Niedługo postkomunizm w naszym kraju będzie trwać dłużej niż sam komunizm, który miał przynajmniej tyle przyzwoitości, iż się skończył dość gwałtownie i nie przeciągał swojego odejścia tak jak jego pozostałości.
Teraz jednak, kiedy Włodzimierz Czarzasty został marszałkiem Sejmu, wszyscy, którzy już się do niego przyzwyczaili w jakichś pomniejszych rólkach, zorientowali się, iż psim swędem stał się drugą osobą w państwie. Samo wymienienie tych osób w ogóle może wprawić w panikę, albowiem jest on tą osobą po prezydencie Nawrockim. Wprawdzie osoby dalsze z tej kolejki zwracają mu uwagę, żeby się nie wtrącał, ale przecież choćby Czarzasty nie zrówna się z nim, zanim coś się prezydentowi ewentualnie stanie. A wiadomo, jak jest on odporny na ciosy, więc trudno na to liczyć.
Eksplozja niechęci do Czarzastego nastąpiła nie tylko w środowiskach prawicowych, ale także w Gazecie Wyborczej, która nie może mu wybaczyć już nie tyle tego, iż przystąpił do partii w stanie wojennym, ile jego udziału w aferze Rywina. Czarzasty swym awansem znów topi reputację PRL-u i powoduje, iż odżyły wszystkie najgorsze jego obrazy. Tak tedy Nawrocki mści się zastępczo również na meblach z tego okresu, rozkładając choćby wyblakły Okrągły Stół z powrotem na deski.

6 godzin temu











