Konowalec wraca na Ukrainę. Polska nie może milczeć o OUN

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Konowalec wraca na Ukrainę. Polska nie może milczeć o OUN


Szczątki Jewhena Konowalca, pierwszego przywódcy OUN, ekshumowano 11 sierpnia 2026 r. na cmentarzu Crooswijk w Rotterdamie. Według Biura Prezydenta Ukrainy mają zostać przewiezione na Ukrainę i pochowane na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem. Dla Polski to test pamięci o OUN i Wołyniu.

Ekshumacja w Rotterdamie i plan Kijowa

Szczątki Jewhena Konowalca zostały ekshumowane w Rotterdamie 11 sierpnia 2026 r. Biuro Prezydenta Ukrainy poinformowało, iż prochy pierwszego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów mają wrócić na Ukrainę i zostać pochowane na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem. Ukraińska agencja UNN podała wcześniej, iż rząd w Kijowie przyjął decyzję o ponownym pochówku Konowalca z honorami wojskowymi.

Według ukraińskich komunikatów ceremonia pożegnalna ma odbyć się w Patriarszym Soborze Zmartwychwstania Chrystusa w Kijowie. Szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Ołeksandr Alforow pisał, iż ciało zostanie tymczasowo złożone na cmentarzu wojskowym, a docelowo ma trafić do panteonu. To nie jest więc zwykła operacja cmentarna. To decyzja państwowa i symboliczna.

Kim był Jewhen Konowalec

Konowalec urodził się w 1891 r. w Zaszkowie pod Lwowem. Był oficerem armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, dowódcą Strzelców Siczowych i jednym z najważniejszych organizatorów ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego po I wojnie światowej. Biogram IPN w portalu Przystanek Historia wskazuje, iż był długoletnim przywódcą i twórcą ruchu uznawanego przez władze II RP za wywrotowy.

W 1929 r. został pierwszym przywódcą OUN. Organizacja ta od początku negowała prawa państwa polskiego do Galicji Wschodniej i prowadziła działalność wymierzoną w II Rzeczpospolitą. IPN przypomina zamachy, podpalenia, napady, kradzieże broni oraz zabójstwa polityczne dokonane przez członków OUN, w tym zamach na Tadeusza Hołówkę w 1931 r. i ministra Bronisława Pierackiego w 1934 r. To są fakty, których nie wolno przykrywać ceremonialnym językiem.

Polska pamięć nie jest przeszkodą, ale warunkiem realizmu

Konowalec zginął 23 maja 1938 r. w Rotterdamie w zamachu przeprowadzonym przez sowieckiego agenta Pawła Sudopłatowa. Nie odpowiada osobiście za rzeź wołyńską, bo został zamordowany przed II wojną światową. To rozróżnienie jest potrzebne, jeżeli chcemy mówić prawdę. Zarazem nie wolno udawać, iż założona przez niego OUN nie stworzyła organizacyjnego i ideowego gruntu, z którego wyrósł późniejszy radykalizm uderzający w Polaków.

Dlatego państwowy kult OUN na Ukrainie jest dla Polski sprawą realną, a nie akademickim sporem historyków. Gdy Kijów buduje panteon swoich bohaterów, Warszawa ma obowiązek jasno mówić o polskiej pamięci, Wołyniu i ofiarach. Właśnie o tym pisaliśmy przy okazji planów, by panteon pod Kijowem objął także postacie skrajnie bolesne dla Polaków.

Sojusz nie wymaga amnezji

Polska powinna wspierać Ukrainę wobec rosyjskiej agresji, bo leży to w naszym interesie bezpieczeństwa. Twardy realizm nie polega jednak na milczeniu, gdy partner prowadzi politykę pamięci uderzającą w polskie doświadczenie historyczne. Sojusz nie może oznaczać amnezji. Naród, który zapomina o własnych zamordowanych, sam osłabia swoją podmiotowość.

Ukraińcy mają prawo do własnej narracji państwowej. Polacy mają prawo, a choćby obowiązek, odpowiadać na nią własną prawdą. Zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o OUN, UPA i pamięć ludobójstwa na Kresach. Dlatego inicjatywy chroniące prawdę o zbrodniach OUN-UPA nie są fanaberią, ale elementem obrony polskiej pamięci.

Państwo polskie musi mówić jasno

Najgorszą odpowiedzią byłaby dyplomatyczna cisza ubrana w gładkie formuły. Polska nie potrzebuje awanturnictwa, ale potrzebuje stanowczości. Kijów ma prawo czcić swoich niepodległościowców. Warszawa ma prawo przypominać, iż część tego dziedzictwa była skierowana przeciwko państwu polskiemu i polskiej ludności cywilnej.

Sejm, ustanawiając Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa OUN-UPA, zrobił krok w dobrą stronę. Teraz potrzebna jest konsekwencja: edukacja, ekshumacje, godne pochówki ofiar, stanowisko w rozmowach z Kijowem i koniec udawania, iż problem sam się rozwiąże.

Pamięć jest częścią suwerenności

Sprawa Konowalca pokazuje, jak historia wraca do bieżącej polityki. Ukraina buduje własny panteon, a Polska musi pilnować własnego interesu narodowego. Bez krzyku. Bez nienawiści wobec Ukraińców jako ludzi. Z twardym przypomnieniem, iż prawda o OUN, Wołyniu i polskich ofiarach nie jest dodatkiem do polityki zagranicznej.

To jest część naszej suwerenności. jeżeli Warszawa nie potrafi mówić o własnej pamięci przy sojuszniku, tym bardziej nie obroni jej wobec przeciwników. Konowalec wraca na Ukrainę. Polska musi pamiętać, kim był i co oznacza organizacja, której przewodził.

Źródło: Prawy.pl, Biuro Prezydenta Ukrainy, UNN, Interfax-Ukraina, IPN/Przystanek Historia.

Źródło: Prawy.pl

Tekst przygotowano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Zasady stosowania AI w redakcji opisujemy na stronie Standardy redakcyjne.
Idź do oryginalnego materiału