Surowy wyrok, choć nie najwyższy
Prokuratura domagała się dla Jun Suk Jeola kary śmierci, oskarżając go o kierowanie zamachem stanu, a sędzia Dzi Gwi Jeon zaznaczył, iż głównym celem działań byłego prezydenta było zablokowanie prac Zgromadzenia Narodowego przy użyciu sił zbrojnych. Dodatkowo Jun został uznany za winnego nadużycia uprawnień.
Były minister obrony, Kim Jong Hjun, otrzymał z kolei 30 lat więzienia, a czterech innych funkcjonariuszy – w tym dawnych szefów policji – zostało skazanych na kary od 3 do 18 lat. Dwóch oskarżonych uniewinniono. Wszyscy skazani mają siedem dni na złożenie apelacji.
65-letni Jun przyjął wyrok spokojnie, a sąd wskazał w uzasadnieniu brak jego skruchy. Za okoliczności łagodzące uznano jednak nieprecyzyjny charakter planowanego przewrotu, jego niepowodzenie oraz fakt, iż nie użyto ostrej amunicji.
Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa
Ogłoszeniu wyroku towarzyszyły wyjątkowe środki bezpieczeństwa, a przed sądem zebrały się setki zwolenników Juna, skandujących jego imię i wymachujących flagami Korei Południowej i USA. Prawicowe grupy zapowiadały wiec dla ponad 4 tys. osób.
Ostatnim przywódcą w Korei Południowej sądzonym za zamach stanu był Czon Du Hwan, którego oskarżenie również wnioskowało o karę śmierci, ale w 1996 roku skazano go na dożywocie, a w kolejnym roku ułaskawił go ówczesny prezydent Kim Jong Sam. Korea Południowa w praktyce jest abolicjonistyczna i od grudnia 1997 r. nie wykonano tam żadnej egzekucji.
Wyrok w sprawie Juna zapadł 443 dni po wprowadzeniu przez niego stanu wojennego 4 grudnia 2024 roku w tej samej sali, w której w 1996 roku skazano Hwana.
Stan wojenny, który trwał 6 godzin
3 grudnia 2024 r. Jun Suk Jeol ogłosił stan wojenny i wysłał wojsko do parlamentu i doprowadził do impeachmentu Juna oraz przedterminowych wyborów wygranych przez lewicowego kandydata Li Dze Mjunga.
Nie jest to pierwszy wyrok dla Juna, bowiem w połowie stycznia został on skazany na pięć lat więzienia za wykorzystywanie ochrony prezydenckiej do blokowania aresztowania i nadużycia przy wprowadzaniu stanu wojennego pod koniec 2024 roku, po czym ostatecznie został ujęty po kilkugodzinnym szturmie swojej rezydencji.

2 godzin temu






