ale i społeczno-politycznym pozytywizmem trwało kilkadziesiąt lat. Ten trud wzięły na siebie środowiska narodowo-demokratyczne i ludowe. Partie socjalistyczne uparcie lansowały drogę insurekcyjną, która jak się później okazało była nadzorowana przez zaborców przy pomocy agentów niemieckich, rosyjskich, austriackich. Watykan swoim zwyczajem „dyskretnie” nadzorował środowiska polskie, czekając po stronie którego zwycięskiego zaborcy się opowiedzieć. Choć oczywiście ówczesne duchowieństwo, szczególnie to szczebla parafialnego, w nieporównywalnie większym stopniu niż w tej chwili stało na pozycjach patriotyczno-narodowych.
Współczesne środowiska katolickie, szczególnie te związane ściślej z hierarchią watykańską i elitami zgromadzeń zakonnych i różnego rodzaju „ruchami odnowy – po II Soborze Watykańskim z początku lat 1960-tych, praktycznie przeszły na pozycje krypto, czy otwarcie globalistyczne. Proces ten pogłębia się wraz z postępującą penetracją hierarchii katolickiej przez ośrodki masońskie i judaistyczne. W efekcie powstała rzeczywistość społeczno-gospodarcza i polityczna uwikłana w korporacjonizm świecki i religijny, które są kontrolowane przez światową oligarchię finansową. Ta zaś zdominowana jest przez elity żydowsko-anglosaskie z udziałem starych rodów monarszych powiązanych z Watykanem.
Czy kraj taki jak Polska, na europejskie warunki jeden z większych, ale ekonomicznie i politycznie w tej chwili całkowicie niesamodzielny i pozbawiony narodowych elit jest w stanie dokonać zmian, które będą zmierzały do podmiotowości i suwerenności ?
Odpowiedź na takie pytanie jest moim zdaniem tylko jedna. Należy podjąć wysiłki do tworzenia narodowych elit zdolnych do adekwatnej, niezależnej analizy współczesnego świata z punktu widzenia geopolitycznego położenia Polski, ilości i jakości wyedukowanych kadr, adekwatnie rozpoznanych zasobów materialnych i technologicznych. Kadry te muszą stworzyć ideową i programowo-wdrożeniową krótko i długookresową koncepcję rozwoju. Ogólne ramy cywilizacyjne będą musiały być przyjęte z uwzględnieniem trendów globalnych. Wewnętrzna dźwignia rozwoju nie może być oparta o prymat wartości katolickich i zdegenerowaną cywilizację Zachodu. Należy budować współczesną wizję wspólnotowości opartej o współpracę państw słowiańskich. Natomiast sfera duchowości, której obecność w życiu społecznym jest konieczna – musi stać się przedmiotem swobodnej dyskusji wyzbytej ambicji wyłączności, wybraństwa i instytucjonalizacji.
——————
PZ
Wspomnieniowy, ilustracyjny motyw muzyczny: