Kpina z ofiar

1 godzina temu
Władze w Berlinie negocjują z rządem Donalda Tuska wysokość rozliczeń finansowych za okrucieństwa i zbrodnie dokonane w latach 1939-1945. Jednak kulisy tych negocjacji, jakie ujawniły niemieckie media, są porażające. Nie dość, iż kwoty wypłat, do których mieliby się zobowiązać nasi sąsiedzi, są dramatycznie niskie, to – o ile zdecydują się odblokować przelewy – pierwsze wypłaty ruszą prawdopodobnie nie wcześniej niż za rok. Tak aby tuż przed wyborami w 2027 r. rząd mógł ogłosić otrzymanie wypłat jako swój dyplomatyczny sukces. Z ujawnionych ustaleń dziennika „Süddeutsche Zeitung” wynika, iż polski rząd oczekuje od Niemiec rocznych wypłat w wysokości 10 tys. zł, czyli 2331 euro dla wszystkich żyjącego Polaka, który był prześladowany przez narodowych socjalistów. Pośredniczyć w wypłatach miałaby Fundacja Polsko-Niemieckie Pojednanie. O graniu krzywdą ludzi, którzy przeżyli niemiecką gehennę, mówi „Naszemu Dziennikowi” Arkadiusz Mularczyk, europoseł PiS. – Takie myślenie, iż wypłata 10 tys. zł dla ok. 50 tys. żyjących jeszcze ofiar niemieckich zbrodni załatwia sprawę odszkodowań, jest kompletnym nieporozumieniem, a choćby formą prowokacji. Przecież te świadczenia powinny być już dawno wypłacone, ponieważ ci ludzie odchodzą i z każdym miesiącem jest ich coraz mniej. Mają ponad 85 lat. Poza tym Niemcy do dziś nie uregulowały długów wobec państwa polskiego. Haniebne jest to, w jaki sposób traktują polską krzywdę, ale haniebne jest również to, jaką poddańczą postawę przyjmuje rząd Tuska. On jest pierwszy, który chciałby ten temat zamknąć na obecnym etapie, by nie drażnić Niemców. Zamiast troski o Naród Polski mamy tu do czynienia z politycznymi interesami i graniem na rzecz Niemiec – kosztem Polski i polskich ofiar – zaznacza.
Idź do oryginalnego materiału