W nocy z soboty na niedzielę w rejonie lokalu Keller w Słupsku doszło do brutalnego pobicia lokalnego taksówkarza. Według relacji poszkodowanego, grupa obywateli Kolumbii miała zaatakować go po odmowie wykonania kursu. Mężczyzna doznał poważnego rozcięcia powieki – obrażenia były na tyle poważne, że, jak relacjonuje, kilka brakowało do uszkodzenia oka. Na miejsce wezwano policję, która prowadzi postępowanie mające wyjaśnić wszystkie okoliczności zdarzenia.
Kolumbijczycy brutalnie pobili polskiego taksówkarza. Nie jest to niestety odosobniony przypadek agresji imigrantów POPiS z Ameryki Południowej. Sprawa ze Słupska wpisuje się bowiem w szerszy problem spadku bezpieczeństwa i rosnącej liczby przestępstw popełnianych przez cudzoziemców przebywających w Polsce.
Według policyjnych danych opisanych przez „Rzeczpospolitą”, liczba obywateli Kolumbii podejrzanych o popełnienie przestępstw wzrosła z 127 osób w 2024 roku do 324 w roku następnym, czyli niemal trzykrotnie. Eksperci zwracają uwagę, iż choć liczby bezwzględne przez cały czas nie są wysokie na tle całej przestępczości, dynamika wzrostu jest znacząca i zasługuje na uwagę decydentów.
W ostatnich kilkunastu miesiącach media informowały m.in. o zatrzymaniu Kolumbijczyków podejrzanych o handel kokainą w Sochaczewie, sprawie młodego obywatela Kolumbii podejrzanego o dokonanie podpaleń w Polsce na zlecenie rosyjskiego wywiadu oraz licznych przypadkach pobić, bójek oraz przestępstw narkotykowych, w których podejrzanymi byli obywatele Kolumbii.
Atak na taksówkarza ponownie wywołuje pytania o skutki prowadzonej od kilku lat polityki sprowadzania pracowników spoza Europy. Oto bowiem głównymi beneficjentami masowego napływu taniej siły roboczej są przede wszystkim duże, zagraniczne przedsiębiorstwa oraz agencje pośrednictwa pracy, które zyskują dostęp do pracowników gotowych wykonywać pracę za niższe wynagrodzenie lub na mniej korzystnych warunkach. Kolejne rządy – zarówno tworzone przez Prawo i Sprawiedliwość, jak i Koalicję Obywatelską – prowadziły politykę ułatwiającą zatrudnianie cudzoziemców w odpowiedzi na potrzeby rynku pracy.
O ile zyski ze ściągania do Polski półdzikich ludów czerpią wyłącznie obce koncerny, firmy i politycy, koszty ich ściągania ponosi już całe społeczeństwo polskie. Rosną wydatki związane z działaniem policji, sądów, prokuratury, Straży Granicznej czy systemu ochrony zdrowia w sytuacjach, gdy dochodzi do przestępstw lub innych naruszeń prawa. Ponadto choćby pojedyncze brutalne incydenty wpływają na poczucie bezpieczeństwa mieszkańców, już nie mówiąc o utracie życia, zdrowia i mienia przez zwykłych Polaków, bo to oni, nie politycy i szefowie koncernów są atakowani na ulicach.
Brutalne pobicie taksówkarza w Słupsku jest kolejnym dramatem obywatela, który nic nie zyskał na masowej imigracji. Pokazuje to jak w soczewce, iż władze warszawskie nie działają w interesie zwykłych Polaków, a na naszą szkodę.
Polecamy również: Ukraiński weteran domaga się polskich MIGów za darmo

1 godzina temu









