Są zawody wybitnie fotogeniczne i z dużym potencjałem kinowym – dzień z życia strażaka („Notre Dame płonie”), kucharza („The Bear”) czy lekarza na SOR-ze („The Pitt”) to gotowy materiał na film. Wystarczy dobrać odpowiednich aktorów, wymyślić problem – pożar, spalona pieczeń, zawał – zadbać o wiarygodne tło i można kręcić. Tłumacz do takich profesji nie należy. Nie żeby nie było charyzmatycznych tłumaczy (Boy-Żeleński, Aga Zano) czy pasjonujących dylematów: Pięknie czy wiernie? Swojsko czy egzotycznie? W cieniu czy w świetle reflektorów i w sążnistych przypisach? Problem w tym, iż wszystko rozgrywa się w głowie.
- Strona główna
- Polityka krajowa
- Kilka refleksji z okazji Dnia Tłumacza
Powiązane
Kusznieruk: Jestem zszokowany mobbingiem w rządzie
7 godzin temu
Polecane
Pojedynek strzelecki w hicie. Mistrzynie nie dały rady
8 godzin temu
Stracił pracę w NBA. Tyle teraz będzie zarabiał Sochan
8 godzin temu
Czarni bez przełamania i... z kolejnymi problemami
9 godzin temu

2 tygodni temu














