Korwin-Mikke w Mińsku. Rządzący atakują, polityk odpowiada krytykom

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Korwin-Mikke w Mińsku. Rządzący atakują, polityk odpowiada krytykom


Janusz Korwin-Mikke 3 listopada wziął udział w IV Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa Euroazjatyckiego w Mińsku, gdzie występowali Alaksandr Łukaszenka i Siergiej Ławrow. Politycy koalicji rządzącej wykorzystali wizytę do ataku na szeroką prawicę, a Korwin-Mikke odparł, iż Białoruś broni się przed wchłonięciem przez Rosję. Stawką jest wiarygodność polskiej polityki wschodniej.

Konferencja pod patronatem władz w Mińsku

Janusz Korwin-Mikke potwierdził swój pobyt na Białorusi udziałem w IV Międzynarodowej Konferencji Bezpieczeństwa Euroazjatyckiego. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele państw, dyplomaci i eksperci, a wśród przemawiających znaleźli się Alaksandr Łukaszenka oraz minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Polski polityk udzielił również wywiadu Radiu Białoruś, w którym komentował spór wokół Trybunału Konstytucyjnego.

To ważne doprecyzowanie, bo wcześniejszy wpis Korwin-Mikkego ze zdjęciem sprzed Pałacu Niepodległości wywołał pytania o charakter jego wizyty. Dziś nie ma już wątpliwości, iż nie chodziło o internetowy żart. Polityk pojawił się na forum organizowanym w państwie rządzonym przez reżim, który wspiera Rosję, wywiera presję na polską granicę i represjonuje niezależne środowiska. Ostatnie doniesienia o tym, iż białoruskie KGB próbuje werbować ludzi w Polsce, pokazują, dlaczego każdy taki gest wymaga powagi.

Koalicja rządząca dostała polityczny prezent

Przedstawiciele koalicji rządzącej natychmiast połączyli pobyt Korwin-Mikkego w Mińsku z jego wcześniejszą obecnością przed Trybunałem Konstytucyjnym obok Grzegorza Brauna i Jarosława Kaczyńskiego. Rzecznik rządu Adam Szłapka pisał o wspólnym politycznym froncie, Roman Giertych użył historycznie obciążonego określenia „Targowica”, a Krzysztof Brejza zestawił Mińsk z Moskwą i warszawską siedzibą PiS. Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun uznał sprawę za przejaw fascynacji „ruskim mirem”.

To wygodna operacja polityczna. Korwin-Mikke nie reprezentuje całej prawicy, a jego poglądy i prowokacje od dawna wywołują spory również po tej stronie sceny. Przypomina o tym choćby konflikt, po którym został zawieszony w Konfederacji. Rządzący wolą jednak stworzyć jeden obraz: Kaczyński, Braun i Korwin-Mikke mają zostać przedstawieni jako część tego samego obozu pobłażliwego wobec Mińska i Moskwy. To uproszczenie, ale politycznie skuteczne.

Problem polega na tym, iż Korwin-Mikke sam podał przeciwnikom gotowy materiał. Polski polityk jadący na konferencję z udziałem Łukaszenki i Ławrowa musi wiedzieć, iż jego obecność zostanie wykorzystana propagandowo. W polityce liczy się nie deklarowana intencja, ale również przewidywalny skutek.

Korwin-Mikke odpowiada: Białoruś broni się przed Rosją

Korwin-Mikke odrzucił zarzut wspierania Rosji. Odpowiadając krytykom, postawił ich przed wyborem: albo uznają go za zwolennika Rosji dążącej do wchłonięcia Białorusi, albo za zwolennika Białorusi, która od ponad dwóch dekad próbuje się przed tym bronić. W ten sposób wrócił do swojej dawnej tezy, iż Warszawa błędną polityką wepchnęła Mińsk w objęcia Moskwy.

W tym rozumowaniu jest element realistycznej diagnozy: Polska ma interes w istnieniu suwerennej Białorusi, oddzielającej nas od Rosji. Naród białoruski nie jest tożsamy z reżimem Łukaszenki. Nie wynika z tego jednak, iż udział w konferencji legitymizującej wizję bezpieczeństwa korzystną dla Mińska i Moskwy służy Polsce. Łukaszenka udostępnił terytorium Białorusi rosyjskiej agresji na Ukrainę, a jego aparat od lat działa przeciw polskim interesom.

Podobny spór wywołał pobyt Korwin-Mikkego w Moskwie 17 września. Powtarzalność takich gestów osłabia wyjaśnienie, iż chodzi wyłącznie o chłodny realizm. Realizm narodowy wymaga oceny sił, zamiarów i konsekwencji. Nie polega na dostarczaniu przeciwnikowi obrazu, który łatwo wykorzystać przeciw Polsce i całej prawicy.

Stawką jest polska wiarygodność

Polska potrzebuje samodzielnej polityki wschodniej. Nie może bezrefleksyjnie powtarzać linii Brukseli ani budować jej na sentymentach. Musi jednak jasno rozpoznawać zagrożenie płynące z rosyjsko-białoruskiego układu wojskowego i politycznego. Kontakty, rozmowy i rozpoznanie są narzędziami państwa. Publiczna prowokacja bez mandatu i bez widocznej korzyści dla Polski jest czymś innym.

Rządzący wykorzystali wizytę Korwin-Mikkego do zbiorowego oskarżenia prawicy. Trzeba ten zabieg odrzucić. Trzeba też uczciwie powiedzieć, iż autor prowokacji ułatwił im zadanie. Dla Polaków stawką jest bezpieczeństwo granic, powaga debaty i wiarygodność tych, którzy mówią o suwerenności. Polski interes narodowy wymaga więcej niż efektownego zdjęcia z Mińska. Wymaga odpowiedzialności za skutek własnych działań.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału