Kłodzko. Michał Tułacz w tej rozmowie odnosi się do: czarnej listy prześladowanych mieszkańców, rozmów z burmistrzem i telefonu do policjanta z prośbą o billingi. Jak to robi? Wije się jak piskorz, stara się odwracać kota ogonem i na większość pytań odpowiada... pytaniami.
W pewnym momencie chce choćby zobaczyć telefon dziennikarza i jego WhatsAppa, nie rozumiejąc, iż to nie z telefonu Życzkowskiego wyciekły skandaliczne zapisy rozmów. Próba wyjaśnienia, skąd wypłynęły nagrania, które krążą w przestrzeni publicznej już drugi miesiąc, też spaliła na panewce.
Michał Tułacz przyjął zasadę: „nie broń się, atakuj”, albo – precyzyjniej rzecz ujmując – „nie odpowiadaj, pytaj”. Tylko czy taka metoda kogoś przekonała?
Pytaniami odpowiada na pytania
– Jest jakaś czarna lista? – pyta dziennikarz.
– Widział pan tę listę? Gdzie ta lista była? – odpowiada pytaniami komendant Tułacz.
– Podobno miał pan stworzyć taką listę – stwierdza dziennikarz.
– Ale czy została stworzona? – znowu odpowiada pytaniem Tułacz.
– Zapisy rozmów pomiędzy panem a burmistrzem są bardzo niepokojące – ocenia Życzkowski.
– Niepokojące dla kogo? – z uporem maniaka dopytuje Tułacz.
– Pan to napędził (te niepokoje) swoim postępowaniem z panem burmistrzem – ciągnie dziennikarz.
– Jakim postępowaniem? – udaje Greka Tułacz i dorzuca kolejne pytanie: Pokaże mi pan swój telefon komórkowy?
– Dlaczego miałbym panu pokazać? – dziwi się Życzkowski.
– A dlaczego nie? – kolejne bzdurne pytanie Tułacza. Proszę mi pokazać WhatsAppa – precyzuje.
– Dlaczego miałbym to zrobić? – dziwi się Życzkowski.
– Bo chciałbym zobaczyć treść wiadomości – pierwsze stwierdzenie Tułacza, które nie było pytaniem.
– Tak ma wyglądać komunikacja pomiędzy burmistrzem a komendantem straży miejskiej? – zaczyna kolejny temat dziennikarz.
– Proszę mi powiedzieć: jak? – odbija pytaniem Tułacz.
– Wulgarne sformułowania, brak szacunku dla mieszkańców – tłumaczy Życzkowski, ale nie otrzymuje żadnej odpowiedzi.
– A co z funkcjonariuszem policji, do którego pan zwraca się „Sebciu” i prosi o billingi konkretnej osoby? – dopytuje dziennikarz.
– Co pan chce wiedzieć? – odbija Tułacz, jakby nie rozumiał prostego pytania.
– Czy w tym przypadku nie doszło do złamania procedur? – wyjaśnia Życzkowski.
– Jakich procedur? – kolejne pytanie ze strony Tułacza.
Skąd te nagrania?
Komendant Tułacz próbuje odpowiedzieć Życzkowskiemu, skąd wzięły się w przestrzeni publicznej nagrania rozmów pomiędzy nim a burmistrzem. Wskazuje na Andrzeja K., a potem dodaje, iż to on otrzymał te nagrania od Doroty P.
Skąd wskazana kobieta miała takie nagrania? Z komputera, w którym te wiadomości zostały przekształcone, tak samo jak moje nagie zdjęcie. Widział pan je? – pyta Tułacz.
Burmistrz: To Andrzej K. i AI
Nagrań rozmów burmistrza z komendantem straży miejskiej jest coraz więcej. Mnożą się pytania.
Kłodzkie koło Koalicji Obywatelskiej skierowało wniosek do sądu koleżeńskiego i rzecznika dyscyplinarnego o czasowe zawieszenie (do momentu wyjaśnienia sprawy) Michała Piszki w prawach członka partii.
Decyzja została podjęta w związku z nagraniami oraz zapisami graficznymi rozmów, które mogą pochodzić z telefonu Michała Piszki – informuje Agnieszka Jamiołkowska, szefowa miejskiego koła KO.
Publikowane materiały, o ile ich autentyczność zostanie potwierdzona, pozostają w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego, podważają zaufanie do sprawowanej funkcji burmistrza i są niezgodne z wartościami reprezentowanymi przez KO
– dodaje.
I Piszko został zawieszony. To pokłosie nagrań rozmów Piszki z komendantem straży miejskiej Michałem Tułaczem, które od miesiąca krążą w przestrzeni publicznej (głównie w mediach społecznościowych). Panowie w niewybredny, czasami wręcz chamski sposób komentują sytuację w mieście i odnoszą się do wielu konkretnych osób, obrażając je. Czy te „rewelacje” są prawdziwe?
Piszko na zwołanej konferencji stwierdził, iż opierają się na zmanipulowanych informacjach, przerobionych przez sztuczną inteligencję, a ich źródłem jest Andrzej K., osoba skazywana już za zniesławianie. Dodał, iż zdjęcia i filmy zostały wykradzione i poddane mocnej manipulacji.
Dzień po konferencji burmistrza politycy Konfederacji zorganizowali własny briefing i zaapelowali, aby Michał Piszko podał się do dymisji.
To był festiwal pogardy dla mieszkańców – ocenił Wojciech Nasiadek, lider lokalny Konfederacji z Kłodzka. Burmistrz stwierdził, iż nagrania, które są przedmiotem debaty publicznej, są zmanipulowane i wygenerowane przez sztuczną inteligencję, ale nie podał żadnych konkretnych przykładów – dodał.














