Kolejki, tłok, nerwy i ogromny chaos w urzędach. Każdy chce ratować swoje oszczędności. Urzędy nie wyrabiają, sypią się kary po 500 zł dziennie

6 godzin temu

Urzędnicy nie nadążają z obsługą wniosków, a każdy dzień opóźnienia to 500 zł kary. Liczba próśb wzrosła dwukrotnie – właściciele chcą zabezpieczyć się przed rewolucją, która już za kilka miesięcy może zamknąć im drogę do realizacji marzeń.

Fot. Shutterstock / Warszawa w Pigułce

Przed urzędami gmin stoją kilometrowe kolejki. W środku spoceni urzędnicy przewertowują góry dokumentów, a na biurkach piętrzą się wnioski o wydanie warunków zabudowy. Wszystko przez jedno: właściciele działek mają tylko do końca grudnia, żeby złożyć dokumenty na starych, korzystnych zasadach. Po Nowym Roku wszystko się zmieni.

Ostatni dzwonek dla budujących. Po grudniu może być za późno

Jak podaje portal Money.pl, od stycznia 2026 roku warunki zabudowy będą wydawane tylko na pięć lat, a nie jak dotychczas – bezterminowo. To jednak nie największy problem. Prawdziwa rewolucja nadejdzie 30 czerwca 2026 roku, kiedy to warunki zabudowy będą wydawane wyłącznie w gminach, które zdążą uchwalić nowe plany ogólne.

Problem w tym, iż większość samorządów nie jest na to gotowa. Jak informuje portal Prawo.pl, do końca lipca 2025 roku tylko jedna gmina – Pyskowice w województwie śląskim – uchwaliła plan ogólny. Jednak Wojewoda Śląski w sierpniu unieważnił tę uchwałę z powodu nieprawidłowości, co oznacza, iż w tej chwili żadna gmina nie ma gotowego dokumentu.

Eksperci ostrzegają, iż większość z 2479 gmin w Polsce nie zdąży do końca czerwca przyszłego roku. W praktyce oznacza to, iż tysiące działek może stracić możliwość zabudowy na lata, a może choćby na zawsze.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeśli posiadasz działkę i kiedykolwiek myślałeś o budowie domu, teraz musisz podjąć decyzję. Wniosek złożony do końca grudnia zapewni Ci bezterminowe prawo do budowy. jeżeli tego nie zrobisz, możesz czekać długie lata, aż Twoja gmina uchwali plan ogólny – i wcale nie ma gwarancji, iż Twoja działka znajdzie się w strefie, gdzie budowa będzie dozwolona.

Nawet jeżeli planowałeś budowę za dziesięć lat, warto działać już teraz. Wydana dziś „wuzetka” może być jedynym dokumentem, który pozwoli Ci kiedykolwiek wybudować dom na swojej działce.

Dwukrotny wzrost wniosków. Urzędy pracują w pocie czoła

Skutkiem tej paniki jest dramatyczny wzrost liczby wniosków. Jak podaje portal Extradom.pl, w niektórych gminach liczba złożonych dokumentów wzrosła choćby o 100 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem. Samorządy próbują ratować sytuację, zatrudniając dodatkowych pracowników na umowy czasowe i zlecając część zadań zewnętrznym firmom.

Koszt obsługi pojedynczego wniosku wzrósł do kilkuset złotych, ale mimo zwiększonych nakładów finansowych urzędy nie nadążają. Problem narasta z każdym dniem, a mieszkańcy wciąż składają nowe dokumenty, bojąc się, iż czasu już nie starczy.

Najbardziej dotkliwym problemem są finansowe kary dla gmin. Za każdy dzień opóźnienia w wydaniu decyzji o warunkach zabudowy samorząd musi zapłacić 500 złotych do budżetu państwa. System kar działa od 3 stycznia 2022 roku i obejmuje wszystkie wnioski złożone po tej dacie.

Historia pani Barbary. „Gdybym nie złożyła wniosku, straciłabym wszystko”

Barbara Kowalska z podwarszawskiej gminy złożyła wniosek o warunki zabudowy w październiku, choć budowę planuje dopiero za pięć lat. „Mąż mówił, iż się spieszę, ale przeczytałam o tych zmianach i postanowiłam nie ryzykować” – opowiada na forum budowlanym. „Teraz już wiem, iż dobrze zrobiłam. Nasza gmina choćby nie rozpoczęła prac nad planem ogólnym. Gdybym nie złożyła wniosku, mogłabym stracić możliwość budowy na zawsze”.

Podobnych historii jest coraz więcej. Na forach internetowych właściciele działek wzajemnie się ostrzegają i dzielą informacjami o terminach w poszczególnych urzędach. Niektórzy jeżdżą do urzędów z samego rana, żeby zdobyć numerek w kolejce.

Dramatyczne ograniczenia po 2026 roku. Koniec budowy „na surowym korzeniu”

Po wejściu nowych przepisów w życie, warunki zabudowy będą wydawane wyłącznie dla tak zwanych obszarów uzupełnienia zabudowy. Jak wyjaśnia portal Europlast.com.pl, taki obszar może zostać wyznaczony tylko tam, gdzie znajduje się co najmniej pięć budynków, a każdy z nich musi być oddalony o nie więcej niż sto metrów od innego budynku.

W praktyce oznacza to, iż szansę na uzyskanie warunków zabudowy będą mieli jedynie właściciele działek „otoczonych” przez już istniejącą zabudowę. Budowa na „surowym korzeniu”, z dala od innych domów, może stać się praktycznie niemożliwa.

To prawdziwa rewolucja w myśleniu o planowaniu przestrzennym. Dotychczas można było budować praktycznie wszędzie, gdzie pozwalało na to studium uwarunkowań gminy. Nowe przepisy mają ograniczyć rozlewanie się zabudowy i zapewnić większy ład przestrzenny.

Gminy w desperacji. Niektóre zawieszają wydawanie pozwoleń

Część samorządów próbuje już teraz ograniczać napływ wniosków. Pionierem jest Wrocław, ale jak informuje portal Finanse i Prawo, eksperci prawni uważają takie działania za bezprawne i łatwe do zakwestionowania w sądzie.

Problem polega na tym, iż urzędy dosłownie toną w dokumentach. Jeden z urzędników z podwarszawskiej gminy, który nie chciał podać nazwiska, przyznaje: „Pracujemy po godzinach, w weekendy, zatrudniliśmy dodatkowych ludzi, ale i tak nie nadążamy. Każdego dnia przychodzi kolejnych kilkadziesiąt wniosków”.

Samorządy liczą też kary za opóźnienia. W niektórych gminach suma kar może osiągnąć setki tysięcy złotych, co poważnie obciąży budżety lokalne.

Jak nie stracić możliwości budowy? Praktyczny poradnik

  • Działaj natychmiast – czas się kończy. choćby jeżeli planujesz budowę za kilka lat, złóż wniosek do końca grudnia 2025 roku. Wydana teraz decyzja może być jedyną szansą na zachowanie prawa do budowy.
  • Przygotuj kompletną dokumentację – każdy brakujący dokument wydłuży procedurę o kolejne tygodnie. Skontaktuj się z lokalnym architektem lub biurem projektowym, żeby przygotować wszystkie wymagane załączniki.
  • Śledź plany ogólne w swojej gminie – sprawdź na stronie internetowej urzędu, na jakim etapie są prace nad planem ogólnym. jeżeli gmina nie rozpoczęła jeszcze formalnie procedury, ryzyko braku planu na czas jest bardzo wysokie.
  • Rozważ alternatywy – jeżeli Twoja gmina nie zdąży z planem ogólnym, jedyną opcją pozostanie czekanie na miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla konkretnego obszaru. To jednak może potrwać choćby kilka lat.
  • Nie czekaj na dalsze odroczenia – choć w mediach pojawiają się spekulacje o kolejnym przesunięciu terminów, nie ma żadnej gwarancji, iż tak się stanie. Lepiej zabezpieczyć się już teraz, niż później żałować.

Społeczne konsekwencje rewolucji planistycznej

Nadchodząca zmiana może pogłębić nierówności społeczne w dostępie do własnego mieszkania. Osoby, które nie zdążą z wnioskami lub nie będą miały środków na szybkie działanie, mogą na lata stracić możliwość budowy domu. To szczególnie dotknie rodziny o średnich dochodach, które oszczędzały latami na zakup działki i budowę.

Z drugiej strony właściciele działek z ważnymi warunkami zabudowy mogą liczyć na znaczny wzrost wartości swoich nieruchomości. W gminach, które nie zdążą z planami ogólnymi, działki z „wuzetkami” staną się prawdziwymi rarytasami na rynku.

Ekonomiści ostrzegają też przed możliwym spadkiem aktywności w branży budowlanej. jeżeli znaczna część gmin nie będzie mogła wydawać nowych pozwoleń, może to przełożyć się na problemy całego sektora – od producentów materiałów budowlanych po firmy wykonawcze.

Wyścig z czasem trwa. Każdy tydzień jest na wagę złota

Obecna sytuacja to prawdziwy test sprawności polskiej administracji. Właściciele działek, którzy planują jakąkolwiek inwestycję, składają wnioski już teraz – choćby jeżeli budowa miała się rozpocząć dopiero za dekadę.

Wydana dziś decyzja o warunkach zabudowy może okazać się bezcennym dokumentem w nowej rzeczywistości planistycznej. Ci, którzy nie zdążą lub zwlekają z decyzją, mogą zostać z pustymi rękami na długie lata.

Czas na działanie się kończy. Każdy dzień zwłoki może być kosztowny – nie tylko dla gmin płacących kary, ale przede wszystkim dla właścicieli działek, którzy mogą stracić szansę na realizację swoich planów budowlanych.

Idź do oryginalnego materiału