Konowalec w Kijowie. Ekshumacja lidera OUN i polska pamięć

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Konowalec w Kijowie. Ekshumacja lidera OUN i polska pamięć


Trumna z prochami Jewhena Konowalca, pierwszego przywódcy OUN, została w sierpniu 2026 r. wystawiona w Patriarskim Soborze Zmartwychwstania Chrystusa w Kijowie. Szczątki ekshumowano w Holandii, a pochówek zaplanowano na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem. Dla Polski to sygnał: spór o pamięć historyczną wróci z pełną siłą.

Uroczystości w Kijowie i państwowy pochówek

Trumna z prochami Jewhena Konowalca została wystawiona w Patriarskim Soborze Zmartwychwstania Chrystusa Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego w Kijowie. Jak podała Interia, szczątki pierwszego przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów ekshumowano wcześniej w Holandii. Mają zostać złożone na Narodowym Cmentarzu Wojskowym pod Kijowem.

To nie jest zwykła uroczystość pogrzebowa. Kijów pokazuje, kogo wpisuje do własnego panteonu państwowego i jak buduje kanon pamięci w czasie wojny z Rosją. Dla Ukrainy Konowalec jest symbolem ruchu niepodległościowego. Dla Polski nazwisko OUN nie może być jednak odklejone od trudnej historii polsko-ukraińskiej.

Kim był Jewhen Konowalec

Konowalec był oficerem Ukraińskich Strzelców Siczowych, pułkownikiem armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, współtwórcą Ukraińskiej Organizacji Wojskowej i pierwszym szefem OUN. Zginął w 1938 r. w Rotterdamie, zabity przez sowieckiego agenta Pawła Sudopłatowa. Ten fakt tłumaczy, dlaczego dzisiejsze władze Ukrainy tak mocno eksponują jego antybolszewicki życiorys.

Polski realizm każe jednak patrzeć szerzej. OUN była formacją, z której wyrosły późniejsze nurty ukraińskiego nacjonalizmu, w polskiej pamięci naznaczone przede wszystkim cieniem Wołynia i Małopolski Wschodniej. Nie wolno mieszać biografii Konowalca z każdą późniejszą zbrodnią, ale nie wolno też udawać, iż nazwa OUN jest dla Polaków obojętna.

Panteon nie powstaje w próżni

Według mediów, w sprawę sprowadzenia szczątków zaangażowane były ukraińskie instytucje państwowe. Sam Wołodymyr Zełenski zapowiedział, iż prochy zostaną przewiezione na Ukrainę i pochowane na Narodowym Wojskowym Cmentarzu Memorialnym. Taki gest ma wagę polityczną, bo państwowy cmentarz nie jest prywatną nekropolią. To miejsce, które mówi przyszłym pokoleniom: ci ludzie tworzą naszą opowieść narodową.

Polska ma prawo pytać, jak ta opowieść będzie wyglądała. Wspieranie Ukrainy przeciw rosyjskiemu imperializmowi leży w naszym interesie bezpieczeństwa. Ale wsparcie nie oznacza milczenia, gdy w przestrzeni publicznej wracają symbole bolesne dla polskich rodzin. Przyjaźń między narodami nie może być zbudowana na przemilczeniu grobów i krzywd.

Polska powinna mówić jasno

Warszawa potrzebuje tu chłodnego tonu i twardej treści. Bez antyukraińskiej histerii. Bez taniego moralizowania. Ale z jasnym przypomnieniem, iż pojednanie wymaga prawdy, ekshumacji ofiar i uczciwej rozmowy o odpowiedzialności formacji, które w polskiej historii zapisały się krwią.

To szczególnie ważne dziś, gdy Rosja próbuje rozgrywać każdą ranę między Polakami a Ukraińcami. Odpowiedzią nie jest zamiatanie historii pod dywan. Odpowiedzią jest własna, suwerenna polityka pamięci: pomoc dla napadniętego sąsiada, obrona polskiej racji stanu i żadnej zgody na relatywizowanie cierpienia Polaków.

Stawka dla Polski

Dla Polaków ta sprawa znaczy więcej niż kolejny zagraniczny komunikat. Chodzi o to, czy państwo polskie potrafi równocześnie prowadzić realistyczną politykę bezpieczeństwa i pilnować pamięci swoich obywateli. jeżeli tego nie zrobi, przestrzeń zajmą emocje, propaganda i cyniczne gry Kremla.

Ukraina ma prawo do własnej pamięci. Polska ma obowiązek do własnej. Narody poważne rozmawiają o historii bez kłamstwa i bez ucieczki od trudnych nazwisk. Tylko wtedy sojusz przeciw Rosji będzie czymś więcej niż doraźnym układem wymuszonym przez wojnę.

Źródło: Interia, Zero.pl, Rzeczpospolita.

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału