Do wczoraj Anna Konieczyńska z Koalicji Obywatelskiej, była postacią anonimową dla zdecydowanej większości Polaków. W nielicznej grupie osób, które dobrze ją znają znajduje się Donald Tusk, fakt ten, dzięki niezawodnym użytkownikom portali społecznościowych, został potwierdzony licznymi publikacjami wspólnych zdjęć. Cóż takiego się stało, iż nagle pani Anna stała się sławna, a przy okazji znajomość z Donaldem Tuskiem nabrała szczególnego znaczenia?
W poniedziałek na Wirtualnej Polsce Szymon Jadczak ujawnił kolejną aferę w dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej. Po głośnej aferze pedofilskiej połączonej zoofilią, z udziałem Kamili L., byłej działaczki Platformy Obywatelskiej z Kłodzka, skazanej przez Sąd Okręgowy w Świdnicy na karę 6,5 roku pozbawienia wolności, równie głośno zrobiło się wokół pospolitego złodziejstwa. Anna Konieczyńska to nie tylko działaczka KO, ale też do dziś wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Agencja ta jest odpowiedzialna między innym za udzielanie pomocy powodzianom, no i „polityczka” KO takiej pomocy udzieliła, ale nie powodzianom, tylko firmie swojego męża, firmie sąsiada i właścicielowi lokalnej telewizji. Łączna kwota wypłaconych pożyczek na preferencyjnych warunkach wyniosła 4,5 miliona złotych, z czego 200 000 zł otrzymała firma męża.
Cała sprawa nie byłaby aż tak bulwersująca, gdyby nie to, iż żaden z beneficjantów nie poniósł najmniejszych strat w czasie powodzi, bo powódź po prostu do nich nie dotarła. Na tym również nie koniec skandalu, ponieważ uzyskanie takiej pożyczki wymaga przedstawienia odpowiedniej dokumentacji, potwierdzającej poniesione straty. Firma męża wiceprezes Konieczyńskiej w ramach dokumentacji przedstawiła zdjęcia pojedynczych pękniętych płytek na schodach i tarasie. Oczywiście w przypadku każdego Nowaka, czy Kowalskiej coś takiego zostałoby przez urzędnicze ręce natychmiast wrzucone do kosza i byłoby to wyjątkowo słuszne postępowanie, w przeciwieństwie do wielu innych urzędniczych decyzji. Szczęście pana Konieczyńskiego polegało na tym, iż to pracownicy podlegli szanownej małżonce rozpoznawali wnioski.
Wielu prominentnych członków KO, nie wyłączając Donalda Tuska wiedziało o aferze od kliku miesięcy, ale nic w tej sprawie nie zrobiło. Dopiero wczoraj Anna Konieczyńska została zawieszona w prawach członkach KO, a dziś odwołana z funkcji wiceprezes Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. W związku z tymi wydarzeniami do Kłodzka udała się grupa dziennikarzy i zadała byłej wiceprezes najbardziej oczywiste pytania. Czy pani wiceprezes nie uważa, iż to co się stało jest zwykłym oszustwem? W odpowiedzi padło, iż „to nagonka polityczna”, czyli klasyka gatunku w wykonaniu polityków. Kolejne pytanie dotyczyło tego, czy pomagała mężowi w przygotowaniu wniosku i tutaj pojawiła się inna klasyka, jaką jest luka w pamięci: „Nie wiem, nie pamiętam” – odpowiedziała Konieczyńska.
Dodatkowo pani była wiceprezes zapewniła, iż nie miała żadnego udziału przy weryfikacji dokumentów:
Pracownik dokonywał analizy wniosku. My nie mieliśmy prawa weryfikować czegokolwiek.
Takich historii opowiedzianych przez polityków obywatele słyszeli setkami, jak nie tysiącami. Za każdym razem jest to i śmieszne i przerażająco bezczelne, ale skoro były prezydent Aleksander Kwaśniewski i szef jego kancelarii Ryszard Kalisz, przez lata potrafili utrzymywać, iż Kwaśniewski nie był pijany w sztok, tylko zmagał się z „pourazowym zespołem przeciążenia goleni prawej” i dlatego chwiał się nad grobami polskich żołnierzy w Charkowie, to czego oczekiwać od lokalnej działaczki KO i koleżanki Donalda Tuska?
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

7 godzin temu










