Kim walczy

10 godzin temu
Zbliżają się święta wielkanocne, i powodowany szlachetną, czystą, polską, katolicką duszyczką jaką mam. W sobie, chciałbym tu wspomnieć o człowieku, którego mi w sumie żal, chciałbym się, w obliczu nadchodzących świąt, pochylić razem z wami nad nim. Chodzi o to, iż mam tu na myśli pana Kim Dzong Una, dyktatora Korei Północnej. Tak, wiem, Kim nie jest święty, choćby nie jest bardzo święty, do świętego Kim Dong Unowi brakuje tyle ile, na przykład prezydentowi Nawrockiemu do bycia przykładem człowieka zgodnego. A więc dużo. Ale zastanówmy się: czy święty potrzebuje, aby się nad nim pochylać. Właśnie. Biedny Kim. Obecnie, oprócz lokalnych wyrzynań na świecie, realizowane są dwie poważne wojny. Z pominięciem Kim Dong Una. A on ma takie wysokie mniemanie o sobie. Tu to tam latają rakiety, wybuchają, samoloty strzelają i latają, a nad Koreą Północną nic. On się ten Kim czuje pomijany, lekceważony.
Idź do oryginalnego materiału