KOSINIAK-KAMYSZ MINISTER OBRONY JUNTY TUSKA

niepoprawni.pl 12 godzin temu

Dopiero teraz okazuje się, dlaczego kolejny po Klichu „doktór” został rzucony przez niemieckiego namiestnika na Ministerstwo Obrony Narodowej. Jak wiadomo - celem pierwszego „doktora” było wyleczenie ministerstwa z obrony narodowej i skupienie się na znacznie większym zagrożeniu, czyli na obronie rządów Donalda Tuska przed wrogiem wewnętrznym. Nic więc dziwnego, iż likwidowane były jednostki wojskowe na wschód od rzeki Wisły, reset z Rosją, zablokowanie tarczy Wschód na życzenie Putina, zaś strategia armii kierowanej przez doktora Klicha polegała na obronie Polski na rzece Wiśle. Czyli po oddaniu ruskim hordom bez większego oporu wschodniej części Polski.

Kolejny etap władzy Donalda Tuska – tak oczekiwanej przez Niemców i osobiście przez Ursulę von der Leyen – polega na zniszczeniu tego, czego Tuskowi nie udało się dokonać w okresie resetu z Rosją - gdy nikt Tuskowi i Putinowi piachu w tryby nie sypał. Zamiary Tuska świetnie odczytał potomek aparatczyka ZSL Andrzeja Kosiniaka-Kamysza, czyli jego syn Władzio. Rodzinne zamiłowanie do koryta ostatecznie sprawiło, iż Władysław Kosiniak- Kamysz przyłączył się do „zorganizowanej grupy przestępczej” – defraudując 900 tysięcy złotych z Ministerstwa Obrony Narodowej i przekazując je do TVP w likwidacji pod pozorem transmisji święta Wojska Polskiego.

Nie trzeba udowadniać, iż opanowana przez bojówki Bobasa telewizja publiczna ma obowiązek bez dodatkowych kosztów transmitować państwowe uroczystości - zgodnie ze statutem TVP w likwidacji.

Tak więc Ministerstwo Obrony Narodowej pod przewodem kolejnego „doktora” stało się w istocie obrońcą junty Donalda Tuska, gdyż nikt lepiej od państwowej propagandy w stylu telewizji „Rossija” nie potrafi manipulować umysłami Polaków. Tuska i jego junty nie obroni przecież Wojsko Polskie, ani zakłady zbrojeniowe, takie jak „Łucznik” doprowadzone przez Kosiniaka-Kamysza do zapaści. Ale to przecież nie tylko „Łucznik”!

Minister Władysław Kosiniak-Kamysz wielokrotnie deklarował, iż Polska w 2024 roku wyda na obronność 4,2 proc. produktu krajowego brutto (PKB). Ostatecznie – zgodnie z ustaleniami Najwyższej Izby Kontroli (NIK) i sprawozdaniem Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ) – wydano na ten cel łącznie 137,5 mld zł, czyli o 20,9 mld mniej, niż planowano!

Co innego TVP w likwidacji! Jak informuje serwis Wirtualne Media, w 2025 roku Telewizja Polska w likwidacji (sic!) otrzymała z budżetu państwa łącznie 1,65 mld zł. W tym roku tylko budżet MON wydał na agitatorów junty Tuska już prawie milion złotych, co otwiera drogę do kolejnych transzy z ministerstwa obrony.

Skoro Kosiniak-Kamysz powiedział „A” – to musi powiedzieć i „B”, czyli wydać zgodę na koszty umundurowania funkcjonariuszy aparatu propagandy, broniących junty Tuska jak niepodległości! Przecież wychowanek Andrzeja Kosiniaka-Kamysza musi pamiętać czasy, gdy ZSL współrządziło z PZPR, a jego tatuś był wiceministrem w rządzie Mietka Rakowskiego. W tych czasach, gdy PSL broniło PZPR przed warchołami - generał Kiszczak ubrał agitatorów TVP w mundury wojskowe…

W porównaniu z tym, ile Władzio już spuścił z budżetu MON do TVP w likwidacji – na umundurowanie Czyża, pułkownikowej Schnepf, Justyny Dobrosz-Oracz czy Kamili Biedrzyckiej - z kredytu Der Safe dla MON powinno wystarczyć 100 tysięcy złotych…

W sytuacji, gdy padają nie tylko porodówki ale całe szpitale i choćby zakłady zbrojeniowe oraz odkrywane są nowe wątki afery pedofilsko-zoofilskiej – w tym śmierć Łukasza Litewki, do którego kierowano groźby karalne – czego jak czego, ale pieniędzy na propagandę nie może zabraknąć!

Zrozumiał to Władysław Kosiniak-Kamysz - minister obrony, a zarazem wicepremier w rządzie Tuska, który koryta PSL-u bronić będzie do ostatniej kropli krwi…

Idź do oryginalnego materiału