Do 1963 wzrosła liczba potwierdzonych przypadków eboli w Demokratycznej Republice Konga - poinformowała agencja Reutera. Jak twierdzi jednak dyrektor WHO ds. sytuacji nadzwyczajnych Chikwe Ihekweazu, rzeczywista liczba zachorowań jest co najmniej dwukrotnie, a być może choćby czterokrotnie wyższa.
Kraj walczy z groźnym wirusem. Skala choćby czterokrotnie większa niż wskazują dane

- Uważamy, dzięki naszemu wsparciu i modelowaniu, iż skala epidemii jest co najmniej 2-4 razy większa od liczby wykrywanych przypadków - powiedział dyrektor WHO ds. sytuacji nadzwyczajnych dr Chikwe Ihekweazu, cytowany przez agencję Reutera.
Oficjalne dane wskazują na to, iż w Demokratycznej Republice Konga odnotowano do tej pory 1963 przypadki zachorowań na ebolę. Śmierć poniosło 719 osób.
ZOBACZ: Koniec kwarantanny polskiego kapitana. Są wyniki testów na hantawirusa
Według Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego (INSP) wśród pracowników służby zdrowia odnotowano 112 przypadków zakażenia, w tym 35 zgonów - dodaje agencja AFP
Ebola w natarciu. Dramatyczny wzrost liczby ofiar. "Skala jest 2-4 razy większa"
Obecne ognisko choroby zostało oficjalnie ogłoszone 15 maja. "Prawie dwa miesiące później służba zdrowia wciąż ma trudności z opanowaniem wirusa, ponieważ system opieki zdrowotnej w tym kraju, należący do najuboższych na świecie, walczy z ogólnym brakiem zasobów" - pisze AFP.
Za epidemię odpowiada rzadki szczep wirusa znany jako Bundibugyo. To odróżnia go od szczepu Zaire, odpowiedzialnego za większość wcześniejszych epidemii eboli w Demokratycznej Republice Konga, że nie istnieje w tej chwili zatwierdzona szczepionka ani leczenie.
ZOBACZ: WHO ogłasza "zagrożenie międzynarodowe". Na tego wirusa nie ma szczepionki
Władze sanitarne twierdzą, iż szybki wzrost liczby przypadków jest poniekąd efektem zwiększenia możliwości diagnostycznych i przebadania próbek pobranych wcześniej od pacjentów. Mimo rozwijających się możliwości medycyny, walka z epidemią jest utrudniona przez ataki na personel medyczny, działalność grup zbrojnych oraz nieufność części mieszkańców wobec służb zdrowia.
Walczą z epidemią eboli, nie dostają za to pieniędzy. Lekarze zapowiadają strajk
Jak informuje we wtorek agencja AFP, lekarze i pracownicy służby zdrowia walczący z epidemią eboli w Demokratycznej Republice Konga twierdzą, iż nie otrzymują wynagrodzenia od państwa. Zagrozili oni zorganizowaniem akcji strajkowej, o ile sytuacja nie ulegnie poprawie.
- Od 15 maja opiekujemy się pacjentami z ebolą bezpłatnie. przez cały czas ich leczymy, bo taka jest nasza przysięga, ale pracujemy w bardzo trudnych warunkach - powiedział agencji AFP dr Pascal Bahoya.
- Niektórzy koledzy są zniechęceni, ale nadal realizujemy naszą misję, kierując się sumieniem lekarskim - dodał dr Jérémie Bataga.
ZOBACZ: Niepokojący incydent przy granicy z Polską. "Pierwszy od ponad roku"
Lekarze wyjaśnili, iż po "48-godzinnym ultimatum dotyczącym wypłaty pensji i premii" rozpocznie się strajk. W ubiegłym tygodniu kongijski minister zdrowia Samuel Roger Kamba przyznał się do "opóźnień w wypłacaniu wynagrodzeń" i zapewnił, iż "problem organizacyjny" leżący u podstaw problemu zostanie rozwiązany.

1 dzień temu














