

Burzliwe i głośne były konsultacje społeczne w sprawie koncepcji przebiegu nowej linii kolejowej Zegrze–Przasnysz. Mieszkańcy stawili się licznie. Ci, których gospodarstwa znalazły się na mapie przebiegu linii, a także ci, którzy przez planowaną inwestycję mogą stracić dojazd do swoich pól i gospodarstw, nie kryli rozczarowania. Choć to raczej delikatnie powiedziane. W dyskusji nie brakowało mocnych słów.
W konsultacjach wzięli udział przedstawiciele inwestora, czyli PKP PLK S.A., wykonawcy koncepcji – konsorcjum Mosty Katowice i Arcadis, senator Krzysztof Bieńkowski, burmistrz Serocka Artur Borkowski, a także przedstawiciele samorządów, przez które ma przebiegać planowana linia kolejowa.
Pierwsza część spotkania poświęcona była przedstawieniu koncepcji nowej linii przez zaproszonych gości.
Zaprezentowano krótką prezentację dotyczącą lokalizacji trasy, harmonogramu realizacji projektu oraz jego podstawowych założeń.
Później przyszedł czas na pytania mieszkańców, a tych było bardzo wiele. Choć nad pytaniami przeważały raczej żale i obawy.
Odległości będą znaczące dla użytkowników
Mieszkańcy miejscowości m.in. Karwacz, Dobrzankowo i Bogate nie kryli rozczarowania. Część dróg, z których w tej chwili korzystają, została przeznaczona do zamknięcia. Jak tłumaczyli projektanci, wynika to z konieczności spełnienia przepisów dotyczących minimalnych odległości pomiędzy przejazdami kolejowymi.
Dla wielu rolników oznacza to, iż do swoich pól, ale nie tylko, również do centrum wsi, szkoły czy innych miejsc, będą musieli dojeżdżać okrężnymi drogami. I nie chodzi tu o niewielkie objazdy, ale czasem o dziesiątki kilometrów.
– Ktoś z państwa narysował sobie linię na mapie i zaznaczył drogi dojazdowe, które w ogóle nie nadają się do poruszania się dużym, ciężkim sprzętem. To ładnie wszystko wygląda na obrazku, ale proszę przyjechać i zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości – mówili mieszkańcy.
Na mapie można narysować wszystko
– Ja panu pokażę miejsca, do których według tej mapki nie ma już żadnego fizycznego dojazdu. Nie ma jakiejkolwiek drogi, po której można przejechać czymś więcej niż rowerem – dodawał inny z uczestników spotkania.
Mieszkańcy podkreślali również, iż do wielu gospodarstw dojeżdżają cysterny czy ciężarówki.
– Fizycznie wskazane w zamian drogi nie są przejezdne. Kto zapewni nam, iż ta cysterna czy ciężarówka tamtędy dojedzie? Kto utwardzi te drogi? – pytali. – Państwo tam nie byliście, nie widzieliście, jak to wygląda. My wam o tym mówimy, ale nas się słucha dopiero, jak jest już po wszystkim.
– Zabieracie najlepszą ziemię, najlepsze działki. Co mają zrobić rolnicy? Z czego mają się utrzymywać? – pytali rozczarowani. – Drogi będą pozamykane, dojazdy do pól będą pozamykane, dojazd do nowo wybudowanego ronda na Zawadkach będzie zamknięty. To jest inwestycja, która ma służyć ludziom? Opamiętajcie się. Kreskę można postawić na mapie, ale pod każdą kreską jest człowiek – przekonywali.
Samorządy i inwestor odpowiadają
Do zarzutów odniósł się przedstawiciel PKP PLK.
– Wariant, który analizujemy, został wybrany przez jednostki samorządu terytorialnego: miasto Przasnysz, gminę Przasnysz i Powiat Przasnyski. To z tymi trzema samorządami były prowadzone ustalenia – mówił.
– My jako zamawiający przedstawiamy państwu rozwiązanie, które zostało wybrane.
Głos zabrali również przedstawiciele samorządów, którzy tłumaczyli, czym kierowali się przy wyborze przebiegu linii i jakie były wcześniejsze ustalenia. Nie ukrywali jednak, iż ostateczny przebieg trasy w wielu miejscach również ich zaskoczył – podobnie jak mieszkańców.
– Na początku szło Dobrzankowem, ale lasami. W ubiegłym roku zmieniła się trasa. O przejazdach zamkniętych dowiedzieliśmy się tak jak państwo w środę. Gdybyśmy wiedzieli iż zablokowane będą Bogate Kolonia, Bogate – Lisiogóra, Emowo – Lisogóra, Dobrzankowo -Leszno, droga gminna do Zawadek itp. to są podziały nie tylko sołectwa, ale i parafii i obwodu szkolnego, to byśmy się nie zgodzili. Bo trzeba jechać przez Krasne czy przez Przasnysz żeby do Bogatego do szkoły dotrzeć – mówiła wójt Grażyna Wróblewska.
– Sołtys w Dobrzankowie do sołectwa będzie jeździł przez Leszno żeby zobaczyć swoich mieszkańców – dodała.
Emocjonalna końcówka spotkania
Pod koniec spotkania atmosfera stawała się coraz bardziej napięta. Pojawiły się choćby postulaty, by kolei w ogóle nie budować, ponieważ – zdaniem części mieszkańców – inwestycja nie jest potrzebna.
– jeżeli bardzo się państwo uprzecie, to pewnie i tej kolei w Przasnyszu nie będziecie mieli – komentował burmistrz Serocka Artur Borkowski. Podkreślał jednak, iż jego zdaniem gminy z dostępem do kolei rozwijają się znacznie lepiej niż te, które takiego dostępu nie mają.
W podobnym tonie wypowiadał się także senator Krzysztof Bieńkowski. – Żeby mieć coś czasem trzeba z czegoś zrezygnować. Kolej to rozwój dla naszego powiatu i trzeba patrzeć w przyszłość i dla przyszłych pokoleń.
Mieszkańcy pozostawali jednak sceptyczni
– Zostawcie Karwacz w spokoju. Najpierw biogazownia, teraz kolej. Kto będzie podróżował z Karwacza do Zegrza? Czy analizowaliście ekonomicznie zasadność istnienia tej kolei? – pytali.
– Weźcie sobie tę linię do Przasnysza, a ręce od Karwacza jak najdalej – mówili. – W Przasnyszu nie będzie nic wywłaszczone, a w Karwaczu, Dobrzankowie czy Bogatem już można.
Przedstawiciele inwestora podkreślali jednak, iż właśnie po to organizowane są konsultacje społeczne – aby mieszkańcy mogli zgłaszać swoje uwagi.
– Apelujemy, żeby były one merytoryczne i najlepiej zebrane przez samorządy, idące w jednym kierunku. Żeby nie było sytuacji „nie, bo nie”. jeżeli zmienimy coś dla jednej osoby, za chwilę ktoś inny będzie poszkodowany. Tak się nie da – tłumaczyli.
Zaznaczono również, iż infrastruktura kolejowa musi spełniać określone przepisy techniczne oraz rozporządzenia ministerialne, m.in. dotyczące odległości pomiędzy przejazdami. Ograniczenia dotyczą także promieni skrętów i innych parametrów technicznych trasy.

ren

1 dzień temu