Korek referendalny w Krakowie. Pod magistratem zator, a inicjatorzy skręcili koło Żabki

1 miesiąc temu

Kraków jest z korków słynny. Są miasta, które mają zabytki. Kraków ma zabytki i korki – dwa dziedzictwa narodowe, oba regularnie odnawiane, oba skutecznie zatrzymujące ruch. Ale dziś to już nie jest zwykły korek. Dziś Kraków wchodzi w nową dyscyplinę: korek referendalny. Taki, iż choćby nawigacja przestaje udawać mądrą i szepcze tylko: „powodzenia”.

Dwie konferencje pod UM, trzecia w objazdach. Nawigacja: „wyznaczam trasę alternatywną”

Plan dnia wygląda jak klasyczny krakowski węzeł komunikacyjny: wszyscy jadą w jednym temacie, każdy ma pierwszeństwo, a największe emocje są w okolicach południa. O 10:30 pod Urzędem Miasta Krakowa melduje się Konfederacja Korony Polskiej, o 12:00 pod magistratem wjeżdża Lewica – czyli dwie konferencje na jednym skrzyżowaniu, bez ronda, bez sygnalizacji i bez litości dla przechodniów.

Front gaśnicowy kontra nowa Lewica. Udrożnić drogę pożarową, zanim zrobi się „króciutko” do wieczora

I w tym momencie rodzi się najważniejsze pytanie bezpieczeństwa publicznego: czy droga pożarowa jest udrożniona, bo jak się spotka front gaśnicowy z nową lewicą, to w Krakowie nie potrzeba pogody, żeby zrobiło się gorąco. Tu wystarczy mikrofon, dwa zdania i ktoś, kto powie „króciutko” – po czym króciutko trwa do wieczora, jak remont na Alejach.

W normalnym korku w Krakowie człowiek ma czas na wszystko: przemyśleć życie, odpisać na trzy maile, nauczyć się francuskiego, napisać testament, a na koniec jeszcze włączyć radio, żeby usłyszeć, iż „sytuacja na drogach… jest trudna”. Dziś pod magistratem jest podobnie, tylko zamiast klaksonów będą cytaty, zamiast kierunkowskazów – hasła, a zamiast „proszę zjechać na pobocze” usłyszymy „proszę podejść do narracji”. To nie jest już „okienko podawcze”, to jest okienko przekazowe. Numerki? Też będą – tylko nie do kolejki, a do czasu antenowego.

Czy referendum odpali dziś osobiście Grzegorz Braun? I kto dostanie rolę gaśnicowego: Czarzasty czy „administracja niezespolona”?

No i pytania, które w korku same cisną się na usta: czy referendum „odpali” dziś z Konfederacji Grzegorz Braun osobiście? A jeżeli tak, to komu przypadnie rola gaśnicowego w miejskim teatrze: Marszałkowi Czarzastemu? Czy tylko delegacji posłanek i posłów oraz wicewojewody szefa administracji niezespolonej (tej od straży pożarnej), który zwykle pojawia się wtedy, gdy trzeba wyglądać urzędowo i mówić „prosimy o spokój”?

W tym miejscu, dla porządku i z pełnym zachowaniem powagi, trzeba wyraźnie zaznaczyć: wicewojewoda Śmiałek to nie jest żaden „pozorny” element scenografii. To człowiek pełniący funkcję publiczną, a do tego – jak wiadomo – honorowy strażak. Dlatego prosimy o zachowanie powagi: jeżeli dziś padnie prośba o udrożnienie drogi pożarowej, to w Krakowie jest to komunikat nie tylko organizacyjny, ale wręcz ustrojowy.

Włóczków 6, lok. II – wejście z ulicy, obok Żabki. Mecenas Hofman i „ruch wahadłowy narracji”

I teraz najlepsze: inicjatorzy referendum nie stoją w tym zatorze pod magistratem. Oni zrobili manewr, który każdy krakowski kierowca zna lepiej niż kodeks drogowy: skręt ratunkowy koło Żabki. Bo o 12:00 inicjatorzy zamiast pod urząd jadą na ul. Włóczków 6, lok. II – wejście z ulicy, obok Żabki. Piękne. Kraków w czystej postaci: centrum stoi, więc przerzucamy ruch na boczną i udajemy, iż „to była trasa optymalna od początku”.

I tak, zanim ktoś zacznie snuć opowieści o „kolejkach”, przypominamy młodszym czytelnikom: to nie jest kolejka po papier toaletowy, bo komuna skończyła się w 1989 roku. To jest kolejka po cytat, po kadr, po ustawienie kamery, po moment „tu proszę spojrzeć”. Żabka jest tu po prostu krakowskim punktem orientacyjnym – jak kiedyś „pod Bagatelą”, tylko z lepszą dostępnością napojów izotonicznych.

W efekcie mamy w mieście ruch wahadłowy narracji. Pod magistratem dwa punkty zapalne, na Włóczków trzeci – i wszyscy kursują między nimi jak tramwaje w dniu awarii: niby jadą, niby nie jadą, a finalnie i tak lądujesz na chodniku, słuchając, jak miasto opowiada samo siebie w trzech wersjach jednocześnie.

Padnie dziś „mamy już 60 tys. podpisów w całym Krakowie”?

W korku referendalnym to pytanie wraca jak czerwone światło na skrzyżowaniu: co dziś powie mecenas Hofman, ten od objazdu koło Żabki? Czy padnie legendarne: „mamy już 60 tys. podpisów w całym Krakowie, gotowe”? Bo jeżeli padnie, to zator robi się nie tylko na ulicach, ale zawał w przestrzeni publicznej: wszyscy nagle chcą stanąć jak najbliżej, najlepiej na pasie, który właśnie powinien być udrożniony. Bo dojeżdża pogotowie.

Tak iż jeżeli dziś zobaczycie tłum pod Urzędem Miasta, nie panikujcie. To nie awaria, to Kraków w trybie referendum. jeżeli zobaczycie tłum na Włóczków koło Żabki – spokojnie, to nie promocja dżemu z gumijagód. To po prostu odjazd, bo w Krakowie odjazdy są tak naturalne jak hejnał: choćby polityka potrafi skręcić w boczną, byle ominąć korek i odjechać.

Kraków dzisiaj nie stoi. Kraków dzisiaj korkuje się zawodowo – z pełnym oświetleniem, nagłośnieniem i komentarzem na żywo. I tylko pamiętajcie: trzeba udrożnić drogę pożarową. Na wszelki wypadek. Bo kiedy w jednym miejscu spotykają się korki krakowskie i emocje referendalne, jedyna pewna rzecz w tym mieście brzmi: „to potrwa dłużej, niż obiecywali”.

(KK)

#FIHGToKraków

Idź do oryginalnego materiału