Władysław Kosiniak-Kamysz ostrzegł 11 września w Birczy, iż Rosja będzie kontynuować ataki hybrydowe, akty sabotażu, podpalenia, naruszanie przestrzeni powietrznej i zakłócanie GPS. Szef MON mówił po ujawnieniu informacji o raporcie CIA dla premiera Donalda Tuska. Dla Polaków oznacza to potrzebę sprawnych służb, ochrony infrastruktury i ścisłej współpracy z NATO.
Rosja uderza poniżej progu otwartej wojny
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się w piątek w Birczy na Podkarpaciu do zagrożeń opisanych w raporcie CIA. Dokument miał zostać przekazany premierowi Donaldowi Tuskowi przez dyrektora amerykańskiej agencji Johna Ratcliffe'a. Jego pełna treść nie została upubliczniona. Wcześniej opisaliśmy, iż raport dotyczy ryzyka rosyjskiej prowokacji w Polsce.
Szef MON wskazał katalog działań, których Polska powinna się spodziewać: sabotaż, podpalenia zakładów zbrojeniowych, naruszanie przestrzeni powietrznej i zakłócanie sygnału GPS. To metody wojny hybrydowej. Moskwa próbuje zadawać straty, wywoływać chaos i sprawdzać odporność państw NATO bez wypowiadania im wojny.
To ostrzeżenie trzeba potraktować poważnie, bez paniki i bez propagandowego teatru. Rosja wykorzystuje luki w ochronie infrastruktury, podatność ludzi na werbunek oraz dezinformację. Odpowiedzią państwa musi być kontrwywiad, szybkie śledztwa, fizyczna ochrona obiektów i uczciwa informacja dla obywateli.
Współpraca wywiadowcza służy polskiemu interesowi
Kosiniak-Kamysz podkreślił znaczenie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i innymi państwami NATO. Według szefa MON dostęp do informacji wywiadowczych wysokiej jakości przekłada się na działania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Polskie służby zatrzymują osoby podejrzane o działalność dywersyjną. O ich winie rozstrzygną sądy.
Sojusze mają sens wtedy, gdy wzmacniają zdolność Rzeczypospolitej do obrony własnego terytorium. Wymiana danych z partnerami jest potrzebna, ale nie zastąpi krajowych kompetencji. Polska musi mieć własne rozpoznanie, sprawne służby i procedury działające także wtedy, gdy decyzję trzeba podjąć natychmiast. Suwerenność nie polega na samotności. Polega na zdolności samodzielnego działania i rozsądnym korzystaniu z siły sojuszników.
Minister uznał jedność NATO i respektowanie Traktatu Waszyngtońskiego za adekwatną odpowiedź na rosyjską presję. To ważna deklaracja. Musi za nią iść stała obecność wojskowa, gotowość obrony powietrznej oraz jasny sygnał, iż sabotaż na terytorium państwa sojuszniczego spotka się z kosztowną odpowiedzią.
Państwo ma chronić ludzi i infrastrukturę
Dla zwykłego obywatela wojna hybrydowa brzmi abstrakcyjnie, dopóki nie zatrzyma pociągu, nie odetnie łączności albo nie zagrozi zakładowi pracy. Dlatego ochrona kolei, energetyki, wodociągów, sieci telekomunikacyjnych i przemysłu obronnego jest podstawowym obowiązkiem władz. Zaniedbania w tych obszarach płacą Polacy własnym bezpieczeństwem i pieniędzmi.
Rosyjskie operacje mają także wymiar informacyjny. Ich celem jest osłabianie zaufania do państwa, skłócanie społeczeństwa i paraliżowanie decyzji. Krytyka rządu pozostaje prawem obywatela i fundamentem wolnej debaty. Świadome rozpowszechnianie wrogiej dezinformacji jest czymś innym. Państwo powinno ją ujawniać faktami, a nie używać zagrożenia jako pretekstu do kneblowania legalnej opinii.
O skali rosyjskich metod świadczą również wcześniejsze doniesienia, według których Polska jest poligonem testowym wojny hybrydowej. Ostrzeżenie ministra nie może więc skończyć się na konferencji prasowej. Potrzebne są działania mierzalne: zabezpieczone obiekty, sprawdzone procedury i służby zdolne przerwać operację przeciwnika przed wystąpieniem szkód.
Rosja bada twardość polskiego państwa. Odpowiedź musi być spokojna, szybka i stanowcza. Bezpieczeństwo Rzeczypospolitej wymaga narodowej odporności oraz sojuszy podporządkowanych polskiemu interesowi.
Źródło: PAP za pośrednictwem Wirtualnej Polski, Ministerstwo Obrony Narodowej
Źródło: WP Wiadomości











