Łowiectwo “nie jest ochroną środowiska”, choćby jeżeli tak określone jest w obecnych przepisach – mówi Magdalena Gałkiewicz z Zielonych. Obywatelski projekt zmiany Prawa łowieckiego ma właśnie “odwrócić paradygmat” obowiązujących od 30 lat przepisów. A także wprowadzić szereg konkretnych zmian. W podcaście Smoglab na kanale Fundamenty pełnomocniczka obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Uwaga! Polowanie” mówi o szczegółowych propozycjach i odpowiada na krytykę myśliwych.
Pod koniec września w Sejmie zaczęły się prace nad ustawą, która – jeżeli wejdzie w życie – będzie największą nowelizacją Prawa łowieckiego od 30 lat. To nie projekt posłów ani rządu, ale inicjatywa obywatelska – aby trafiła do Sejmu, musiano zebrać co najmniej 100 tys. podpisów. – Dzięki temu projekt wchodzi do Sejmu z bardzo silnym społecznym mandatem – mówi Magdalena Gałkiewicz, współprzewodnicząca partii Zieloni i pełnomocniczka obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy o projekcie:
Zmienić prawo łowieckie “na dobre”
Hasło obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej brzmi “zmieńmy prawo łowieckie na dobre”. Co autorzy przez to rozumieją?
– Na dobre, czyli takie, które w końcu uwzględnia interes publiczny, bezpieczeństwo obywateli. Które odpowiada na dzisiejsze wyzwania dotyczące transparentności finansów publicznych – mówiła Gałkiewicz. Jej zdaniem, choćby mimo nowelizacji, ustawa Prawo łowieckie z 1995 roku “jest prawem napisanym pod Polski Związek Łowiecki, czyli grupę wąską, też bardzo mocno umocowaną, jeżeli chodzi o władzę”.
- Czytaj także: El Niño przyniesie nam „ciepłą zimę” w Polsce? Fizyk: To uproszczenie [WIDEO]
Jak pisaliśmy w Smoglab.pl, główne propozycje inicjatywy to szerokie zmiany w zakresie polowań i ochrony środowiska (niedopuszczanie do polowań z wykorzystaniem naganki, polowań w otulinach parków i rezerwatów, zakaz dokarmiania i nęcenia, lista gatunków łownych opartą na przesłanki naukowe), zwiększenie praw właścicieli gruntów oraz gmin do decydowania o tym, czy na ich terenie może odbywać się polowanie, a także poprawa bezpieczeństwa (w tym zwiększenie minimalnej odległości polowań od budynków z obecnych 150 m do 700 m).
Polski Związek Łowiecki uważa, iż te zmiany – na przykład zwiększenie odległości polowań od budynków – w praktyce uniemożliwią polowanie w większości kraju. – Pomijają jednak jeden bardzo istotny element tej ustawy. Mówi ona, iż domyślna odległość to 700 metrów, ale właściciel nieruchomości może ten dystans zmniejszyć do dzisiaj obowiązującego 150 metrów. Wyjątkiem są jedynie budynki użyteczności publicznej – mówiła w audycji Gałkiewicz. To – jak tłumaczyła – ma zaspokoić ewentualne potrzeby rolników, aby na przykład w przypadku obaw o straty w plonach wywołane przez zwierzęta możliwe było polowanie na tych obszarach. – Może nikt z tych rolników się nie zdecyduje na odległość 700 metrów. Ale niech oni mają decyzyjność – podkreśliła.
- Czytaj także: „Ekipy handlowe wpadały jak szarańcza”. Jak doszło do zapaści w Czystym Powietrzu? [PODCAST]
Przywołała też badania opinii, które pokazują, iż zdecydowana większość (76 proc.) respondentów zgadza się, iż trzeba zwiększyć minimalną odległość polowań od zabudowań. – Polki i Polacy mówią jasno, iż 150 m to za blisko. Nie czujemy się bezpiecznie w naszych domach – wskazała.
Pod koniec września, po potwierdzeniu zebrania wymaganych 100 tys. podpisów, projekt „Uwaga Polowanie” został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie. Do 18 października realizowane są konsultacje społeczne i każdy może zabrać w nich głos – szczegóły znajdują się na stronie Sejmu.

49 minut temu



![Manifestacja górników przed Ministerstwem Energii w Katowicach. Przedstawili postulaty [Zdjęcia]](https://www.wkatowicach.eu/assets/pics/aktualnosci/2026-10/DSC07227.jpg)





.webp)




