
Nie mają racji Drwal Rębajło czy też 300Kultura wywodząc, iż nie istnieje tzw modern audience bo ktoś tam jednak jest. Jest jakaś grupka, choćby u nas. Nie są w stanie zapewnić wystarczających dochodów. Gdyby byli w stanie przynieść Skajłokerowi Odrodzenie, Marvelkom, po 3 miliardy dolarów przychodu to by nie było problemu. Gdyby zapewnili Akolicie, Ringom of Pała, Wiedźminowi potworną oglądalność to też kwestii by nie było. By powstawały kolejne pozycje łołkowe i producenci by mieli kasiorkę. Tymczasem jest tak, iż to, co jednego cieszy drugiego martwi. Czyli: jeżeli ktoś dostrzega łołkowatość rozmaitych produkcji to nie znaczy, iż jest za. Albo przeciw. Jeden będzie się cieszył a drugi martwił. Przedstawicielką sił postępu jest pani Prodeus o której pisałem:
]]>https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1307139,toksyczna-zenskosc-w-akcji]]>
Szerokie grono zwolenników rewolucji nie przyznaje się jednak do swych poglądów, nie przyznaje się do zwalczania patriarchalizmu którego elementem jest kapitalizm. Nie przyznają się, iż 15 sierpnia opłakują porażkę sił postępu niosących kaganek. Przypominam tu po raz kolejny o konstatacji, iż rewolucja ma swoje etapy, a każdy z tych etapów ma swoją mądrość.
]]>https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/972483,madrosc-etapu]]>
W takim etapie mówią nieprawdę, ale będącą ściemą. Jest to jednak lokalne maksimum tego, co publika może łyknąć. Tu i teraz nie ma zainteresowania walką z patriarchatem więc udają, iż nie wiedzą o co chodzi, pytają się: jaki przekaz, co to ten łołk (woke) etc. Jakby otwarcie się przyznali to by spadły im zasięgi i odbiór by się ograniczył.
Pisze to bo Kinocentryk odbył debatę ze Spalonym Popcornem:
co mu się chwali i jest to naprawdę duży plus. Że się zdecydował. Spalony wygłosił tam szereg twierdzeń trafnych, a choćby ważkich. Niemniej nie wybrzmiały one dostatecznie dlatego machnąłem kilka komentarzy przy okazji innej audycji – o odejściu Kennedy. Odejście Kennedy budzi bowiem kontrowersje, nadzieje, ale i niepewność:
Podkręciłem tam na maxa wyrazistość i dosadność wypowiedzi, biorąc jednak pod uwagę ogrom i skomplikowanie tematyki. Każde zagadnienie praktycznie wymaga bowiem dysertacji. Ale jest jak jest.
Główne tezy są tu takie: Kennedy nie interesowała się sferą kreatywną, dała tylko ogólna dyrektywę łołkową. Zatrudnieni scenarzyści i im podobni reżyserzy mieli stworzyć spójną opowieść na zasadzie sublimacji wśród totalnego chaosu. Zajechała w ten sposób franczyzę i Disnej stanął przed alternatywą: albo odpuścić sobie filmy na ileś tam lat, albo spróbować odwilży:
]]>https://www.salon24.pl/u/smocze-opary/1485850,perspektywy-grogu]]>
No i spróbował tej odwilży, czyli serialu Mandalorianin: tańszego, można go był skasować bez problemu w razie niepowodzenia itp. Ale: wzięli ludzi, którzy się znają na rzeczy: Favreau, Filoni, czy choćby Famuyiwa, Bryce Dallas Howard, Taika Waititi, Peyton Reed, Robert Rodriguez. choćby Deborah Chow pod światłym kierownictwem Favreau i Filoniego dała radę. Gdyby ta ekipa dostała sekłele do realizacji to bylibyśmy w innym miejscu. Widać iż przy tym projekcie łołk poszedł w odstawkę i powrócili do wartości i jakości która zapewniła sukces pierwszym filmom (Nowa Nadzieja, Imperium Kontratakuje, Powrót Jedi). Te wartości zadecydowały o sukcesie a nie ściema walona przez lewaków. Bo muzyka inna (ale fajoska!!!), bohaterowie nowi etc. Tutaj jest mocna hipoteza, iż Kennedy dostała zakaz wtrącania się. Dodam, iż na określenie takiej odwilży używam terminu NEP, ale procesory im się zawieszają na takie dictum więc niech to zostanie w nawiasie i dywagacje nad dodawaniem znaczeń do słownika też. Ważne, iż ów Kinocentryk tego aspektu nie pojął i nie rozumie, iż Rodriguez reżyserował odcinek 2 sezonu Mando i dlatego jest w zwycięskiej ekipie. Celem odwilży jest natomiast przykręcenie śruby jak się poprawi. Udało się odzyskać w dużej mierze zaufanie fanów więc można im przywalić Kenobim i Akolitą i zacząć grzebać przy 3 sezonie Mando. Historii się uczcie to będziecie umieli znaleźć analogie.
Dalej mamy straszenie Drwalem. Że niby oglądam Drwala Rębajło i to jest straszne. Pełni on tam bowiem funkcję Hupki i Czai. Jak ktoś nie wie kto to był Hupka i Czaja to nie będzie wiedział, o co chodzi. I bardzo dobrze. Ja zaś mogę oglądać nie tylko wspomnianego, ale i choćby Napisy Końcowe, Bez Schematu, Krzysztofa M. Maja. Jakbym chciał oglądać Brody z Kosmosu to też bym mógł, ale mi się nie chce. Nie ma u nas bowiem terroru i straszenia nieprawomyślnymi jutuberami. Możemy se paczeć na co chcemy i wyciągać wnioski, dlatego znam dobrze tamtejsze aberracje. Kinocentryk zaś przeżywa szok poznawczy w zderzeniu z tezami popularnymi i uznanymi, jak odrębność środowiska mandotwórczego i jego autonomia.
Esencją grifterstwa jest natomiast sytuacja, kiedy to Star Wars Theory poryczał się i jakiś gościu z LucasFilmu zaczął na niego pyskować na Tłiterze. Sednem grifterstwa jest nie tyle narzekanie co trzymanie się wartości, estetyki, jakości klasycznych Gwiezdnych Wojen. Dlatego reakcje szyszek z LucasFilmu na sukces powrotu Luka Skywalkera była powściagliwa. Bo ludzie powinni się ekscytować walką z patriarchatem a nie jakimś tam Lukiem i Grogusiem.
Co do owych szyszek ot przyznaję się – nie rejestrowałem pojawiających się sygnałów 2 głownych rodzajów:
1. Wyznania w aktualnych wywiadach,
2. Wyszukane wypowiedzi z kiedyśtam.
Z których wynikało, iż mają Gwiezdne Wojny gdzieś. Ale trzeba poczekać, to co jakiś czas wypływa. Albo się pojawi ktoś siedzący w temacie.
Coś jeszcze pominąłem? Mamy Matthew Belloniego i jego opinię o Kennedy. No sorry ale my mieszkamy w Polsce i mamy doświadczenie 50 lat realnego socjalizmu stąd dużo łatwiej nam ocenić jej działalność. Jak ktoś nie widzi potwornej różnicy artystycznej, ideowej, estetycznej, kreacyjnej między sekłelami a Mando to już nie zobaczy. A realna próba wybielenia Kennedy w stylu Belloniego musi odpowiedzieć na pytanie: jeżeli to nie Kennedy odpowiada za łołka w SW to kto odpowiada?
Wychodzenie poza bańkę jest natomiast nieco uciążliwe, bo trzeba rekapitulować wszystko od początku. Wchodzą bowiem ludzie, którzy nie mają podstaw żadnych i żeby mieli szansę na pojęcie czegokolwiek to musi to wyglądać jak wygląda. Jak ktoś jest w temacie to musi się natomiast przebijać przez rekapitulację. Ale lepiej nie będzie.
Na zdjęciu: wyjątkowa menda Moff Gideon. Niełołkowa.
PS: Uwagi wspomnianego Kinocentryka:
]]>https://www.facebook.com/share/p/17phwjYZzu/]]>
Jak odejmiesz odwilż (której to on nie rozumie) to kilka zostaje. Żale na Drwala jeszcze są iż się posługuje rozumem.








