Koniec tanich zakupów z Chin. Od 1 listopada wchodzi nowa opłata paczki z azjatyckich platform drastycznie podrożeją

1 godzina temu

Uwielbiane przez miliony Polaków tanie zakupy z zagranicznych platform e-commerce zderzają się z potężną barierą fiskalną. Zaledwie kilka miesięcy po wprowadzeniu stałego cła, Unia Europejska dokręca śrubę i od 1 listopada nakłada kolejną, obowiązkową opłatę na przesyłki spoza wspólnoty. Skutki dotychczasowych zmian już są szokujące – liczba paczek spadła o połowę, a za chwilę drobne zamówienia za parę złotych całkowicie przestaną się opłacać. Zobacz, ile dokładnie dopłacisz do każdego zamówienia i jak zmienią się zasady!

Fot. Pixabay

2 euro opłaty manipulacyjnej od 1 listopada. Cios w tanie drobiazgi

Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) przygotowuje się do wdrażania kolejnego etapu uszczelniania rynku e-commerce. Jak poinformował w rozmowie z PAP szef KAS i wiceminister finansów Marcin Łoboda, od 1 listopada 2026 roku państwa członkowskie UE rozpoczną pobór unijnej opłaty manipulacyjnej w wysokości 2 euro za każdą pozycję w zgłoszeniu celnym. Stawka ta została odgórnie ustalona przez Komisję Europejską.

Nowa opłata dotyczy wszystkich przesyłek wysyłanych z państw trzecich (m.in. z Chin, Wielkiej Brytanii czy USA) bezpośrednio do konsumentów w Unii Europejskiej. Jej celem jest sfinansowanie rosnących kosztów analizy ryzyka, kontroli bezpieczeństwa oraz obsługi celnej gigantycznej fali paczek. Pobór opłaty manipulacyjnej będzie prowadzony przez organy celne na analogicznych zasadach jak wprowadzone 1 lipca 2026 roku cło tymczasowe w wysokości 3 euro od pozycji (które zastąpiło dotychczasowe zwolnienie dla przesyłek o wartości do 150 euro).

Dla kupujących oznacza to prostą matematykę: sumaryczne opłaty stałe (3 euro cła + 2 euro opłaty manipulacyjnej) wyniosą aż 5 euro (ponad 21 zł) do każdej pozycji towarowej, co w przypadku drobiazgów kosztujących kilkanaście złotych całkowicie zabija sens ekonomiczny zakupu.

Załamanie importu z Chin: spadki w Polsce sięgają choćby 75 procent

Według danych przedstawionych przez szefa KAS, wprowadzenie lipcowego cła wywołało natychmiastowe tąpnięcie na rynku transgranicznego handlu elektronicznego (B2C). Statystyki Komisji Europejskiej pokazują, iż w krajach o dotąd największym wolumenie importu (takich jak Holandia czy Belgia) przywóz małych paczek spadł o blisko 50 procent.

W Polsce skala rynkowego załamania okazała się jeszcze głębsza:

  • Spadek o około 50 proc. – o tyle od lipca 2026 r. zmniejszyła się ogólna liczba zgłoszeń celnych dla przesyłek z zagranicy.
  • Spadek aż o około 75 proc. – dotyczy liczby poszczególnych pozycji towarowych na zgłoszeniach celnych.
  • 26 milionów paczek w 2025 r. – dla porównania, w całym poprzednim roku w Polsce dopuszczono do obrotu ponad 26 mln przesyłek spoza UE, zawierających niemal 130 mln kategorii towarów.

Mimo drastycznego spadku liczby przesyłek, Krajowa Administracja Skarbowa podkreśla, iż budżet państwa wyraźnie zyskuje na likwidacji ulg celnych, a pobierane środki pozwalają pokryć wyśrubowane koszty kontroli nadciągających towarów.

Nowy Kodeks Celny UE: platformy przejmą odpowiedzialność za cło i VAT

Wprowadzenie opłaty manipulacyjnej to zaledwie pierwszy operacyjny krok wielkiej reformy celnej. Nowy unijny Kodeks Celny wszedł w życie 20 września 2026 roku, przy czym większość jego zapisów zacznie obowiązywać od 21 września 2027 r., a pełne wdrożenie cyfrowe zaplanowano do 2034 roku.

Kluczowa zmiana z punktu widzenia konsumentów dotyczy przeniesienia ciężaru formalności na azjatyckie giganty e-commerce (m.in. Temu, AliExpress, Shein). To same platformy sprzedażowe oraz dostawcy będą odpowiedzialni za bezpośrednie przekazywanie danych organom celnym, automatyczne rozliczanie należności podatkowych oraz weryfikację, czy towary spełniają surowe unijne normy bezpieczeństwa. Równolegle powstaje jednolite Unijne Centrum Danych Celnych, które dzięki automatycznej analizie ryzyka ma sprawniej wyłapywać niebezpieczne podróbki oraz towary naruszające prawa własności intelektualnej.

Pustki w paczkomatach w stolicy: Śródmieście, Wola i Mokotów odczuwają skutki opłat

Efekty unijnej ofensywy celnej są już wyraźnie widoczne na ulicach Warszawy, gdzie zagęszczenie automatów paczkowych i punktów odbioru należy do największych w kraju.

W stołecznym Śródmieściu, na Woli oraz na Mokotowie kurierzy i operatorzy logistyczni odnotowują zauważalny spadek liczby drobnych przesyłek z Azji. Mieszkańcy Mokotowa, Woli i Śródmieścia, którzy dotąd masowo zamawiali tanie akcesoria do telefonów, gadżety domowe czy odzież z chińskich aplikacji, po doliczeniu lipcowego cła i nowej opłaty manipulacyjnej rezygnują z transakcji. Pustki w automatach paczkowych w rejonie wolskiego zagłębia biurowego czy na mokotowskich osiedlach pokazują, iż polski konsument bardzo gwałtownie przeliczył opłacalność zagranicznych okazji.

Najważniejsze fakty o nowej opłacie od paczek spoza UE

Zobacz podsumowanie najważniejszych zmian wchodzących w życie w handlu e-commerce:

  • 2 euro nowej opłaty manipulacyjnej – naliczana od 1 listopada 2026 r. do każdej pozycji w zgłoszeniu celnym.
  • Łącznie 5 euro dopłaty – uwzględniając cło tymczasowe (3 euro) od 1 lipca, do małych paczek doliczane będzie ok. 21–22 zł opłat stałych.
  • 50% mniej paczek w Polsce – drastyczny spadek zamówień z azjatyckich platform po likwidacji zwolnień celnych.
  • Odpowiedzialność platform – Temu, AliExpress i Shein będą musiały same rozliczać cło i gwarantować bezpieczeństwo towarów.
  • Nowy Kodeks Celny UE – wszedł w życie 20 września 2026 r., pełne wdrożenie Unijnego Centrum Danych Celnych potrwa do 2034 r.
  • Mniej przesyłek w Śródmieściu, Woli i na Mokotowie – warszawiacy rezygnują z zakupu najtańszych azjatyckich gadżetów.

Źródło: PAP

Idź do oryginalnego materiału