Znak zapytania jest dlatego, iż w tekście będzie chodziło o ustosunkowanie się do sprawy, czy również w świecie polityki istnieje coś takiego, co możemy nazwać determinizmem?
Tym razem rozpocznijmy od końcowej konkluzji. jeżeli wierzymy w to, iż przeznaczenie istnieje w krainie pojedynczych bytów, to bez wątpienia występuje ono również na poziomie zrzeszeń i różnych naszych zbiorowości. Tylko jest trudniejsze do rozpoznania. Z pozoru wszystko miesza się w kotle historii, w rzeczywistości jednak świat jest niezwykle uporządkowanym mechanizmem, poruszającym się niczym przysłowiowy szwajcarski zegarek. Wystarczy tylko adekwatnie rozpoznać znaki czasu, by odpowiednio przynajmniej w ogólnych zarysach prognozować nadchodzące rozstrzygnięcia. To przecież wciąż tylko i aż przyroda, a ona jest uwarunkowana, podlegając tak zwanym prawom natury.
W Afryce powiadają, iż gdy z pierwszymi promieniami słońca budzi się na sawannie gazela, rozpoczyna swój bieg, myśląc tylko o tym, iż by żyć musi mknąć szybciej niż lew. W tym samym czasie wstaje również i lew. On zaś duma tylko o tym, iż by żyć trzeba poruszać się chyżej niż gazela. Tak jest od zawsze. Podobnie jest wśród ludzi. Między nimi problem zasadniczo pojawia się tylko jeden: na pierwszy rzut oka nie widać bowiem kto jest lwem, a kto gazelą. Nie znaczy to, iż tego nie ma. Rozeznanie w realnej sytuacji należy do trudnych, choćby dlatego, iż pomyłki są bardzo i to bardzo kosztowne. Co się bowiem dzieje z gazelą, budzącą się w złudnym przeświadczeniu, iż jest najgroźniejszym drapieżnikiem? Również i ten, gdy straci chęć do zabijania oraz nieustannych łowów, za długo nie pociągnie. Skończy bowiem jako truchło dla sępów. Między ludźmi i ich związkami jest prawie identycznie. Zatem poszczególne indywidua, jak i ich narody oraz państwa muszą przede wszystkim dobrze, a choćby doskonale rozpoznać kim są. Na tej sztuce polega właśnie umiejętna polityka, a w jej konsekwencji szczęście narodów. Trzeba tylko uwzględnić tę okoliczność, iż nacje i państwa w takich burzliwych przecież dziejach, bywa iż zmieniają swój status. Awansując, bądź degradując się. Jednak nie jest to tak ważne. Popatrzmy choćby na tysiąc lat historii Europy.
Czy aż tak wiele przez ten czas uległo zmianie? Raczej tylko kosmetyka! A gdy zastosujemy jeszcze szerszą perspektywę, zobaczymy iż na przykład całe cywilizacje, adekwatnie są prawie, iż nieśmiertelne. Może by choćby uznać, iż zasadniczo na ogół wszyscy wiedzą kim są. I chyba tylko jak Polacy nie znają sztuki patrzenia – prawdzie w oczy. Wciąż jakieś fałszywe role, błędne rozeznanie co do własnego statusu. A później nieznośny jęk i krzyk, iż krzywdzą! Żyjemy przez cały czas w szponach własnych złudzeń, chorobliwych wyobrażeń. Przypomniały mi się studenckie czasy, gdy czeskim studentom z Brna dużo mówiliśmy o wielkości Polski. Nic nie mówili, ale jakoś dziwnie wtedy na nas patrzyli. Ach ten ich wzrok! I nic by to wszystko już nie znaczyło, gdyby nie to, iż chyba zbliża się kolejna powtórka z historii. Dla uczniów powtarzających klasę enty raz!
Antoni Koniuszewski
Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2026)








