Koniec absurdalnego haraczu? Posłowie PiS chcą zlikwidować podatek od psów

20 godzin temu

W Polsce wciąż obowiązują rozwiązania rodem z minionej epoki, które coraz trudniej wytłumaczyć zdrowym rozsądkiem. Jednym z nich jest tzw. podatek od posiadania psa – relikt PRL-owskiego myślenia, w którym państwo i samorząd próbują sięgać do kieszeni obywateli choćby za najbardziej podstawowe aspekty życia prywatnego. Nic dziwnego, iż propozycja posłów Prawa i Sprawiedliwości, by zlikwidować tę daninę, spotkała się z dużym zainteresowaniem i pozytywnym odbiorem wśród Polaków.

Podatek od psów – formalnie nazywany opłatą lokalną – jest ustalany przez samorządy i w 2025 roku wynosił maksymalnie 178, 26 zł maksymalnie w skali rok. W praktyce jego egzekwowanie bywa wybiórcze, a system pełen wyjątków i niejasności. Seniorzy, osoby niepełnosprawne czy rolnicy często są z niego zwolnieni, co tylko potwierdza, iż sama idea tej opłaty jest wadliwa. Skoro bowiem uznajemy, iż pies nie jest „luksusem” dla dużej części społeczeństwa, to dlaczego reszta obywateli ma być karana finansowo za posiadanie zwierzęcia?

Żadnych korzyści

Parlamentarzyści PiS zwracają uwagę, iż podatek ten nie spełnia dziś żadnej realnej funkcji. Nie poprawia dobrostanu zwierząt, nie rozwiązuje problemu bezdomności psów i nie stanowi istotnego źródła dochodu dla gmin. W wielu przypadkach koszty administracyjne związane z jego poborem przewyższają realne wpływy do budżetu. Mamy więc do czynienia z klasycznym przykładem biurokratycznego absurdu.

Co więcej, opłata od psów może wręcz zniechęcać do legalnego posiadania zwierząt. Część właścicieli unika rejestracji, inni rezygnują z adopcji psa ze schroniska, obawiając się dodatkowych kosztów. Trudno uznać takie rozwiązanie za prospołeczne czy prorodzinne – a przecież pies bardzo często jest ważnym elementem życia rodzinnego, szczególnie dla dzieci i osób starszych.

– Ta opłata charakteryzuje się bardzo niską efektywnością, jeżeli chodzi o dochody, które ma przynosić. Dla wielu gmin te dochody są wręcz symboliczne, a czasami choćby nie rekompensują kosztów, jakie muszą ponieść, by ten podatek pobrać i kontrolować przestrzeganie tego prawa. W praktyce wygląda to tak, iż generowane są obowiązki administracyjne, a korzyści finansowych z tego nie ma żadnych – tłumaczy senator Grzegorz Bierecki, przekonując, iż w wielu krajach władze już dawno odeszły od tego typu rozwiązań.

Uprośćmy prawo, pozwólmy ludziom decydować

Inicjatywa PiS wpisuje się w szerszy nurt sprzeciwu wobec nadmiernego fiskalizmu i drobiazgowej kontroli obywateli przez państwo. Prawica od lat podkreśla, iż rolą władzy nie jest mnożenie drobnych opłat i kar, ale tworzenie warunków do normalnego, godnego życia. Likwidacja podatku od psów byłaby czytelnym sygnałem, iż państwo potrafi wycofać się z regulacji, które są niesprawiedliwe i nieefektywne.

Oczywiście nie brakuje głosów krytycznych – głównie ze strony części samorządowców, którzy obawiają się utraty wpływów. Warto jednak zadać pytanie: czy gminy naprawdę powinny łatać swoje budżety kosztem właścicieli psów, zamiast szukać oszczędności w rozbudowanej administracji czy ideologicznych projektach? Odpowiedź wydaje się oczywista.

Propozycja likwidacji podatku od psów to krok w dobrą stronę – w stronę państwa mniej opresyjnego, bardziej racjonalnego i bliższego obywatelom. jeżeli zostanie zrealizowana, może stać się symbolem odejścia od drobnych, upokarzających danin, które przez lata obciążały Polaków bez realnego uzasadnienia. A takich symbolicznych, ale ważnych zmian wciąż bardzo potrzebujemy.

źr. podlaski.info

Idź do oryginalnego materiału