Marcin Kierwiński uderzył w Przemysława Czarnka po jego wystąpieniu w sprawie pomocy dla rolników. Szef MSWiA przypomniał spór o zboże z Ukrainy i odpowiedzialność poprzedniego rządu. Dla polskiej wsi najgorsze byłoby jednak coś innego: zamiana realnego kryzysu kosztów w kolejną partyjną przepychankę.
Ostra riposta po konferencji Czarnka
Marcin Kierwiński odpowiedział Przemysławowi Czarnkowi po wystąpieniu polityków PiS w sprawie sytuacji rolników. Jak podała Interia Wydarzenia, szef MSWiA napisał pod adresem Czarnka: „Biedactwo zapomniał. Ależ on ma problemy z pamięcią”. Dalej pytał, czy polityk PiS rozmawiał także o zbożu technicznym i o otwarciu polskiego rynku na zboże z Ukrainy za czasów poprzedniego rządu.
To nie była elegancka wymiana zdań. Była za to politycznie czytelna. Czarnek uderza w rząd Tuska tematem paliwa, akcyzy i cen skupu. Kierwiński odpowiada starym rachunkiem za kryzys zbożowy. W tle jest Przemysław Czarnek jako jedna z głównych twarzy obecnej strategii PiS, więc każdy spór z nim gwałtownie staje się testem siły opozycji.
Rolnicy słyszą obietnice, ale potrzebują decyzji
Według relacji wPolsce24 Czarnek i politycy PiS mówili w Szydłowie-Kolonii o wysokich cenach paliwa, niskich cenach skupu zbóż oraz trzody chlewnej. Domagali się podniesienia zwrotu akcyzy za olej napędowy z 1,48 zł do 2,00 zł za litr, objęcia wsparciem paliwa kupowanego w sierpniu i wprowadzenia barwionego paliwa rolniczego bez akcyzy.
Te postulaty trafiają w realny nerw. Polski rolnik nie żyje z konferencji prasowej, tylko z rachunku za paliwo, nawozy, energię, pasze i raty maszyn. o ile państwo chce mówić o bezpieczeństwie żywnościowym, musi traktować gospodarstwa jak część infrastruktury narodowej. Bez polskiego rolnika nie ma taniej żywności, odporności na szantaż cenowy i normalnego życia poza wielkimi miastami.
Zboże z Ukrainy wraca jak wyrzut sumienia
Kierwiński nie bez powodu sięgnął po temat zboża z Ukrainy. To była jedna z tych spraw, w których wielka geopolityka wjechała prosto na polskie podwórko. Pomoc napadniętemu państwu na Ukrainie nie może oznaczać lekceważenia interesu polskich gospodarstw. Granica solidarności kończy się tam, gdzie państwo przestaje chronić własny rynek.
Już w 2023 roku media relacjonowały sejmową dyskusję o doniesieniach dotyczących zboża technicznego z Ukrainy sprzedawanego jako spożywcze. To nie jest wygodny temat ani dla PiS, ani dla obecnej władzy. Pierwsi muszą tłumaczyć błędy z okresu otwierania rynku, drudzy muszą pokazać, iż potrafią wyciągnąć wnioski i bronić polskiej produkcji bez chowania się za unijną retoryką.
Spór polityków nie nakarmi wsi
Kierwiński może punktować Czarnka za pamięć polityczną. Czarnek może odpowiadać, iż obecny rząd drenował portfele rolników przez ceny paliw. Obaj dotykają części prawdy, ale polska wieś ma prawo oczekiwać czegoś więcej niż wzajemnego wypominania win. Marcin Kierwiński już wcześniej występował w ostrych sporach o działania MSWiA, a teraz ten sam styl przeniósł się na temat rolnictwa.
Stawką nie jest dobre samopoczucie partyjnych sztabów. Stawką jest to, czy Polska potrafi utrzymać własną produkcję żywności, kontrolować import, dbać o jakość tego, co trafia na stoły, i nie pozwolić, by Bruksela albo doraźny interes polityczny układały życie polskiej wsi. Twardy realizm narodowy wymaga prostej zasady: pomoc sąsiadom tak, ale nie kosztem polskich rolników i polskich konsumentów.
Jeżeli rząd chce wygrać ten spór, nie wystarczy kpina z Czarnka. o ile PiS chce odzyskać wiarygodność na wsi, nie wystarczy konferencja o paliwie. Potrzebne są jasne reguły importu, sprawne kontrole, uczciwe ceny i szybkie decyzje finansowe. Inaczej rolnik po raz kolejny zostanie z fakturą w ręku, a politycy z kolejnym cytatem do internetu.
Źródło: Interia Wydarzenia, wPolsce24, TVN24
Źródło: Interia Wydarzenia









![O krok od tragedii. Dziewczynka wypadła z balkonu, ludzie ruszyli na ratunek [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/wypadek_lomza.png)