Mniej koszenia oznacza więcej życia – taki wniosek płynie z badań prowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Ale co interesujące – zupełne porzucenie koszenia też nie jest wskazane. Eksperyment, który zaczął się od niewielkiego fragmentu trawnika przy bloku, przerodził się w szerszy projekt. Efekty? Widać jak na dłoni, iż zbyt często koszone trawniki tracą faunę, florę i zdolność do zatrzymywania wody. Na UJ sprawdzili też, co z popularnym mitem o kleszczach w niekoszonej trawie.
Jeszcze do niedawna idealny miejski trawnik miał być równy, krótko przystrzyżony i koszony niemal co tydzień. Dziś naukowcy coraz częściej podważają ten sposób myślenia. Badania prowadzone przez zespół z Uniwersytet Jagielloński pokazują, iż nadmierne koszenie przynosi sporo szkód.
- Czytaj także: Czy koszenie ma sens? „Daliśmy się wkręcić, iż trawnik musi być wymuskany”
Od minieksperymentu na własnym podwórku do ważnych badań
Pomysł projektu narodził się z potrzeby wspierania bioróżnorodności i zmiany sposobu użytkowania otoczenia. Przyczyniła się do niego też chęć odpowiedzi na wyzwania związane z miejską wyspą ciepła i nagrzewaniem się przestrzeni miejskich.
– Chcieliśmy zastanowić się, czy tradycyjnie utrzymywany trawnik rzeczywiście jest najlepszym rozwiązaniem dla miasta – mówi nam dr Joanna Kajzer-Bonk z Zakładu Ewolucji Bezkręgowców Uniwersytetu Jagiellońskiego, odpowiedzialna za projekt „Kosić czy nie kosić?”.
Zalążkiem badań była sytuacja z 2019 roku. – Poprosiłam wtedy panów koszących trawnik przy moim bloku, żeby pozostawili część powierzchni bez koszenia. Na obu fragmentach – skoszonym i nieskoszonym, przez dwa tygodnie prowadziłam pomiary temperatury i wilgotności.
Już wtedy było widać wyraźne różnice. Skoszony trawnik charakteryzował się znacznie większymi dobowymi różnicami temperatury. To krótkie doświadczenie stało się inspiracją do pogłębionych badań.
O koszeniu i jego skutkach można dowiedzieć się więcej na interaktywnej stronie kosicczyniekosic.wzks.uj.edu.pl– Kilka lat później udało nam się zdobyć dofinansowanie i rozpoczęliśmy szeroki projekt badawczy na terenie kampusu. Założyliśmy 72 poletka eksperymentalne, na których analizowaliśmy wiele parametrów środowiskowych. Szacowaliśmy między innymi różnorodność roślin i zwierząt bezkręgowych, wykonywaliśmy pomiary temperatury gleby, sprawdzaliśmy aktywność fauny glebowej oraz obecność węglowodorów ropopochodnych – relacjonuje dr Kajzer-Bonk.
Wspólnie z administracją kampusu naukowcy ustalili różne częstotliwości koszenia. Część poletek była koszona raz w roku, część 4, 6, 8 lub 12 razy w roku, a niektóre jedynie raz na dwa lata. Dzięki temu udało im się przeanalizować różne sposoby zarządzania trawnikiem.
Kosić z głową
– Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o najlepszą dla bioróżnorodności częstotliwość koszenia. A to dlatego, iż różne grupy organizmów mają odmienne wymagania. Nasze badania pokazały jednak wyraźnie, iż warto stosować koszenie mozaikowe i nieco rzadsze, a także pozostawiać fragmenty w danym roku nieskoszone – mówi nam ekspertka.
Nie oznacza to jednak, iż należy całkowicie zrezygnować z koszenia. W takim przypadku mogą zacząć dominować rośliny inwazyjne, które prowadzą do uproszczenia struktury roślinności i powstawania „biologicznej pustyni”. Warto w takiej sytuacji rozważyć częstsze koszenie punktowe, by wyeliminować niepożądane rośliny.
– Przy częstotliwości 6–12 koszeń rocznie, obserwujemy bardzo mało roślin kwitnących, zanikają schronienia dla wielu organizmów. Znacznie mniej jest wtedy owadów – prostoskrzydłych, np. pasikoników, a także innych – pszczół czy motyli.
Kleszcze a koszenie. „Występują niezależnie od częstotliwości koszenia”
Zmiany zachodzą również pod ziemią. Intensywne koszenie wpływa na strukturę gleby i warunki w jej głębszych warstwach. Im częściej koszony jest trawnik, tym mniejsza jest aktywność organizmów glebowych na większych głębokościach. Mowa o organizmach takich jak wazonkowce czy dżdżownice, które odpowiadają za procesy glebotwórcze.
– Jednym z najbardziej niespodziewanych wyników był brak wyraźnych zależności dotyczących obecności kleszczy. Na naszych poletkach występowały one niezależnie od częstotliwości koszenia. Podchodzimy jednak do tych wyników bardzo ostrożnie ze względu na małą próbę odłowionych kleszczy.
Jeśli już się pojawiały, znajdowaliśmy je w każdym reżimie koszenia: zarówno na trawnikach koszonych raz na dwa lata, jak i na tych koszonych co miesiąc.
– Jeszcze bardziej zaskakujący jest opór wielu ludzi wobec rzadszego koszenia, choćby wśród osób ze środowiska naukowego. To jest nie lada wyzwanie dla administracji terenów zielonych.
Kto chce się dowiedzieć o faunie wokół kampusu, sprawdzi to na stronie projektu „Kosić czy nie kosić?”„Miejski trawnik może być namiastką łąki”
Dlatego badaczka zachęca do dzielenia przestrzeni z bioróżnorodnością. Trawniki mogą bowiem pełnić ważne funkcje ekosystemowe. Poprzez odmienne sposoby zarządzania możemy wzmacniać lub ograniczać potencjał trawnika jako siedliska i źródła pokarmu dla wielu organizmów, ale także w obniżaniu temperatury, gromadzeniu wody, zapobieganiu erozji i wspieraniu procesów glebotwórczych.
– W mieście trawnik może być namiastką łąki, a ekosystemy łąkowe odgrywają ogromną rolę w retencji wody, co ma znaczenie zwłaszcza w sytuacji gwałtownych zmian pogody, np. powodzi błyskawicznych czy podczas suszy.
Problemem pozostaje jednak estetyka mocno zakorzeniona w naszej świadomości. – Wiele osób uważa za „ładny” przede wszystkim krótko skoszony trawnik. Powielamy wzorce znane między innymi z kultury amerykańskiej, inwestując w coraz bardziej zautomatyzowany sprzęt do koszenia.
Podobnie wypowiadała się na łamach SmogLabu Agnieszka Nowak z Fundacji Łąka. – Koszenie to czyste marnotrawstwo. „Wimbledony”, czyli wymuskane trawniczki, to tylko dążenie za modą przywiezioną zza oceanu, która tam trafiła z Wielkiej Brytanii. Daliśmy się wszyscy wkręcić w to, iż tak to ma wyglądać – mówiła już kilka lat temu w wywiadzie.
Na szczęście, jak zaznacza dr Kajzer-Bonk, sektor publiczny zaczyna stopniowo zmieniać swoją politykę. Coraz częściej pojawia się koszenie strefowe i mozaikowe, które sprzyja bioróżnorodności.
– Bardzo ważna jest również zmiana systemowa, szczególnie w spółdzielniach mieszkaniowych. Potrzebne są skoordynowane działania, szeroko zakrojona edukacja społeczeństwa i zachęcanie mieszkańców do bardziej świadomego podejścia do zieleni.
- Czytaj także: Kosić czy nie kosić? Naukowcy porównali parki w Warszawie i policzyli, co jest lepsze
Zobacz i posłuchaj, co się stanie, jak nie skosisz trawnika
Jednym z celów projektu było także stworzenie aplikacji, dzięki której można sprawdzić, jak różne częstotliwości koszenia wpływają na środowisko. Na interaktywnej stronie internetowej można posłuchać odgłosów zwierząt występujących na mniej intensywnie koszonych trawnikach, a także zobaczyć tempo zmian krajobrazu Krakowa.
– Zachęcam też do wysłuchania wywiadu z prof. Szymurą pokazującym swoją 60-letnią perspektywę obserwacji zmian przestrzeni i krajobrazu. Chcieliśmy w ten sposób ocalić od zapomnienia historyczny już obraz przyrody i naturalnego dziedzictwa Krakowa, a także zwrócić uwagę na to, jak gwałtownie zmienia się nasze otoczenie.
Obecnie dzięki projektowi realizowane są dwa doktoraty, a duża część zebranych danych będzie dopiero analizowana.
– W tym roku dzięki uprzejmości Działu Administracji Kampusu UJ kontynuujemy prace terenowe – podsumowuje dr Kajzer-Bonk.
–
Zdjęcie tytułowe: Ivanna Pavliuk/Shutterstock

1 godzina temu




![Biogaz z bioodpadów. Jak to działa w WCR Jarocin? [WIDEO]](https://magazynbiomasa.pl/wp-content/uploads/2026/05/yt-okladka-jarocin.jpg)









