„Konkursy bez wyjątków” tylko na papierze. Odpowiedź Kancelarii Premiera w sprawie nominacji Tomasza Budasza pogłębia kryzys zaufania do zapowiedzi Donalda Tuska

2 dni temu

Odpowiedź Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na nasze zapytanie dotyczące powołania Tomasza Budasza – starosty powiatu gnieźnieńskiego i przewodniczącego struktur Platformy Obywatelskiej w powiecie – do Rady Nadzorczej Banku Ochrony Środowiska S.A. zamiast rozwiać wątpliwości, pogłębiła je jeszcze bardziej. Zamiast merytorycznego stanowiska premiera Donalda Tuska, opinii publicznej przedstawiono pismo, które w praktyce nie zawiera żadnej odpowiedzi na zadane pytania.

Dla wielu wyborców, którzy w 2023 i 2024 roku poparli Platformę Obywatelską oraz Koalicję Obywatelską, kierując się hasłami transparentności, odpartyjnienia spółek Skarbu Państwa i „nowych standardów w polityce”, taka postawa może być odebrana jako poważne rozczarowanie.

Pytania do premiera, odpowiedź bez premiera

Zapytanie prasowe, które skierowaliśmy do Donalda Tuska, dotyczyło wprost jego publicznych deklaracji z 2024 roku. Premier wielokrotnie zapowiadał wówczas, iż stanowiska w spółkach Skarbu Państwa będą obsadzane wyłącznie w drodze transparentnych konkursów, nie będzie wyjątków od tej zasady, skończy się praktyka partyjnych nominacji, a politycy próbujący „załatwiać stanowiska” nie będą mieli miejsca w Platformie Obywatelskiej.

Oczekiwaliśmy więc jasnej odpowiedzi: czy w przypadku Tomasza Budasza konkurs był, gdzie go ogłoszono, ilu było kandydatów, albo dlaczego z tej procedury zrezygnowano.

Tymczasem odpowiedź Kancelarii Premiera w praktyce powiela treść zapytania, nie odnosząc się do żadnego z postawionych pytań. Co więcej, kancelaria de facto odsyła do instytucji, której rada nadzorcza jest przedmiotem kontrowersji – Banku Ochrony Środowiska. To sytuacja kuriozalna: zapytanie dotyczyło politycznych deklaracji szefa rządu i odpowiedzialności rządu za standardy nominacyjne, a nie procedur wewnętrznych konkretnej spółki.

Unikanie odpowiedzialności politycznej

Taki sposób komunikacji budzi poważne wątpliwości co do rzeczywistego podejścia rządu do transparentności. W praktyce wygląda to tak, jakby premier Donald Tusk nie chciał firmować własnych zapowiedzi, gdy te zderzają się z konkretnymi decyzjami personalnymi.

Wyborcy mają prawo oczekiwać, iż szef rządu odniesie się do własnych słów, wyjaśni ewentualne odstępstwa od zapowiadanych standardów i weźmie polityczną odpowiedzialność za nominacje w spółkach Skarbu Państwa. Zamiast tego otrzymują pismo urzędowe, które nie odpowiada na żadne najważniejsze pytanie i nie zawiera żadnego stanowiska premiera.

Nominacja polityka Platformy i problem wiarygodności

Sprawa Tomasza Budasza ma szczególny wymiar symboliczny. Nie jest to anonimowy menedżer ani ekspert wyłoniony w otwartej procedurze. To aktywny polityk Platformy Obywatelskiej, przewodniczący struktur partii w powiecie gnieźnieńskim, wieloletni prezydent miasta i obecny starosta.

W oczach opinii publicznej taka nominacja – bez wykazania transparentnej procedury konkursowej – wygląda jak klasyczny przykład politycznego awansu do spółki z dominującym udziałem państwa. A właśnie z tym zjawiskiem Donald Tusk obiecywał zerwać.

Brak jasnej odpowiedzi KPRM tylko wzmacnia przekonanie, iż zapowiedzi o depolityzacji mogły mieć charakter wizerunkowy, a nie systemowy.

Wyborcy mogą czuć się oszukani

Dla wielu obywateli, którzy głosowali na Platformę Obywatelską z nadzieją na „nową jakość” w zarządzaniu państwem, taka postawa rządu jest sygnałem alarmowym. Hasła o przejrzystości, konkursach i końcu partyjnych nominacji były jednym z filarów kampanii wyborczej.

Dziś, gdy pojawia się realny przykład nominacji budzącej kontrowersje, rząd nie tylko nie przedstawia wyjaśnień, ale unika odpowiedzi. To mechanizm znany z poprzednich lat, który obecna władza miała przecież wyeliminować.

Przykład idzie z góry

Polityka kadrowa państwa zawsze ma charakter wzorcotwórczy. o ile na najwyższym szczeblu władzy unika się odpowiedzialności za decyzje personalne, trudno oczekiwać, iż niższe szczeble administracji będą działały według wyższych standardów.

W tym sensie sprawa BOŚ Banku i Tomasza Budasza staje się symbolem szerszego problemu: rozdźwięku między deklaracjami a praktyką. Dla Platformy Obywatelskiej, która budowała swój powrót do władzy na krytyce upartyjnienia państwa, jest to szczególnie niebezpieczne politycznie.

Cisza, która mówi więcej niż odpowiedź

Brak jednoznacznego stanowiska Donalda Tuska nie jest neutralny. W polityce cisza często bywa komunikatem samym w sobie. W tym przypadku może być odczytywana jako przyzwolenie na utrzymywanie dotychczasowych mechanizmów nominacyjnych, tylko pod nowym szyldem.

Jeżeli rząd nie jest gotowy, by publicznie rozliczać własne decyzje personalne, trudno mówić o realnej reformie standardów w spółkach Skarbu Państwa.

Sprawa, która nie powinna zostać zamknięta

Nominacja starosty gnieźnieńskiego do rady nadzorczej BOŚ Banku oraz sposób, w jaki Kancelaria Premiera odpowiada na pytania mediów, pokazują, iż temat depolityzacji spółek Skarbu Państwa wciąż pozostaje nierozwiązany.

To nie jest już wyłącznie kwestia jednej osoby. To test wiarygodności dla całego obozu rządzącego i dla premiera, który własnym nazwiskiem firmował zapowiedzi „bez wyjątków”. Dziś wyborcy mają prawo pytać: czy były to realne zobowiązania, czy jedynie polityczne hasła na czas kampanii.

Idź do oryginalnego materiału