Koniec inwestycji za 10 mld? „Wydmuszka nastawiona na przepalanie pieniędzy”

1 godzina temu

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Wód Polskich na decyzję odmawiającą zgody środowiskowej dla budowy stopnia wodnego w Siarzewie na Wiśle. Wyrok oznacza kolejną prawną porażkę inwestycji wartej około 10 mld zł, która od lat budzi szereg kontrowersji. Zdaniem specjalistów jej realizacja groziłaby nieodwracalnymi stratami dla ekosystemu Wisły i trzech obszarów Natura 2000.

Spór o Siarzewo trwa od prawie dekady. Pierwszą pozytywną decyzję środowiskową dla inwestycji wydał w 2017 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Organizacje społeczne natychmiast ją zaskarżyły. Na rozstrzygnięcie czekały aż siedem lat.

  • Czytaj także: Ekspert: zapora w Siarzewie nie będzie przeciwdziałać powodziom. Może je powodować

Walka o Wisłę

Czy to potwierdza, iż ta wielomiliardowa inwestycja hydrotechniczna jest niedopuszczalna ze względu na jej „niszczycielski wpływ na przyrodę i ekosystem Wisły” jak przekonywała część ekspertów?

Gdy w 2017 r. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wydał pierwszą, pozytywną decyzję środowiskową dla inwestycji. Organizacje pozarządowe, z których część jest zrzeszona w Koalicji Ratujmy Rzeki (Fundacja Greenmind, Klub Gaja, Klub Przyrodników, Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, Towarzystwo na rzecz Ziemi, Towarzystwo Ochrony Przyrody, Towarzystwo Przyrodnicze ALAUDA, WWF Polska), niezwłocznie złożyły odwołania.

Jednak przez kolejnych 7 lat pozostawały one bez rozpatrzenia. Dopiero w grudniu 2024 r. GDOŚ, po gruntownej analizie akt, przyznał rację organizacjom: uchylił pierwotną decyzję i odmówił określenia środowiskowych uwarunkowań dla inwestycji.

Walka o najdłuższą polską rzekę trwa jednak o wiele dłużej. Pomysły budowy kaskady dolnej Wisły odżyły na początku lat 90. ubiegłego wieku i od tego czasu organizacje ekologiczne skutecznie się temu przeciwstawiają.

„Wydmuszka, nastawiona na przepalanie publicznych pieniędzy”

Dr inż. Marek Elas z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków (OTOP) mówi: – W sprawie najważniejsze znaczenie miały m.in. braki w raporcie środowiskowym. To brak adekwatnego wariantowania, czyli oceny, jakie są inne sposoby osiągnięcia tego samego celu, niepełne i niewłaściwe metody kompensacji przyrodniczych, czyli działań, które miałyby zrekompensować straty przyrodnicze zaistniałe w wyniku inwestycji. W końcu to także niepełna ocena wpływu na niektóre elementy środowiska – tłumaczy pytany przez SmogLab.

Do tego, jak dodaje naukowiec, stwierdzono znaczące zagrożenie dla aż trzech obszarów Natura 2000: Włocławskiej Doliny Wisły, Nieszawskiej Doliny Wisły i Doliny Dolnej Wisły. W niebezpieczeństwie byłyby także gatunki: rybitwy rzecznej, sieweczki rzecznej, minoga rzecznego i łososia atlantyckiego.

– w tej chwili inwestor ma możliwość złożenia skargi kasacyjnej do NSA. Równolegle w Parlamentarnym Zespole ds. Kaskadyzacji Dolnej Wisły realizowane są prace nad specustawą „Siarzewską”, która ma umożliwić zrealizowanie tej czysto politycznej inwestycji wbrew decyzjom, wyrokom, zdrowemu rozsądkowi i interesowi kraju, jak i regionu.

Jednak to nie koniec absurdów.

– Taki długi, kosztowny i w tym przypadku nieskuteczny proces powstawania mają inwestycje, które napędzane są tylko wizją politycznych zysków, zaś bez merytorycznych i ekonomicznych podstaw. Inwestycja już teraz ma kosztować 10 mld zł, a mieszkańcom od ponad 30 lat przedstawia się wizję dalszej kaskadyzacji Wisły jako remedium na niemal każde zło. Na powódź, suszę, transport, bezrobocie… – wylicza dr Elas.

– Jest to tymczasem polityczna wydmuszka, nastawiona na przepalanie publicznych pieniędzy i osiąganie politycznych zysków w kolejnych wyborach. Przez te 30 lat i za te same pieniądze można było przeprowadzić faktyczne zmiany mające pozytywny wpływ na region – rekomenduje.

Braki w raporcie

Dlaczego inwestycja jest zdaniem Koalicji Ratujmy Rzeki niedopuszczalna? GDOŚ wskazał w swojej decyzji na liczne i poważne uchybienia w raporcie złożonym przez inwestora. Raport był niekompletny, a mimo wielokrotnych wezwań do uzupełnienia dokumentacji Wody Polskie nie przedstawiły rzetelnych odpowiedzi. Wśród kluczowych zarzutów znalazły się:

  • Błędy w analizie wariantowej
  • Brak wykluczenia negatywnego wpływu na jednolite części wód powierzchniowych
  • Znaczące zagrożenie dla obszarów Natura 2000. Inwestycja negatywnie wpłynie na trzy obszary: Włocławską Dolinę Wisły, Nieszawską Dolinę Wisły i Dolinę Dolnej Wisły. To niszczący wpływ na przyrodę, ponieważ zapora zagrozi licznym gatunkom ptaków i ryb objętych ochroną. Dotychczas swobodnie płynąca Wisła w części przekształci się w sztuczne jezioro przepływowe.
  • Nieskuteczne działania kompensacyjne. Zaplanowane przez inwestora kompensacje przyrodnicze nie gwarantują trwałości i skuteczności, a dla części gatunków nie przewidziano żadnych działań naprawczych.
  • Czytaj także: „W zarządzaniu gospodarką wodną tkwimy w średniowieczu”

10 mld zł. Najdroższa inwestycja hydrotechniczna w historii Polski

Stopień wodny w Siarzewie, wyceniany na ok. 10 mld zł, miał stanowić element drogi wodnej E40. Było to planowane połączenie Morza Bałtyckiego z Morzem Czarnym biegnącego przez Polskę, Białoruś i Ukrainę. Projekt od początku budził poważne wątpliwości środowiskowe i ekonomiczne. Organizacje pozarządowe od wielu lat wskazują, iż realizacja tej inwestycji byłaby katastrofą ekologiczną dla Wisły.

Co dalej? Teraz Wodom Polskim przysługuje możliwość złożenia skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Organizacje będą uważnie monitorować dalszy przebieg postępowania i są gotowe kontynuować obronę Wisły na każdym etapie procesu sądowego.

– Wyrok warszawskiego WSA to kolejny istotny krok w wieloletniej walce o ochronę Wisły i jej bezcennych ekosystemów. Jako organizacje pozarządowe konsekwentnie stoimy na straży prawa i przyrody. Wisła jest dobrem wspólnym, które musimy chronić dla przyszłych pokoleń – podsumowują przedstawiciele Koalicji Ratujmy Rzeki.

Zdjęcie tytułowe: Wody Polskie

Idź do oryginalnego materiału