Koniec serialu „Wyrzuceni, czy zdradzeni”, ale każdy chce siedzieć przy oknie

5 godzin temu

Nawet najdłuższa opera mydlana kiedyś się musi skończyć, a wbrew pozorom i przede wszystkim przewidywaniom politologów, usuwanie posłów i senatorów z PiS, związanych z Mateuszem Morawieckim wcale nie była taka długą telenowelą. Jeszcze nie tak dawno wielu fachowców od polityki, łącznie z tymi, którzy są odwiecznymi krytykami PiS, zachwycało się nad „genialnym ruchem” prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który miał być zapowiedzią wielu nowych odcinków. Co takiego zrobił prezes PiS, iż cała grupa politycznych komentatorów dała się ponieść emocjom?

Kaczyński najzwyczajniej w świecie zmienił zdanie, bo zrozumiał, iż wcześniejsza decyzja o wykluczeniu posłów z klubu sejmowego, będzie znacznie bardziej bolesną operacją niż się spodziewał. Na konferencji prasowej Jarosław Kaczyński oświadczył, iż członkowie partii, którzy nie podpisali deklaracji lojalnościowej, sami się wykluczyli i tę formalność za parę dni potwierdzi komitet polityczny. Tak się jednak nie stało, sprawa trafiła do rzecznika dyscyplinarnego PiS Karola Karskiego i to właśnie zostało uznane za wybitne posunięcie strategiczne, bo oznaczało, iż Mateusz Morawiecki walczący o to, żeby zostać usunięty z PiS, a nie uznanym za zdrajcę, znalazł się w pułapce czasu. Karol Karski mógł miesiącami przeciągać procedury i decyzje, jednak sprawy potoczyły się w zupełnie innym kierunku.

Mateusz Morawiecki słusznie uznał, iż tę „zabawę” trzeba przerwać i już następnego dnia ogłosił, iż zakłada klub sejmowy „Rozwój plus”, w którym znajdzie się ponad 40 członków. Role się odmieniły i z tą chwilą to PiS znalazł się w pułapce w dodatku dość groteskowej, bo posłowie i senatorowie mieli być wyrzuceni za to, iż należeli do stowarzyszenia „Rozwój plus”, tymczasem przez kilka tygodni nie zostali wyrzuceni, chociaż zmienili barwy klubowe, co zgodnie ze statutem PiS oznacza, iż powinni zostać usunięci z partii w trybie natychmiastowym. Tryb się znacznie przedłużył, ale dziś późnym popołudniem w końcu zapadła decyzja:

Koleżeński Sąd Dyscyplinarny PiS podjął decyzję o wykluczeniu z partii 38 posłów i 2 senatorów, wchodzących w skład klubu Rozwój Plus, w tym byłego premiera Mateusza Morawieckiego – przekazał PAP rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski.

Koniec opery mydlanej pod tytułem „Wyrzuceni, czy zdradzeni”, ale czy na pewno koniec oper mydlanych w ogóle? Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, iż nowe seriale będą kręcone, tak się dzieje zawsze, po prawie każdym rozwodzie, szczególnie rozwodzie politycznym. Pierwsze odcinki nowego sezonu w zasadzie już miały swoje premiery i to z prezesem Jarosławem Kaczyńskim w roli głównej, który najpierw uznał Mateusza Morawieckiego za zdrajcę, a potem stwierdził, iż jest „niezrównoważony emocjonalnie”. Za prezesem dziarsko pobiegli partyjni harcownicy i zrobili z Mateusza Morawieckiego najgorszego premiera w III RP, „zapominając” o tym, iż to był premier z PiS i na dodatek wiceprezes tej partii.

Gdy wydawało się, iż głupiej się nie da, to pojawiło się nowe pole bitwy. Klub „Rozwój plus” próbował porozumieć się z PiS w kwestii czysto technicznej, posłowie „Rozwoju plus” proponowali, aby w nowej sytuacji podzielić miejsca na sali sejmowej według przynależności klubowej i bynajmniej, nie chodziło im o to, żeby zająć miejsca przy oknie. Dla polityków PiS ta propozycja stała się pretekstem do kolejnej wojenki o nic i na razie o porozumieniu nie ma mowy. Oczywiście z takiej okazji natychmiast skorzystała polityczna konkurencja i media liberalno-lewicowe! Ruszyła masowa produkcja żartów, żarcików i memów, czemu trudno się dziwić, bo takimi darami żadna konkurencja nie pogardzi. Jarosław Kaczyński jedną decyzją może przerwać tę żenadę, ale najwyraźniej, to jakaś nowa „genialna strategia”, czy inny gambit 3D.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału