KO wejdzie w sojusz z Konfederacją? Schetyna nie wyklucza. "Ona będzie tracić"

20 godzin temu
Senator KO Grzegorz Schetyna ocenił w rozmowie z Polsat News, iż wskazanie posła PiS Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera może uderzyć w Konfederację. Zaznaczył jednocześnie, iż ewentualna kooperacja KO z tym ugrupowaniem po wyborach w 2027 r. nie jest niemożliwa.
- Kaczyński zawsze mówił: "na prawo od PiS tylko ściana". Dzisiaj ma dwa ugrupowania, które razem często osiągają lepszy wynik sondażowy niż PiS - mówił w "Politycznym WF-ie z Gościem" w Polsat News senator KO Grzegorz Schetyna, mówiąc o Konfederacji oraz Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna. Jak dodał, "Kaczyński chce więc zrobić tam miejsce, przejąć tego wyborcę radykalnego".

REKLAMA





- Sytuacja w Konfederacji będzie inna po tym procesie, który rozpoczął Kaczyński, wskazując Przemysława Czarnka (na premiera - red.). Konfederacja będzie tracić. Mówię o tym dlatego, bo wiemy, iż tam są różne bloki i różne części tej Konfederacji. I one nie zawsze ze sobą chciały dobrze współpracować, więc uważam, nigdy nie mówi się nigdy, iż wszystko jest możliwe. Ale to sytuacja, o której będziemy mówić, będzie przed samymi wyborami, a tak naprawdę w czasie wieczoru wyborczego - mówił Grzegorz Schetyna.
Pytany przed kilkoma dniami w Polsat News o ewentualną współpracę z KO wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak z Konfederacji zaznaczył, iż "wyobraża sobie każdy wariant i to jest warsztat zawodowego polityka, to znaczy, żeby wyobrażał sobie każdy wariant i był w stanie mieć plan, co zrobi". - Nie będę dyskutować o żadnych personaliach - mówił.


Zobacz wideo jeżeli amerykańscy żołnierze pojawią się w Iranie, może tam być drugi Wietnam



Sondaż: koalicja rządząca bez większości w Sejmie
Obecne sondaże wskazują, iż gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższych dniach, koalicja rządząca nie miałaby większości. W ostatnim badaniu OGB chęć oddania głosu na KO zadeklarowało 37,91 proc. badanych, na PiS - 28,82 proc., na Konfederację - 12,9 proc., na Konfederację Korony Polskiej - 9,04 proc., a na Nową Lewicę - 5,3 proc. Pozostałe ugrupowania nie przekroczyłyby progu wyborczego.
Jak wyliczył politolog dr Maciej Onasz z Uniwersytetu Łódzkiego, takie wyniki przełożyłyby się na 203 mandaty dla KO, 158 dla PiS, 55 dla Konfederacji, 38 dla Konfederacji Korony Polskiej i sześć dla Nowej Lewicy. Tym samym, jeżeli KO i Nowa Lewica chciałyby utrzymać władzę, musiałyby nawiązać współpracę właśnie z Konfederacją.



Czytaj także: Czeka nas coraz bardziej konfrontacyjna kohabitacja. Nie ustępują ani prezydent, ani premier, a pałac - już na poważnie - rozpoczął grę na zwycięstwo prawicy w 2027 roku - piszą na Wyborcza.pl Iwona Szpala i Agata Kondzińska
Donald Tusk o współpracy z Konfederacją: To byłaby egzotyczna koalicja
Na początku września o ewentualną koalicję z Konfederacją był pytany przez dziennikarzy premier Donald Tusk. - Czy wy jesteście w stanie odpowiedzieć dobrze na pytanie, kto to jest i co to jest dzisiaj Konfederacja? Czy to jest pan Braun, czy to jest pan Mentzen, czy to jest pan Bosak, czy to jest pan Wipler? Co człowiek, to inne poglądy - skomentował szef rządu.
- My znajdujemy tam ludzi, którzy w sprawach gospodarczych mają wolnorynkowe i bardzo liberalne poglądy, chyba bardziej niż ja choćby w niektórych sprawach, typu "każdy płaci za leczenie", "każdy płaci za naukę". Wydaje mi się, iż niektórzy w Konfederacji idą za daleko w tym radykalnym liberalizmie - ocenił. - Raczej nie planuję i nie zakładam, żeby w ogóle wchodziła w rachubę tego typu egzotyczna koalicja. (...) Z tego, co wiem, Konfederacja też nie planuje - zaznaczył.
Idź do oryginalnego materiału