Konfederacja daje prawicy nadzieję. Teraz musi zdać egzamin z państwa

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Konfederacja daje prawicy nadzieję. Teraz musi zdać egzamin z państwa


Konfederacja Bosaka i Mentzena pozostaje nadzieją dla prawicowych wyborców zmęczonych duopolem PiS i KO, ale wydarzenia opisane 19 września przez Sławomira Sowińskiego obnażają jej słabe punkty: spory ideowe, organizacyjną niedojrzałość i brak doświadczenia w rządzeniu. Dla Polaków stawką jest wiarygodna siła zdolna bronić suwerenności także w praktyce.

Nadzieja nie pozostało mandatem do rządzenia

Konfederacja zajęła trwałe miejsce na polskiej prawicy. Przyciąga ludzi rozczarowanych Prawem i Sprawiedliwością, odrzucających rządy Koalicji Obywatelskiej oraz szukających mocniejszego głosu w sprawach suwerenności, migracji i wolności gospodarczej. To polityczny kapitał, którego nie wolno lekceważyć. Wyniki opisywanego przez nas badania CBOS pokazywały już, iż partia depcze PiS po piętach.

Kapitał zaufania nie daje jednak immunitetu od wymagań. Im bliżej ugrupowaniu do współrządzenia, tym mniej wystarcza celna krytyka gabinetu Donalda Tuska. Wyborca ma prawo pytać o kadry, procedury i spójny plan państwowy. Partia, która chce odpowiadać za Polskę, musi umieć przełożyć hasła na decyzje administracyjne, budżet i skuteczne działanie instytucji.

Sławomir Sowiński, politolog związany z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego i publicysta Wirtualnej Polski, wskazał 19 września 2026 roku trzy rafy stojące przed Konfederacją. Są nimi napięcie między narodowcami i wolnorynkowcami, deficyt doświadczenia wykonawczego oraz trudność przejścia od tożsamości antysystemowej do odpowiedzialności za państwo. Diagnoza zasługuje na poważne potraktowanie, choć proponowana przez autora droga ku politycznemu centrum nie powinna oznaczać kapitulacji przed liberalnym salonem.

Narodowy realizm i wolny rynek wymagają hierarchii

Sojusz narodowców skupionych wokół Krzysztofa Bosaka z wolnorynkowym środowiskiem Sławomira Mentzena był źródłem siły Konfederacji. Łączył obronę wspólnoty narodowej z buntem przeciw fiskalizmowi, biurokracji i gospodarczemu paternalizmowi. Te nurty nie muszą się wzajemnie wykluczać. Problem zaczyna się wtedy, gdy wolność rynku zostaje uznana za wartość wyższą od trwałości państwa.

Państwo narodowe potrzebuje własnej waluty, sprawnych służb, kontroli granic i zdolności ochrony strategicznych sektorów. Rynek ma służyć obywatelom, umożliwiać przedsiębiorczość i ograniczać samowolę urzędników. Nie może jednak zastąpić polityki. Dmowski nie uczył Polaków kultu państwowej wszechmocy, ale oceny narzędzi według interesu narodowego. Ta sama miara powinna obowiązywać przy podatkach, kryptowalutach, ochronie zdrowia i świadczeniach społecznych.

Sowiński wiąże ten spór z aferą Zondacrypto i przelewem dla fundacji posła Przemysława Wiplera. Samo publiczne pojawienie się pytań o te relacje jest dla partii sygnałem ostrzegawczym. Konfederacja powinna odpowiedzieć pełną przejrzystością oraz jasnymi standardami finansowania swojego zaplecza. Nie wolno przesądzać odpowiedzialności bez ustaleń adekwatnych organów, ale środowisko żądające od państwa uczciwości musi zaczynać od siebie.

Kraków ujawnił koszt organizacyjnej słabości

Drugim ostrzeżeniem było niezarejestrowanie kandydata Konfederacji w przedterminowych wyborach prezydenckich w Krakowie. Jak wskazał Sowiński, procedura wymagała zebrania 3 tys. podpisów, a osiem innych komitetów zdołało ją przeprowadzić. Fiasko rejestracji w Krakowie nie przekreśla całej formacji, ale podważa opowieść o gotowości do przejęcia odpowiedzialności.

Polityka państwowa składa się z procedur. Trzeba pilnować terminów, dokumentów, ludzi i odpowiedzialności służbowej. jeżeli zawodzi organizacja lokalnej kampanii, przeciwnicy natychmiast pytają, jak ta sama partia poradzi sobie z ministerstwem, przygotowaniem ustawy albo reagowaniem kryzysowym. To uczciwe pytanie.

Odpowiedzią nie powinno być szukanie wymówek ani nerwowe czystki. Potrzebne są profesjonalne struktury terenowe, jasny podział zadań i kultura rozliczania błędów. Prawica zbyt często przegrywała z liberalnym aparatem dlatego, iż uważała słuszność własnych racji za substytut sprawności. Nie jest nim. Polska potrzebuje patriotów umiejących zarządzać.

Dojrzałość bez ukłonu przed Brukselą

Najbardziej dyskusyjna część diagnozy Sowińskiego dotyczy drogi od antysystemowego buntu do politycznego centrum. Publicysta stawia pytania o stosunek Konfederacji do Unii Europejskiej, Rosji, AfD i środowiska Grzegorza Brauna. Problem jest realny, ale odpowiedzią nie może być proste „przeproszenie się” z Unią. Taki wybór fałszywie sprowadza dojrzałość do zgody na kierunek wyznaczany w Brukseli.

Dojrzała prawica powinna rozróżniać współpracę europejską od federalizacji, a krytykę polityki ukraińskiej od pobłażania rosyjskiemu imperializmowi. Musi również odcinać się od wypowiedzi i środowisk, które osłabiają polską wiarygodność wobec zagrożenia ze Wschodu. Realizm narodowy nie polega na wyborze obcego patrona. Polega na samodzielnej ocenie każdego sojuszu według polskiego bezpieczeństwa.

Konfederacja nie zyska powagi przez kopiowanie języka liberalnego centrum. Zyska ją wtedy, gdy przedstawi spójną politykę europejską: kooperacja tam, gdzie służy Polsce, twardy sprzeciw wobec naruszania kompetencji państwa i żadnych złudzeń wobec Kremla. Wyrazistość nie wymaga politycznej samotności. Wymaga dyscypliny pojęć i odpowiedzialności za wypowiadane słowa.

Duet Bosak i Mentzen przed próbą

Krzysztof Bosak wnosi do projektu doświadczenie parlamentarne, narodową formację i umiejętność rzeczowego występowania w sporze publicznym. Jego droga od Młodzieży Wszechpolskiej do funkcji wicemarszałka Sejmu pokazuje, iż polityczna dojrzałość może iść w parze z zachowaniem ideowej tożsamości. Sławomir Mentzen przyciąga część przedsiębiorców oraz młodszych wyborców zmęczonych podatkowym ciężarem i urzędniczą pychą.

Ich kooperacja będzie miała sens, jeżeli obaj uzgodnią hierarchię celów. Państwo nie jest firmą, a naród nie jest zbiorem konsumentów. Z drugiej strony patriotyczna retoryka bez poszanowania własności, pracy i inicjatywy gospodarczej zamienia się w kosztowny etatyzm. Program rządzenia musi pogodzić te prawdy na poziomie konkretnych ustaw, nie konferencyjnych sloganów.

Testem nie będzie kolejny efektowny film w mediach społecznościowych. Będą nim przygotowane kadry, procedury wewnętrzne, zdolność rozstrzygania sporów oraz odpowiedź na pytanie, z kim i na jakich warunkach Konfederacja mogłaby rządzić. Wyborcy powinni znać czerwone linie przed wyborami, nie po podpisaniu umowy koalicyjnej.

Polska potrzebuje prawicy zdolnej do władzy

Rozczarowanie PiS i sprzeciw wobec rządu KO tworzą dla Konfederacji wielką szansę. Sama fala społecznego gniewu nie wystarczy jednak do bezpiecznego prowadzenia państwa. Partia musi udowodnić, iż potrafi chronić suwerenność, sprawnie zarządzać i zachować polityczną samodzielność.

Dla Polaków stawką jest coś większego niż wynik jednego ugrupowania. Chodzi o to, czy narodowa prawica pozostanie recenzentem cudzych rządów, czy stanie się siłą gotową wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo, portfele rodzin i pozycję Polski. Konfederacja ma ludzi, poparcie i moment polityczny. Teraz musi pokazać państwową powagę.

Źródło: Sławomir Sowiński, „Konfederacja. Nadzieja prawicy i rafy realnej polityki”, Wirtualna Polska

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału