Kraj na ostrzu noża

1 tydzień temu

Premierka Sanae Takaichi podczas spotkania z Donaldem Trumpem. Od klęski w Wojnie na Pacyfiku Japonia pozostaje istotnym sojusznikiem USA / Źródło: File:Sanae Takaichi and Donald Trump at Akasaka Palace in 2025 (5).jpg – Wikimedia Commons

Dlaczego wybory w Japonii po raz kolejny wygrała partia konserwatywna? Media nadały obecnej premier miano „japońskiej Margaret Thatcher”. Sama Sanae Takaichi nie ma problemu z tym określeniem. Przyznaje, iż brytyjska „Żelazna Dama” jest jej inspiracją. Czy prawicowy radykalizm jest odpowiedzią obywateli, którzy przestają wierzyć w skuteczność pokojowej polityki? Czego się boją, a czego oczekują obywatele Kraju Wschodzącego Słońca?

Jednym z problemów, z którymi w ostatnich dekadach mierzy się Japonia, jest starzejące się społeczeństwo. Wśród populacji tego kraju osoby powyżej 65. roku życia stanowią aż 30%, co wpływa na spadki w zatrudnieniu. Dodatkowo tworzy konieczność dofinansowania opieki zdrowotnej i zwiększenia nakładów na system emerytalny. W odpowiedzi na problemy demograficzne Japonia od lat przyjmuje pracowników z zagranicy – głównie z Wietnamu, Chin i Filipin. Obcokrajowcy stanowią w tej chwili około 4% wszystkich zatrudnionych, co jest rekordowym wynikiem w perspektywie ubiegłych lat. Państwo przez długi czas wzbraniało się przed napływem imigrantów, stosując restrykcyjną politykę wobec cudzoziemców. W przeciwieństwie do państw europejskich Japonia jeszcze do niedawna stawiała przede wszystkim na przyjmowanie jedynie wykwalifikowanych, dobrze wykształconych pracowników. Choć decyzja o poluzowaniu dotąd restrykcyjnej polityki imigracyjnej wydaje się służyć japońskiemu społeczeństwu, konserwatywna część obywateli wykazuje wyraźnie antyimigracyjne postawy. Z odpowiedzią na głos ludu wyszła wybrana w październiku ubiegłego roku przez rządzącą Partię Liberalno-Demokratyczną premierka Sanae Takaichi. Nowa szefowa rządu zapowiedziała zmiany dotyczące polityki migracyjnej; m.in. podwyższenie opłat wizowych oraz kosztów przedłużenia pobytu. Rozważane jest również wprowadzenie obowiązkowych kursów językowych dla cudzoziemców ubiegających się o możliwość dłuższego pozostania w kraju.

Trzeba przyznać, iż pod wieloma względami Kraj Kwitnącej Wiśni jest państwem wyjątkowym. Japonia ma dziś najwyższy dług publiczny na świecie – w roku fiskalnym 2024 sięgał on około 240% PKB. W przypadku wielu państw taki wynik mógłby oznaczać porażkę rządu i długoletni kryzys. Japonia po pęknięciu bańki spekulacyjnej w latach 90. XX wieku systematycznie spada w rankingach gospodarczych i w wielu dziedzinach zostaje pozostawiona w tyle przez takie kraje jak USA, Chiny czy Tajwan. przez cały czas jednak utrzymuje się na wysokiej pozycji. Duże zadłużenie jest dla państwa swego rodzaju strategią przetrwania, na którą może sobie pozwolić. Jednym z najważniejszych czynników mających wpływ na to niestandardowe zjawisko jest to, iż państwo ma zobowiązania głównie we własnej walucie – jenach. Dzięki temu ma większą kontrolę nad sytuacją finansową niż większość państw świata.

Kraj miłujący pokój?

Cesarstwo Japońskie podczas II wojny światowej stanęło po stronie Niemiec i Włoch, będąc jednym z Państw Osi i dopuszczając się zbrodni na ogromną skalę w całej Azji Wschodniej i PołudniowoWschodniej. Krwawa historia sprawiła, iż kraj po przegranej wojnie, pod nadzorem Stanów Zjednoczonych, wprowadził fundamentalne zmiany w swojej konstytucji. Tak zwana Konstytucja Pokoju zakłada, iż Japonia jako państwo pacyfistyczne nie będzie posiadać własnej armii i zrezygnuje z polityki ofensywnej w konfliktach międzynarodowych. Choć USA początkowo wymusiły na Japończykach zmiany w polityce militarnej, już w 1950 roku w wyniku napięć w regionie utworzono Narodową Rezerwę Policji, która miała służyć zagwarantowaniu bezpieczeństwa. Już cztery lata później Rezerwa została przekształcona w istniejące do dziś Japońskie Siły Samoobrony, których rolą jest obrona kraju w przypadku ewentualnego ataku ze strony innego państwa.

Zasady pacyfizmu stanowią fundament współczesnej Japonii. W obliczu obecnej sytuacji politycznej i rosnących zagrożeń obywatele pragną jednak poczucia bezpieczeństwa. Takie warunki sprzyjają zwróceniu się w stronę konserwatyzmu, który kojarzy się obywatelom z suwerennością i siłą odnalezioną w tradycji. Nie dziwi więc, iż prawicowa Partia Liberalno-Demokratyczna w przyspieszonych wyborach, zainicjowanych przez nową premier, zdobyła 2/3 mandatów w Niższej Izbie Poselskiej. Jest to rekordowy wynik choćby jak na partię, która władzę w kraju sprawuje niemal nieprzerwanie od 70 lat. To zwycięstwo otwiera drogę do zmian w rozumieniu pacyfizmu gwarantowanego przez konstytucję. Rząd planuje również zwiększenie wydatków na obronność do 2% PKB.

Warto dodać, iż nie jest to pierwszy raz w historii Japonii, kiedy zostały podjęte próby reinterpretacji zapisów Konstytucji. Jeden z poprzednich premierów – Shinzo Abe – skupiał się w swojej polityce na poszerzeniu możliwości militarnych Japonii i dążył do zwiększenia jej pozycji na arenie międzynarodowej. Ostatecznie udało mu się doprowadzić do zmiany prawa dotyczącego zakazu eksportu broni za granicę.

Najbardziej kontrowersyjnym tematem, którego nie boi się nowa premier, pozostaje kwestia zmiany konstytucji, szczególnie artykułu, w którym Japonia zrzeka się prawa do toczenia wojny. W praktyce to przez cały czas odległa wizja. istotną kwestią jest gotowość Japończyków do takich zmian. Wyniki ostatnich referendów pokazują, iż ponad połowa obywateli przez cały czas nie jest przekonana. Nie ma jednak pewności, czy taki pogląd utrzyma się w społeczeństwie w obliczu coraz bardziej ekspansywnej polityki Chin, która wywiera presję na Japonię. – To był jeden z istotniejszych czynników. To, iż rząd Takaichi nie zląkł się Chin i utrzymuje dość zdecydowaną, choć niekonfrontacyjną postawę, sprawiło, iż w tym trudnym momencie społeczeństwo skonsolidowało się wokół partii rządzącej – stwierdził w wywiadzie dla Defence24 dr Oskar Pietrewicz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Wniosek nasuwa się sam – Japończycy mają dość bierności i nie można wykluczyć, iż w przyszłości zaufają nowej premier również w kwestii konstytucji.

Spór japońsko-chiński nasilił się wyraźnie w listopadzie ubiegłego roku, gdy w kontekście roszczeń Chin wobec Tajwanu Sanae Takaichi zakomunikowała, iż ewentualne próby agresji na wyspę stanowią bezpośrednie zagrożenie także dla Japonii. Jej wypowiedź spotkała się z ostrą reakcją Pekinu – rząd Chin przestrzegł obywateli przed podróżami do Japonii. Komunikat ze szczególną mocą uderzył w japońską gospodarkę, bo Chińczycy stanowią około jedną czwartą wszystkich turystów w Japonii.

Podczas gdy relacje z Chinami przeżywają kryzys, zacieśnia się kooperacja Japonii ze Stanami Zjednoczonymi. Zarówno Takaichi, jak i Trump podkreślają wartość sojuszniczą dalszej współpracy gospodarczej oraz militarnej. Wojska amerykańskie, składające się w tej chwili z około 55 tys. żołnierzy, stacjonują na terytorium Japonii nieprzerwanie od zakończenia II wojny światowej. Najważniejsza baza wojskowa znajduje się na Okinawie, co czyni z niej punkt strategiczny dla USA na terenie Indo-Pacyfiku; kluczowego obszaru polityki Waszyngtonu. W zamian za obniżenie ceł Japonia zobowiązała się do inwestycji w USA o wartości 550 mld dolarów, w tym m.in. do budowy największej w historii Stanów Zjednoczonych elektrowni gazowej.

Można powiedzieć, iż japońska wizja pokoju zderzyła się z rzeczywistością, w której zakomunikowanie swojej siły i gotowości do walki nie jest aktem przemocy. Może być sposobem na zapewnienie bezpieczeństwa obywatelom. Być może w kolejnych miesiącach zaobserwujemy zmiany, które zupełnie zmienią dotychczasowy charakter Japonii. Z pewnością potrzeby japońskiego społeczeństwa zmieniają się wraz z rozwojem konfliktów międzynarodowych. Wraz ze strachem przed zagrożeniem rośnie chęć do ulepszenia możliwości obrony, a to może oznaczać odejście od zasady bezwzględnego pokoju.

Amelia KOLAŃCZYK

Idź do oryginalnego materiału